font_preload
PL / EN
Energetyka Węgiel 9 lipca, 2018 godz. 7:30   

Baca-Pogorzelska: Co tam panie w Imielinie?

Kopalnia Sobieski fot. Tauron

Walka o być albo nie być kopalni Piast-Ziemowit trwa, a mieszkańcy nie odpuszczają. Ponad tydzień temu strony spotkały się na rozprawie administracyjnej  – pisze Karolina Baca-Pogorzelska, dziennikarka „Dziennika Gazety Prawnej”.

Kto w tym sporze ma rację? Nie wiadomo, ale jasne jest, że mieszkańcy Imielina, pod którym chce fedrować kopalnia Polskiej Grupy Górniczej mogą mieć żal. Przecież wiele lat temu zapewniano ich, że tu fedrunku nie będzie, kopalnia idzie w innym kierunku, więc spokojnie mogą się pobudować. Dziś kopalnia walczy o złoże „Imielin-Północ”, a mieszkańcy próbują te plany storpedować.

Na rozprawie dyrektor kopalni Rajmund Horst próbował uspokoić mieszkańców, że co prawda każde działanie pod ziemią na swoje konsekwencje na powierzchni, ale w tym przypadku eksploatacja na zawał na poziomie dwustu metrów na kilku pokładach nie będzie miała zbyt wielkiego wpływu na środowisko, domy mieszkalne oraz życie i zdrowie mieszkańców Imielina, ponieważ kopalnia wszystkie szkodliwe wpływy zminimalizuje. Przedstawił grafikę, z której wynikało, że szkody górnicze nie będą zbyt uciążliwe, bo na większości terenu będą kategorii I i II, w nielicznych miejscach – III, a poza terenami zabudowanymi – IV. Podkreślił, że na zlecenie kopalni została przeprowadzona inwentaryzacja zagrożonych obiektów mieszkalnych pod kątem oceny odporności statycznej i dynamicznej, i że przeważająca większość budynków jest odporna na szkody górnicze. Dyrektor kopalni tłumaczył obecnym na sali, że zastosowanie podsadzki hydraulicznej jest niemożliwe ze względów geologicznych, technicznych i ekonomicznych, w związku z tym eksploatacja na zawał jest najlepszym wariantem. Warto tutaj wspomnieć, że o wiele tańsza od podsadzki eksploatacja na zawał niesie za sobą o wiele większe niebezpieczeństwo zniszczeń na powierzchni niż solidniejsza, ale droższa podsadzka (czyli zabezpieczenie z użyciem mieszanki m.in. wody i piasku).

– Węgiel ze spornego złoża jest słabej jakości i zasiarczony (2 proc.) – mówią przedstawiciele organizacji ekologicznych z Imielina. Ich zdaniem istnieje poważne ryzyko, że koszty wpływu na środowisko i zdrowie mieszkańców Śląska przewyższą przewidywane zyski z eksploatacji.  Miasto Imielin i jego mieszkańców oraz stowarzyszenie „Granice Natury” reprezentowali prawnicy, specjalista ds. oddziaływania górnictwa na środowisko oraz krajowi eksperci z dziedzin geologii i hydrogeologii (dr Wilczyński i Jezierski), którzy szczegółowo odnieśli się do wszystkich punktów stanowiska dyrektora kopalni „Piast-Ziemowit” na temat wpływu eksploatacji na zawał złoża Imielin-Północ na środowisko, zabudowania oraz zdrowie i życie ludzkie.

Przedstawiciele PGG usłyszeli, że przygotowany raport jest niezgodny z metodologią techniczną, przedsięwzięcie koliduje z miejscowym planem zagospodarowania terenu, nie ma wariantu alternatywnego dla wydobycia na zawał, kwestia filarów ochronnych jest niejasna, a przedstawione na prezentacji PGG obszary oddziaływania są zmanipulowane (złożono w związku z tym wniosek z art. 183 par. 2 kpa o włączenie prokuratora do postępowania). Kolejnym problemem był wpływ eksploatacji górniczej bardzo płytkiego pokładu na powierzchnię terenu.

Następnie została poruszona kwestia poważnego ryzyka zmiany stosunku wód w bardzo niebezpiecznej strefie uskokowej: możliwego uszkodzenia dwóch zbiorników wodnych, zmiany biegu potoku oraz ryzyka rozlewisk i podtopień budynków. Mieszkańców Imielina zapewnienia PGG nie do końca uspokoiły. Najbardziej zbulwersowała ich sprawa „inwentaryzacji budynków”, o której wspominał dyrektor, przygotowana przez firmę MIDACH na zlecenie kopalni. Raport objął 2713 budynków. Ku zdziwieniu sporej części mieszkańców, domy, które były projektowane na zerową kategorię szkód górniczych, w raporcie zyskały odporność na drugą, trzecią, a nawet czwartą kategorię i to bez wiedzy ich właścicieli, bo ci nie przypominają sobie wizyty pracowników firmy MIDACH.

Kopalni bronili przedstawiciele związków zawodowych. Pytali swojego dyrektora o to, co się stanie z załogą kopalni, jeśli złoże „Imielin-Północ” nie zostanie uruchomione? Dyrektor przyznał, że w razie nieuruchomienia spornego złoża zwolni 1,5 tys. osób. Zapytałam więc PGG o takie deklaracje. Tomasz Głogowski, rzecznik spółki powiedział, że dyrektor kopalni w odpowiedzi na jedno z pytań zwrócił uwagę, że nie przyznanie koncesji na eksploatację złoża Imielin Północ może spowodować istotne ograniczenia w poziomie wydobycia kopalnia Piast-Ziemowit, co z kolei może wiązać się z koniecznością redukcji zatrudnienia.Rozprawa administracyjna była pierwszą okazją do spotkania przedstawicieli PGG oraz mieszkańców miasta. Wydaje się jednak, że sytuacja jest tak napięta, że nie będzie to ich ostatnie spotkanie.