font_preload
PL / EN
Alert 11 stycznia, 2019 godz. 10:15   
REDAKCJA

Armenia zapłaci więcej za gaz od Gazpromu

Armenia flaga Źródło: Flickr

Po wielomiesięcznych negocjacjach ormiapod koniec grudnia Armenia podpisała z rosyjskim gigantem energetycznym umowę na dostawy surowca na 2019 rok.

W ramach porozumienia Erewań będzie płacił za błękitne paliwo 165 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Jak donosi dziennik Kommiersant według ekspertów Gazprom mógł zrezygnować z zeszłorocznej zniżki na gaz na skutek zrealizowanych przez Rosję inwestycji w infrastrukturę energetyczną w Armenii. . Sama Armenia nie planuje podnosić taryf krajowych na gaz w 2019 roku. Rząd przekonuje, że odbiorcy nie odczują podwyżek w swoich portfelach.

Kontrakt na dostawy do 2,5 miliardów metrów sześciennych obowiązuje do końca 2019 roku, a spółką, córką, odpowiedzialną za realizację porozumienia jest Gazprom Armenia. Nowa cena jest o 10 procent wyższa od stawki obowiązującej w latach 2016-2018 (sama umowa obowiązywała do 2014 roku), kiedy to Armenia nabywała surowiec za 150 dolarów za 1000 metrów sześciennych, podczas gdycena gazu dla odbiorców w kraju wynosiła 290 dolarów.
Gazprom tradycyjnie nie komentuje wyników negocjacji. Rosja i Armenia miały także zasiąść do rozmów w sprawie cen gazu dla konsumentów. Podmiot zajmujący się dystrybucją surowca poinformował, że dopóki ta kwestia nie będzie jasna, nie zamierza występować do armeńskiego regulatora w sprawie zmiany taryfy. Rozmowy mogą być opóźnione nawet o kilka miesięcy. Rzecznik prasowy premiera Armenii, Arman Yeghoyan, poinformował w komentarzu dla rosyjskiej agencji TASS, że „nie ma mowy o państwowych subwencjach” w przypadku podwyższenia taryf gazowych dla konsumentów. W tym czasie Armenia zobowiązała się do negocjacji z Iranem w sprawie zakupu błękitnego paliwa..

Rosjanie są obecnie jedynym dostawcą gazu do Armenii, nie licząc Iranu, który eksportuje tam surowiec, wykorzystywany do produkcji energii elektrycznej. Obywatele Armenii twierdzą, że nie odczuwają, aby rosyjski gaz był tańszy i nie chodzi tylko o aspekt związany z ceną. Kommiersant mówi, że przyczyną krytyki jest złe zarządzanie sektorem energetycznym oraz wysokie ryzyko korupcji.

Kommiersant/TASS/Patrycja Rapacka