font_preload
PL / EN
Chemia 12 czerwca, 2018 godz. 15:30   
REDAKCJA

Zieliński: Nowe wyzwania chemii w Polsce (ROZMOWA)

PKN Orlen Anwil fot. PKN Orlen

Chemia dotychczas radziła sobie ze wdrażaniem regulacji polityki klimatycznej. Dzieje się to jednak kosztem utraty konkurencyjności, a bez pakietu osłonnego, takiego jak rekompensaty czy wsparcie dla wysokosprawnej kogeneracji, sektor będzie miał coraz trudniej. Na horyzoncie rysuje się kolejne wyzwanie, czyli Gospodarka o Obiegu Zamkniętym – powiedział w rozmowie z portalem BiznesAlert.pl  Tomasz Zieliński, prezes zarządu Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

BiznesAlert.pl: Czy polska chemia gotowa jest na dostosowanie się do nowych wymagań środowiskowych i emisyjnych?

Tomasz Zieliński, prezes zarządu Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego: Przemysł chemiczny jest wielowątkowy i wielopłaszczyznowy. W systemie ma miejsce „przeplatanie się” surowców oraz półproduktów, które mogą być także wsadem do innego procesu. Obserwujemy istotne powiązanie norm emisji w całym łańcuchu wytwarzania. Wszelkie regulacje, także dotyczące norm emisji, polityki klimatycznej dotykają sektor na wielu płaszczyznach. Kolejne fazy regulacji systemu handlu emisjami są jednym z czynników, które  generalnie określają całościowy system regulacji sektora chemicznego. Z punktu widzenia polityki klimatycznej mamy dwa aspekty dotyczące celów kierowanych przez dyrektywy UE, a z drugiej strony nawiązują do polityki energetycznej obowiązującej w danym kraju członkowskim. W zakresie redukcji emisji chodzi o modernizację instalacji dostosowanych do tzw. konkluzji BAT (Best Available Technics) oraz dyrektywy do emisji pośrednich.

Czy chemia jest gotowa na nowe BAT-y?

Jeszcze kilka lat temu, w związku z wówczas dostępnymi technologiami, było wiele obaw w sektorze – czy uda się sprostać wymaganiom BAT. Po latach okazuje się, że wiele instalacji mieści się w normach proponowanych przez nowe regulacje. Pokazuje to, że przemysł chemiczny zmienił się w ostatnich latach na tyle, że radzi sobie z nowymi normami, nie tylko technicznymi, ale i  środowiskowymi. Przed nami jednak kolejne zmniejszenie poziomów emisji i ich redukcja w zakresie polityki klimatycznej. Jest to nowe wyzwanie stojące przed obszarami związanymi z emisjami, nie tylko energetyką zakładową, ale także petrochemią czy nawozami. Polska Chemia wypełnia wszelkie możliwe luki związane z możliwościami produktowymi, procesowymi czy energetycznymi. Przedkłada się to na wysoką wydajność. Wynika to też z faktu, że nie możemy sobie pozwolić na szukanie redukcji kosztów po stronie tanich surowców, bo nimi nie dysponujemy. Szukamy więc oszczędności od strony wydajności procesu. Jeśli dodamy nowe, pojawiające się wyzwania jak Gospodarka o Obiegu Zamkniętym, Strategia Tworzyw Sztucznych czy prawo wodne to okazuje się, że perspektywa możliwości szukania przewagi konkurencyjnej znacząco się zmniejsza.

Czy państwo może pomóc chemii w obliczu tych wyzwań?

Dla chemii bardzo ważne są regulacje zarówno na poziomie krajowym i  europejskim. Nasze możliwości zależą w dużym stopniu od prawa przyjętego w Polsce, ponieważ dla chemii to pierwszy i najważniejszy rynek. Mowa tu przede wszystkim o rekompensatach w kosztach pośrednich CO2 oraz wsparciu wysokosprawnej kogeneracji. Rekompensaty mają np. Niemcy, Wielka Brytania czy Francja. Mają one różny charakter i różną wielkość – średnio kilka euro na jedną tonę CO2. Polska chemia chciałaby podobnego wsparcia, które finalnie przełoży się na koszt wytworzenia produktu. Taki system dopuszcza zaś prawo UE. Można więc z niego skorzystać. Druga sprawa to wsparcie kogeneracji, także wpływającej na naszą konkurencyjność.

W ostatnich tygodniach sektory energochłonne muszą radzić sobie także z wysokimi cenami energii…

To prawda. Wiele przedsiębiorstw chemicznych ma własne ciepłownie czy elektrociepłownie, służące do wytwarzania energii cieplnej i elektrycznej, ale także do  ogrzewania zakładu i całych miast. Często jest tak, że generowana we własnych zakładach energia elektryczna nie wystarcza i trzeba ją dokupować z rynku. Rekordowe ceny energii, notowane w ostatnich tygodniach na Towarowej Giełdzie Energii, nie są w jednoznacznie skorelowane ze wzrostem uprawień do emisji. Dla sektora jest to niepokojący sygnał. Mówiąc wprost, ceny uprawnień nie uzasadniają w pełni tak wysokiej ceny energii. Przez ostatnich kilka lat te ceny były pod presją skaczących kosztów uprawień do emisji, jednak nie z podwyżkami podobnymi do obecnych.

Obecny projekt w zakresie wsparcia kogeneracji, który został przedstawiony przez Ministerstwo Energii, wydaje się wspierać generację energii i ciepła. Czy na poziomie przemysłu także?

Niestety obecny projekt przedstawiony przez resort energii wyklucza ze wsparcia elektrociepłownie przemysłowe pracujące na potrzeby własne. W zakresie kogeneracji brakuje zapisów redukujących opłatę kogeneracyjną dla przedsiębiorstw energochłonnych. Zależałoby nam na wprowadzeniu wsparcia dla tego sektora, redukującego koszty opłaty kogeneracyjnej. Warto pamiętać, że elektrociepłownie na terenie firm sektora chemicznego zasilają także lokalne miasta. Płock, dzięki PKN Orlen, jest zasilany energią i ciepłem z elektrociepłowni zakładu. Elektrociepłownia w Płocku przeznacza na potrzeby pracy koncernu zdecydowaną większość swojej mocy. Pozostała nieznaczna część zasila całe miasto w ciepło, zaspakajając jego potrzeby. Podobnie jest w Puławach, czy Policach. W innych miastach ten współczynnik jest mniejszy, ale wciąż wysoki.

Prace zespołów parlamentarnych, dotyczących przemysłu chemicznego oraz pakietu zimowego, dają jednak nadzieje, że resort energii wprowadzi do proponowanej ustawy wyżej wymienione elementy, które wesprą kogeneracje na poziomie przemysłu. Liczymy także na rozważane wprowadzenia rekompensat kosztów pośrednich CO2.

Innym wymiarem unijnej polityki są odpady i gospodarka o obiegu zamkniętym. Czy chemia gotowa jest na adaptacje unijnego prawa w tym zakresie?

Gospodarka o Obiegu Zamkniętym w największym stopniu będzie dotykać właśnie sektor chemiczny. Pakiety dotyczące GOZ są w fazie przygotowywania, a zakres ich wdrożenia będzie zależał od krajów członkowskich. Jest to wyzwanie dla chemii. W projekcie GOZ położono wiele nadziei w dziedzinach związanych z innowacyjnością i ekoprojektowaniem, co stało się pewnego rodzaju zachętą do wytwarzania nowego typu produktów wypełniających bardziej restrykcyjne obostrzenia środowiskowe. Produkty te łatwiej będzie zebrać z rynku i ponownie przetworzyć. Chemia ze względu na regulacje środowiskowe, wahania cen surowców, korzysta z tych rozwiązań, nazywanych powszechnie recyklingiem. Przykładem jest stosowanie europalet z  tworzywa sztucznego z recyklingu.

Nowe regulacje UE nakładają jednak na producentów kolejne zobowiązania…

Zgodnie z projektami dokumentów GOZ i Strategii Tworzyw Sztucznych, chodzi o zebranie procentowego udziału odpadów, np. tworzyw z rynku, za które mają być odpowiedzialni producenci. Za odpad na rynku finalnie odpowiada konsument. Największym wyzwaniem jest więc logistyka, czyli element zbiórki tych odpadów, segregacja oraz zmagazynowanie i selekcja. Odpadów z tworzyw powstają miliony. Dużym  problemem są także  regulacje chińskich władz, które  wprowadziły zakaz przyjmowania odpadów tworzyw z Europy. Dlatego też, efektem GOZ-u ma być jak największa liczba przetworzonych odpadów na miejscu w Europie. Przemysł chemiczny będzie musiał poradzić sobie z tymi regulacjami. Chemia zabiega jednak o to, aby krajowa strategia, dotycząca tworzyw sztucznych i regulacje dotyczące mikroplastików, uwzględniała możliwości jakie ma polska chemia i rynek. Nie możemy przyjąć maksymalnego obciążenia, jeśli nie mamy dobrze rozwiniętego systemu recyklingu w kraju. To, że można to zrobić pokazują Czesi, którzy recykling mają rozwinięty nawet lepiej niż Skandynawowie. Komisja Europejska proponuje grupy produktów do wyłączenia z produkcji. Musi to być jednak robione rozsądnie, ponieważ mimo relatywnie łatwej zastępowalności plastiku przez drewno lub szkło, wytworzenie tych produktówjest jeszcze bardziej energochłonne i kosztowne niż w procesach chemicznych . Producent klocków Lego poinformował, że za klika lat na rynek mogą wejść klocki na bazie tworzywa z celulozy. Czy tą drogą mamy podążyć? To otwarte pytanie, na które nie mamy jeszcze odpowiedzi.

Ubiegły i obecny rok stoją pod znakiem konsolidacji w polskiej chemii. W gospodarce wolnorynkowej może to być odbierane jako zagrożenie dla konkurencji. Jakie są zalety i wyzwania związane z tym procesem w polskiej chemii?

Krajowym przykładem udanej konsolidacji jest powstanie Grupy Azoty. Połączenie Azotów uchroniło spółkę przed zagrożeniem wrogiego przejęcia. W raporcie niedawno opublikowanym przez spółkę widać, że efekty są imponujące. Rosnące efekty synergii pokazują, że takie działania poprawiają funkcjonowanie i optymalizują koszty, co pozwala lepiej konkurować na rynku poprzez tańsze zakupy czy inwestycje. Jeśli spojrzeć na globalny rynek, logistyka i związany z tym postęp technologiczny nie są już problemem. Fuzje to w chemii coraz częstsze zjawisko. Przykładem jest „megafuzja” Dow Chemical i DuPont. Była to fuzja poprzez podział na wiele segmentów biznesowych. Innym przykładem z rynku globalnego jest przejęcie przez Bayer amerykańskiego Monsanto. Fuzje nie są więc zjawiskiem, którego powinniśmy się obawiać, choć może wpływać na pojawienie się nowego układ sił na rynku.

Rozmawiał Bartłomiej Sawicki