font_preload
PL / EN
Energetyka Węgiel 10 maja, 2017 godz. 21:05   
REDAKCJA

Baranowski: Komisja powinna docenić wartość polskiej energetyki a nie ją niszczyć

Henryk Baranowski Henryk Baranowski / fot. PGE

Podczas panelu poświęconego polityce energetycznej w Europie na Europejskim Kongresie Gospodarczym wystąpił prezes Polskiej Grupy Energetycznej, Henryk Baranowski.

– Musimy sobie odpowiedzieć na trzy pytania: ile chcemy wydać na ochronę klimatu, na bezpieczeństwo energetyczne i jaką cenę jest w stanie nasza gospodarka, nasi klienci, aby mogli normalnie funkcjonować – powiedział Baranowski. – Myślę, że nie jest to proste pytanie. Niektóre kraje już doświadczyły lub doświadczają wątpliwości, czy któryś z tych punktów nie został przez nich zakłócony, czy nacisk na któryś z nich nie był zbyt duży.

– Przykładem niech będzie Wielka Brytania, gdzie dziś toczy się dyskusja o powrocie do cen regulowanych na rynku. Jeżeli chcemy do tego dążyć, to jesteśmy na najlepszej drodze – ostrzegał.

– Mówimy o inwestycjach w energetyce. Cudów w energetyce bym się nie spodziewał. Wierzę raczej w długofalowe i oparte na racjonalnych podstawach decyzje inwestycyjne podejmowane przez grupy energetyczne czy przez mitycznych prosumentów, bo kiedyś ten nakład inwestycyjny musi się zwrócić – kontynuował Baranowski. – Mówimy, że powinniśmy odejść od jednej technologii i oprzeć się na drugiej, a przy tym zwiększyć efektywność energetyczną.

– Czy na przykład efektywność fotowoltaiki w Hiszpanii jest taka sama jak w Polsce? Odpowiedź jest oczywista. Impuls kosztowy idący za odpowiedzią na to pytanie też jest oczywisty. Nigdy nie będziemy w Polsce w stanie konkurować ceną w fotowoltaice z Hiszpanią. Z drugiej strony jesteśmy w stanie zaoferować coś, czego Hiszpania nie jest w stanie za pomocą fotowoltaiki dostarczyć, czyli pewność i ciągłość zasilania – przekonywał gość konferencji.

– Jest to bezpieczeństwo? Tak. Najdroższa energia, którą można sobie wyobrazić to ta niedostarczona, czyli ta, której przemysł nie może otrzymać, ani klient nie może wykorzystać do swoich potrzeb. Jeśli chcemy oprzeć się o niestabilne źródła, to jesteśmy do tego na najlepszej drodze – ocenił prezes PGE.

– Polska energetyka wykonała ogromny krok naprzód aby spełnić normy unijne. Spełniliśmy je. Teraz mamy nowe normy i nie mamy żadnej gwarancji, że to jest koniec. Nie wiadomo, czy w pewnym momencie ktoś nam nie powie, że te pieniądze, które już zainwestowaliśmy to za mało – mówił w Katowicach przedstawiciel PGE. – Przypominam wszystkim, że decyzje w energetyce nie mają skutków jednorocznych, dwuletnich, ani pięcioletnich. Mają skutki piętnastoletnie i dłuższe. W takim horyzoncie musimy planować. Nie możemy tego robić, jeśli nie mamy pewności odnośnie tego, co może nas spotkać – mówił.

– Wracam do dywersyfikacji dostaw i efektywności wytwarzania energii. Największą wartością Unii Europejskiej może być to, że każdy z krajów dołoży do niej to, co ma najlepsze. Jeżeli Polska ma taką podstawę, że może zapewnić ciągłość dostaw, to jest to wartość, która powinna być doceniona przez Komisję Europejską, a nie niszczona – zakończył gość konferencji.