font_preload
PL / EN
Atom Energetyka Gaz OZE 13 listopada, 2017 godz. 7:31   

Jakóbik: Na atom jest już za późno? Raport zwiastujący bój

Elektrownia atomowa Takahama Elektrownia jądrowa Takahama w Japonii. Fot. Wikimedia Commons

Na budowę polskiej elektrowni jądrowej jako następcy Bełchatowa może być już za późno – wynika z raportu o rozwoju polskiej elektroenergetyki po 2030 roku. O tym pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Z raportu Instytutu Jagiellońskiego i Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Sektora Energii pt. „Mapa Drogowa Polskiej Elektroenergetyki 2030+” wynika, że na atom w Polsce może być za późno, jeśli miałby posłużyć do zastąpienia starych mocy węglowych. Tymczasem rząd zapewnia, że do końca roku przyjmie nową strategię energetyczną z miejscem dla atomu.

Kandydaci na następcę Bełchatowa

Raport pod redakcją Dr Christiana Schnella, który pomagałem redagować i do którego napisałem rozdział o Bramie Północnej, zostanie zaprezentowany podczas Kongresu 590 w Rzeszowie pod patronatem BiznesAlert.pl.

Z powodu opóźnienia prac nad „Zintegrowanym Planem Krajowym na rzecz Energii i Klimatu” notyfikacja jakichkolwiek systemów wsparcia przed połową 2018 roku wydaje się bardzo trudna. Niestety, w obecnym otoczeniu rynkowym, bez wsparcia, żadna inwestycja w nowe moce nie jest opłacalna. Notyfikacja systemów wsparcia jest konieczna, aby rozpocząć przygotowanie inwestycji, uzyskać niezbędne decyzje administracyjne, rozpocząć budowę i zorganizować rozruch. Powyższe harmonogramy są, naszym zdaniem, dość napięte i wymagają, aby inwestycja osiągnęła pewne stadium przygotowania, np. zabezpieczenie prawa do nieruchomości i ustanowienie studium i miejscowego planu zagospodarowanie przestrzennego.

Z tej tezy wynika, że projekt jądrowy, który nadal nie posiada „pewnego stadium przygotowania” nie będzie gotowy na zapowiadane przez rząd lata 2030-31, kiedy mógłby zastąpić moc wygaszanej Elektrowni Bełchatów, opalanej węglem brunatnym. Warto przy tym nadmienić, że sprzężenie tych projektów było dostrzegane przez poprzednią ekipę. Krzysztof Kilian, były prezes Polskiej Grupy Energetycznej lansował pomysł postawienia atomówki w miejsce Bełchatowa, co zmniejszyłoby szok gospodarczy w regionie związany z wyłączeniem starego zakładu. Obecny prezes PGE Henryk Baranowski przekonuje w rozmowie z BiznesAlert.pl, że nic nie wskazuje na to, aby atomu nie było w strategii energetycznej zapowiadanej na koniec tego roku.

Te ustalenia nie zmieniają faktu, że atom byłby zeroemisyjnym źródłem wpływającym korzystnie na zobowiązania Polski w ramach polityki energetyczno-klimatycznej. Autorzy raportu przekonują jednak, że zastąpienie atomu rozwojem energetyki gazowej i wiatrowej będzie szybsze i tańsze. Ucieszy to na pewno PGE Energetykę Odnawialną, która mogłaby stać się narzędziem zwrotu energetycznego naszej głównej firmy elektroenergetycznej na wzór gigantów z Europy Zachodniej, jak RWE czy Engie, które cedują aktywa węglowe na osobne spółki, a same inwestują w aktywa odnawialne. Koncesje PGE na morzu, połączone z możliwymi do przejęcia koncesjami Polenergii, mogłyby dać ponad 2000 MW mocy. Według Programu Polskiej Energetyki Jądrowej pierwsza elektrownia mogłaby mieć moc 3000 MW, jednak i on ma ulec rewizji. Autorzy raportu sugerują, że „nowym Bełchatowem” mogą być właśnie farmy wiatrowe. Innego zdania jest Piotr Naimski, który daje pierwszeństwo atomowi i miejsce farmom wiatrowym dopiero w dalszej kolejności. Jednak z analizy w cytowanym raporcie wynika, że pod względem tempa budowy i formalności to morskie turbiny będą miały przewagę czasową. Czy rzeczywiście tak będzie?

Jakóbik: Wiatraki zamiast atomu? Gra o spadek po Kulczyku

Bój atom vs. Gaz i OZE

Należy się spodziewać, że pierwszy tak kompleksowy raport na temat rozwoju polskiej elektroenergetyki wywoła wzmożoną dyskusję na temat planów ministerstwa energii. Przygotowania do realizacji programu jądrowego nie ustają. Jak ustalił BiznesAlert.pl, 13 listopada odbędą się spotkania z firmami japońskimi, które mogłyby stanąć w szranki do przetargu technologicznego zapowiadanego na początek przyszłego roku. Polacy mają także rozmawiać z Brytyjczykami na temat doświadczeń z rozwoju branży podwykonawców sektora jądrowego. Według deklaracji pełnomocnika ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotra Naimskiego los strategii energetycznej, a więc i atomu, rozstrzygnie się do końca roku. Jest on sceptykiem zwiększania zależności od importu gazu, nawet jeżeli zakłada on sukces projektu Bramy Północnej.  Z drugiej strony rozwój energetyki gazowej byłby narzędziem zmniejszania ewentualnej nadpodaży gazu w Polsce w razie fiaska projektu reeksportu do sąsiadów. Widać już, że Ukraina na którą najbardziej liczą Polacy, może być bardziej zainteresowana zwiększaniem własnego wydobycia, niż importem z Bramy.

Klarowanie się dwóch powyższych opcji nie oznacza jednak, że Polacy na pewno wybiorą jedną z dróg. Innym rozwiązaniem byłoby zastąpienie obecnej strategii, czyli Polityki Energetycznej Polski do 2030 roku, która jest wariantowa, tak samo wariantowym dokumentem nowej ekipy. Oznaczałoby to, że znalazłoby się w nim miejsce dla miksu węglowego z atomem, ale i gazowego wspieranego przez OZE. Znaczyłoby to jednak, że rząd nie podjął strategicznego wyboru między nimi. Już teraz szykuję się na wymianę ciosów między zwolennikami tych dwóch dróg, którą na pewno podgrzeją dodatkowo obrońcy węgla. Okazją do sporu może być Kongres 590 w Rzeszowie zapowiedziany na 16-17 listopada. O owocach rozmów będzie można poczytać na BiznesAlert.pl. Natomiast pierwsze ustalenia raportu zostaną przedstawione podczas konferencji prasowej IJ i ZPP SE zapowiedzianej na 13 listopada o godzinie 10.00.

Rozmowy Polski z firmami z Japonii o atomie

P.S.: Raport opisany przeze mnie wzbudził reakcję wiceministra energii Andrzeja Piotrowskiego. Przypomniał, że lokalizacja w Bełchatowie nie jest brana pod uwagę w PPEJ. Chciałbym dodać, że autorom raportu prawdopodobnie nie chodziło o to, że atom miałby powstać właśnie tam, ale że miałby wypełnić lukę generacyjną po wygaszeniu Elektrowni Bełchatów. To na to nie ma czasu zdaniem autorów. Jak wskazałem wyżej w tekście, nie znaczy to, że elektrownia jądrowa nie ma sensu.