font_preload
PL / EN
Alert 9 czerwca, 2017 godz. 16:00   
KOMENTUJE: Agata Rzędowska

1 proc. i rośnie. Elektryczny transport przyszłości

samochód elektryczny

Spadek kosztów związanych z produkcją samochodów elektrycznych przyczyni się wkrótce do znacznego wzrostu popytu na pojazdy tego typu. Nie bez znaczenia będzie jednak zaangażowanie poszczególnych krajów w ten proces.

Rewolucja czy misternie przygotowany plan

Wzrost od 1% w skali całego świata do 30% w ciągu najbliższych 15 czy 20 lat wydaje się dla wielu mało realny. Jednak kiedy popatrzymy na fakt, że kolejne koncerny zapowiadają, że w ciągu 2 lat rozpoczną sprzedaż nie jednego modelu a całych linii samochodów elektrycznych widać, że poważnie podchodzą do tego zagadnienia i nie chcą pozostać w tyle peletonu pracują nad swoimi koncepcjami od dawna.

Azja ma potencjał

Temat elektromobilności to wciąż temat kosztów. Kosztów zarówno infrastruktury, jak i samych pojazdów. Kosztów społecznych i środowiskowych. W tym wszystkim mamy kilka wielkich zagadek, takich jak wyraźne wychodzenie na pozycję lidera producentów pojazdów elektrycznych z Azji. Na szczególną uwagę zasługują Chiny. Według statystyk w 2016 roku sprzedano w tym kraju o 50% więcej samochodów elektrycznych niż rok wcześniej. 507.000 pojazdów elektrycznych sprzedanych w Chinach w 2016 roku stanowi ponad połowę wszystkich samochodów elektrycznych na świecie.

Tchórzewski: Chiny pomogą rozwinąć elektromobilność w Polsce

Dlaczego Chiny wybrały taką drogę?

Wydaje się, że nie miały innego wyjścia. Zanieczyszczenie powietrza powodowane w dużej mierze przez przemysł, w miastach potęgowane jest przez transport. Jakość powietrza i chęć poprawy jego parametrów są najczęściej podawanym powodem dlaczego to właśnie Chiny stają się najszybciej rozwijającym rynkiem pojazdów elektrycznych. Rynkiem, o którym wbrew pozorom nadal nie wiele wiemy.

Rzędowska: Airpocalypse czyli smog w Chinach

Chińczycy się bogacą

Przeobrażanie się Chin nie pozostaje bez znaczenia dla przemysłu. Potrzeba przemieszczania się w rozrastających chińskich miastach nie zostaje w 100% zaspokojona przez transport publiczny. Kupowanie samochodów napędzanych paliwami konwencjonalnymi nie ma uzasadnienia. Dlatego powstają kolejne propozycje miejskich aut o niewielkich zasięgach, dających poczucie swobody. To ważne z perspektywy chińskiej gospodarki, że opierają się oni o własne marki a nie kupują zagraniczne pojazdy. Taka sama tendencja widoczna jest na rynku autobusów.

Zrównoważony wzrost czy rozwój

Davos 2017: Chiny wchodzą do awangardy polityki klimatycznej

Zindywidualizowane potrzeby zaspokajane przez rodzimy przemysł to także plan szerszej strategii dla chińczyków. W 2025 roku poziom produkcji samochodów w chinach ma wynosić 40 milionów (dziś to 28 milionów). Liczba posiadanych pojazdów na osobę w gospodarstwie domowym na pewno nie będzie tak wysoka jak w USA, ale podniesie się z dzisiejszego poziomu (1 na 6 osób ma samochód).

Problemy giganta

Chińskie miasta stają się ogromnymi organizmami (największe mają nawet 22 miliony mieszkańców). Ponad 160 miast w tym rejonie ma więcej niż milion mieszkańców (Warszawa niecałe 2 miliony). To przysparza wiele problemów a jednym z nich jest zanieczyszczenie powietrza. Szacunki pokazują, że około 240 milionów chińczyków w najbliższych latach zamieszka w miastach. Jeśli będą chcieli poruszać się własnymi samochodami spalinowymi miasta te będą pełne smogu.

Dlaczego nie silnik spalinowy

W ostatnich latach wiele mówiono na temat tego, że silnik spalinowy jeszcze długo nie przejdzie do lamusa. Choć prace równolegle nad silnikami elektrycznymi (a tak na prawdę bateriami) trwają od dłuższego czasu międzynarodowe koncerny jakby nie miały odwagi zainicjować zmian na dużą skalę. Okazało się, że to właśnie Chiny dostrzegły dla siebie szansę i jak na razie pokazują, że innowacje zaczynają się w głowie, a nie przywiązaniu do dobrze sprawdzonych patentów.

Forbes/Agata Rzędowska