font_preload
PL / EN
Energetyka Energia elektryczna Węgiel 11 lutego, 2015 godz. 8:33   

Baca-Pogorzelska: Coś się kończy, coś się zaczyna

Kopalnia Guido

KOMENTARZ

Karolina Baca-Pogorzelska

Górnictwo 2.0

Dwa dni spotkań w Katowicach sprawiły, że głowa od nadmiaru górniczej wiedzy chyba mnie trochę boli. A tak całkiem poważnie – postanowiłam zrobić małe podsumowanie tego, co dzieje się w trzech śląskich spółkach węglowych, jaki jest stan na dziś, co to znaczy i co z tego wynika. Poniżej trochę nowych informacji i analiza sytuacji, czy też – jak kto woli – próba zrozumienia i przekazania tego dalej.

1. Jastrzębska Spółka Węglowa

U największego producenta węgla koksowego w UE strajk trwa w najlepsze od dwóch tygodni i jak na razie końca nie widać. Zarząd poinformował w poniedziałek, że efektem tego jest jak na razie ponad 450 tys. ton niesprzedanego surowca, ponad 100 mln zł realnych strat i każdego dnia ok. 27 mln zł utraty przychodów z tytułu niewydobytego węgla. Do tego dochodzi wzrost zagrożenia pożarowego w niepracujących ścianach (choć na każdej zmianie jakaś „konserwacja” trwa), wypiętrzenie spągu itp. Realnie powrót do wydobycia sprzed strajku będzie możliwy w mojej opinii około połowy roku (w zależności od tego, jakie decyzje po strajku w przypadku części najbardziej zniszczonych ścian podejmie WUG). Śmiem twierdzić, że skala zniszczeń pod ziemią będzie większa (pod względem majątkowym oczywiście) niż przy niejednej katastrofie górniczej. Ale przecież tak łatwo niszczyć państwowe mienie, bo jak wszystkich – to jakby niczyje, prawda? Przecież żaden górnik ani związkowiec nie poniesie za to odpowiedzialności. Jedyne, co może ich zaboli, to brak wypłaty za czas strajku. A związkowcy przyznają, że nie mają cashu na zapłatę strajkowego. I bardzo dobrze. Ciekawe, jak panowie pokażą zonom paski z wypłatą (nie chciałabym być wtedy w ich skórze). Warto dodać, że w JSW strajkuje mniej niż połowa załogi, bo reszta albo jest na urlopach, albo na L4. A coraz więcej górników traci cierpliwość nie tyle do znienawidzonego prezesa, co do ZZ.

A skoro przy prezesie Jarosławie Zagórowskim jesteśmy – dzisiaj wiceminister Skarbu Państwa Rafał Baniak powiedział, że kwestie personalne w JSW to problem zastępczy. Dodał, że MSP (to ten resort od kilku dni pełni nadzór właścicielski nad sektorem węgla kamiennego) jest za odwołaniem, ale strajku.

Ale związkowcy ani myślą odpuszczać. Zarzucili zarządowi JSW nieuzasadnione wydanie ok. 100 mln zł (szczegóły m.in. tu http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/233248-zwiazkowcy-alarmuja-na-watpliwych-umowach-jsw-stracila-ok-100-mln-zl). Kilka godzin później komunikat wydał szef rady nadzorczej JSW, Józef Myrczek.

„Odnosząc się do informacji przedstawionych przez Pana Dominika Kolorza w dniu 10.02.2015 roku, Przewodniczący Rady Nadzorczej wraz z Komitetem Audytu, po przeanalizowaniu dokumentacji źródłowej, informuje, że: koszty, które dziś zaprezentowano na konferencji, wynikają z umów na usługi doradcze i były związane z prywatyzacją Spółki oraz planowanymi inwestycjami, m.in. transakcją zakupu KWK Knurów-Szczygłowice oraz pozyskaniem finansowania w postaci obligacji oraz euroobligacji. Nie zostały jednak właściwie opisane w systemie rejestracji danych Spółki w systemie finansowo-księgowym spółki, w badanym zakresie, zapisy odpowiadały faktycznym zdarzeniom gospodarczym. Wnioski z analizy wskazują, iż sposób prezentacji i opis danych w systemie rejestracji umów funkcjonującym w Spółce jest nieprecyzyjny i może powodować błdne wnioski, szczególnie w przypadku agregacji danych pod nazwą nieodpowiadającą jednoznacznie faktycznym zdarzeniom gospodarczym. Dlatego też system ten powinien zostać w tym zakresie zmodyfikowany. Rada Nadzorcza zaleci modyfikację w istniejącym systemie w celu poprawy jakości opisu umów. Na podstawie analizy ww. dokumentów należy stwierdzić, że działania Zarządu Spółki były zgodne z prawem.  Nie  można również stwierdzić aby doszło do wydatkowania środków finansowych na rzecz Członków Zarządu ponad postanowienia kontraktów menedżerskich. Wyrażamy, niepokój z faktu wypływu informacji ze Spółki, w szczególności spółki notowanej na GPW. Jednocześnie Rada Nadzorcza deklaruję współpracę z właściwymi organami nadzoru korporacyjnego oraz instytucjami, które będą wyjaśniały powyższe kwestie”.

Dziś jednak, po dwóch stłumionych przez policję demonstracjach przed siedzibą spółki, dwóch tygodniach strajku i groźbie tarapatów finansowych (ArcelorMittal już ma alternatywnych dostawców) pytanie brzmi – co dalej? Jeśli MSP odwoła teraz prezesa Zagórowskiego, związkowcy kolejny raz wygrają. Jednak zaraz pojawi się pytanie – czemu odwołują dopiero teraz, gdy forma została narażona na straty, ludzie na niebezpieczeństwo etc.

W tej chwili sytuacja jest patowa i naprawdę trudno znaleźć dobre rozwiązanie, które pogodzi wszystkie strony konfliktu. Może minister powinien namówić prezesa, by nie startował w kolejnym konkursie, a związkowców przekonać, że jego odwołanie na rok przed końcem kadencji nie sprawi, że ceny węgla jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pójdą w górę, a wszystkie problemy JSW się skończą? Choć z drugiej strony, gdy mediator w tym sporze, Longin Komołowski, mówi publicznie, że zarząd JSW utracił zdolność do kierowania spółką…

Jedno jest pewne – jak najszybsze zakończenie strajku jest niezbędne. A odwoływanie zarządu pod pistoletem może się okazać bardzo niebezpiecznym precedensem dla kolejnych grup zawodowych, którym da się taki przykład. I jeszcze raz warto podkreślić, że w planach oszczędnościowych JSW na poziomie 0,5 mld zł w skali roku NIE MA MOWY o jakichkolwiek zwolnieniach czy likwidacji kopalń. Panowie politycy, którzy komentujecie temat w telewizji – proszę, zacznijcie sobie przyswajać podstawową wiedzę w tym temacie…

2. Kompania Węglowa

Tu na razie dość spokojnie (jak długo – zobaczymy). W poniedziałek KW i Węglokoks podpisały umowę przedwstępną sprzedaży WKS 4 kopalń rybnickich, które zgodnie z planem ratunkowym dla Kompanii w pierwszej kolejności trafią do Kompanii. Tak powstała nowa spółka o wdzięcznej nazwie Węglokoks ROW (Rybnicki Okręg Wydobywczy – nazwa podobno robocza, jak wcześniej Nowa Kompania Węglowa). W kolejnym etapie ma tam trafić 7 kolejnych kopalń Kompanii (choć w moim przekonaniu zarówno Pokój, jak i Sośnica po rozdzieleniu z ruchem Makoszowy są pierwsze do odstrzału) i część zakładów.

Dopięcie tego planu ma nastąpić do końca czerwca. Jednak by mogły tam trafić kolejne zakłady potrzebne będzie podniesienie kapitału – a to zagwarantuje najprawdopodobniej energetyka. Wydaje mi się jednak, że jeśli Tauron zostanie zmuszony do kupienia kopalni Brzeszcze (która wraz z Piekarami trafi do Spółki Restrukturyzacji Kopalń być może już do końca lutego, a Piekary z SRK odkupi Węglokoks), to on nie będzie już raczej brał udziału w podniesieniu kapitału w utworzonej właśnie spółce celowej Węglokoksu (jej prezesem został Jerzy Polok). Tam należy liczyć na zaangażowanie PGE, Enei i Energi. Jak duże? Z moich informacji wynika, że może to być poziom ubiegłorocznej straty gotówkowej straty gotówkowej Kompanii Węglowej, czyli ok. 2,4 mld zł. Warto dodać, że Węglokoks zapłacił KW po podpisaniu umowy przedwstępnej zaliczkę w wysokości 0,5 mld zł za rybnickie kopalnie. A to oznacza, że widmo utraty płynności, a tym samym upadłości Kompanii Węglowej na chwilę zostało oddalone. Mniej więcej do końca czerwca, bo wtedy zaliczka zostanie „zjedzona”.

Niemniej jednak także poziom strat zacznie hamować, bo Brzeszcze i Piekary jak wspomniałam do końca lutego będą w SRK, a więc nie będą obciążać wyniku KW, a na przełomie marca i kwietnia trafią do SRK ruch Centrum (po rozdzieleniu kopalni Bobrek Centrum, Bobrek kupiony ma być przez Węglokoks) oraz Makoszowy. Nowa Kompania Węglowa (czyli obecnie jej zalążek Węglokoks ROW) ma zacząć wychodzić na prostą od połowy 2016 r. Jeśli to się nie uda – nieunikniony będzie w moim przekonaniu powrót do rozmów o zamknięciu wybronionych teraz kopalń Halemba-Wirek i Bielszowice. Ale nie będę krakać. Liczymy przecież na to, że Komisja Europejska kupi cały ten karkołomny plan i nie zarzuci nam, że używamy niedozwolonej pomocy publicznej (zgodnie z prawem UE pieniądze z budżetu mogą iść obecnie tylko na zamykanie kopalń).

Jeśli uda się przeprowadzić całą architekturę zmian, Kompania Węglowa stopniowo przestanie istnieć. Cześć jej majątku zostanie sprzedana, część – oprócz kopalń – trafi także do spółki celowej Węglokoksu. I trafią tam także zobowiązania Kompanii Węglowej, które będą spłacane pieniędzmi wpompowanymi tam przez Węglokoks i energetykę (?). Choć nie zdziwię się, jak jednak do tej zabawy włączony zostanie mimo wszystko PIR. Tak czy owak – łatwo nie będzie. Acha – dodam tylko, że celem Nowej Kompanii Węglowej-Węglokoks ROW jest obniżenie kosztów wydobycia tony węgla poniżej 200 zł za tonę (obecna średnia w KW przekracza mocno 300 zł). Ambitne…

3. Katowicki Holding Węglowy

Tu cisza przed burzą, bo w środę przed ruchem Boże Dary kopalni Murcki Staszic pierwszy protest przeciwko przeniesieniu BD do SRK na mocy nowej ustawy górniczej. Tyle tylko, że konflikt w KHW wydaje się na razie stosunkowo najmniejszym zagrożeniem. Sęk w tym, że nawet związkowcy przyznają, że doskonale zdają sobie sprawę z tego, że do tego, by sięgnąć po kolejne zasoby Bożych Darów, które zalegają na głębokości poniżej 1000 m, potrzebna jest budowa nowego szybu. A to inwestycja idąca przynajmniej w setki milionów złotych. Przy obecnych cenach węgla energetycznego i jego nadpodaży byłoby to po prostu bez sensu.

W ubiegłym roku same Boże Dary dały ponad 212 mln zł strat (przy kilkudziesięciomilionowym zysku ruchu Staszic). Ich zamknięcie miałoby przynieść w 2015 r. 113 mln zł oszczędności, a w 2016 r. kolejnych 275 mln zł. To jedno z głównych założeń planu restrukruryzacji i oszczędności w KHW. Zwolnień też nie będzie, ponieważ dzięki nowej ustawie górniczej załoga Bożych Darów może skorzystać np. z urlopów górniczych i odpraw. A pozostali trafią do innych kopalń KHW.

Z moich informacji wynika, że zainteresowanie załogi holdingu alokacją do Bożych Darów (bo tylko tam można będzie skorzystać z pakietu socjalnego) jest wstępnie większe, niż liczba zatrudnionych tam obecnie ludzi (dół plus powierzchnia to ponad 1900 osób). Jak będzie? Czas pokaże. Ale miejmy nadzieję, że choć tu obędzie się bez takich „atrakcji” jak w Kompanii Węglowej i JSW. Ale to przecież górnictwo…