font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 14 maja, 2018 godz. 13:23   
KOMENTUJE: Piotr Woźniak

Woźniak: Energetyka gazowa z Gazpromem zagrozi blackoutem. Zmieni to Baltic Pipe

piotr_wozniak Piotr Woźniak / fot. PGNiG

Energetyka coraz częściej wybiera gaz. PGNiG chce zapewnić rynkowe warunki dostaw, aby rozwój energetyki gazowej nie skończył się blackoutem.

Prezes PGNiG Piotr Woźniak mówił na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach o tym, że przez jeden kontrakt z rosyjskim Gazpromem jego spółka nie może korzystać „ze wszystkich swobód rynkowych”, którymi cieszą się inne spółki w Europie, szczególnie zachodniej.

– Nie ma żartów. W ciągu dwóch lat od 2015 do 2017 roku rynek gazu w Polsce wzrósł o prawie 2 mld m sześc. rocznie z 15,3 na 17 mld m sześc. W tym roku rośnie jeszcze dynamiczniej. Takiego wzrostu rynku nie odnotowano nigdzie w Europie od lat – powiedział Woźniak. Jego zdaniem stoi za tym organiczny wzrost konsumpcji oraz elektroenergetyka, która podjęła szereg decyzji o nowych blokach gazowych. Chodzi o inwestycje PKN Orlen we Włocławku i Płocku oraz w Dolnej Odrze należących do PGE.

– Musimy doprowadzić do ładu system zaopatrzania w gaz. Polska nie dysponuje złożami, które można by uruchomić. Robimy jako PGNiG co można – powiedział Woźniak. – Rynek wzrośnie ponad to. Musimy się dopracować rynkowych zasad handlowania gazem i rynkowego dostępu do złóż zewnętrznych, bo krajowe nie wystarczą, w dobrym algorytmie, abyśmy w przypadku jakiegokolwiek zachwiania na rynku nie musieli ponosić konsekwencji.

– Nie o wszystkich problemach z dostawami Państwo wiedzą, bo nie było takiej potrzeby. Jeżeli teraz brakuje gazu, to brakuje go dla przemysłu używającego go jako surowca. W momencie, gdy miałoby zabraknąć gazu w jednostkach generujących energię elektryczną, to mamy do czynienia z blackoutem, a do tego nie można w żadnym wypadku dopuścić. Jesteśmy na dobrej drodze – przekonywał panelista, wspominając o projekcie Baltic Pipe, który będzie niezależny od tradycyjnego dostawcy, czyli rosyjskiego Gazpromu.

– W tym roku ma zostać podjęta ostateczna decyzja inwestycyjna. Od tego momentu do 2022 roku będziemy mogli zapewnić systemowe dostawy od dostawców, którzy nie mają w swojej historii żadnych przerw dostaw, jak w przypadku dostawców na Morzu Północnym – powiedział Woźniak.

– To będzie polski gaz. On zawsze będzie tańszy od innego gazu znajdującego się w obrocie międzynarodowym – zakończył. Zdaniem prezesa rosyjski Gazprom „szydzi z Baltic Pipe”, ale ten projekt ma zapewnić „konkurencyjne ceny gazu”, które pozwolą spółce konkurować na rynku pozbawionym ostatniego czynnika nierynkowego, czyli kontraktu jamalskiego z rosyjskim dostawcą.