font_preload
PL / EN
Infrastruktura 5 grudnia, 2017 godz. 7:31   
REDAKCJA

Szczudlik: Chiny nie mają pomysłu na współpracę z Europą Środkowo-Wschodnią

chiny fot. Flickr

W minionym tygodniu w Budapeszcie odbył się szczyt ,,16+1” na którym spotkali się przedstawiciele państw Europy Centralnej i Wschodniej oraz Chin. W rozmowie z portalem BiznesAlert.pl dr Justyna Szczudlik, kierownik programu Azja i Pacyfik w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (PISM) stwierdziła, że wspomniany szczyt nie należał do przełomowych.

Jej zdaniem odbywał się w podobnej atmosferze do poprzednich, a nawet był mniej nagłaśniany zarówno przez gospodarza szczytu – Węgry, jak i same Chiny. Być może świadczy to o tym, że Chiny nie mają pomysłu czy a jeżeli tak to jak go dalej rozwijać. – Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych udokumentowało go w standardowy sposób, czyli zrelacjonowało kolejne spotkania urzędników czy podpisanie memorandów. – Nadal państwa europejskie postrzegają tę inicjatywę jako 16 bilateralnych dialogów z Chinami – powiedziała dr Szczudlik dodając jednocześnie, że ze strony europejskiej brakuje woli utworzenia wspólnego przedsięwzięcia, co najbardziej interesowałoby Chiny.

Zapytana o to, czy Pekin dostrzega jednak brak efektów inicjatywy 16+1 stwierdziła, że przynoszą skutki przy czym mają one charakter głównie polityczny, a nie ekonomiczny na czym najbardziej zależy państwom „szesnastki” – W sensie politycznym nasz region znalazł się wyżej na agendzie chińskiej polityki zagranicznej. Jesteśmy ważniejsi, niż jeszcze kilka lat temu. Dialog jest też intensywniejszy na wielu szczeblach. Częściej się spotykają środowiska naukowe czy biznesowe z „szesnastki” i Chin. Chińczycy „uczą się” tego regionu dzięki takiego typu spotkaniom – uważa ekspertka.

Odnosząc się do zapowiedzi Chin o przeznaczeniu 2 mld dolarów na inwestycje w Europie Środkowo-Wschodniej dr Szczudlik stwierdziła, że taka oferta do tej pory nie była zbyt korzystna dla regionu. – Szczególnie dla państw Unii Europejskiej. Środki unijne są tańsze i łatwiejsze do uzyskania. Dla krajów spoza Unii Europejskiej korzystne mogą być oferty chińskich inwestycji w infrastrukturę. Unia Europejska oferuje fundusze na te cele, ale stawia dość wysokie wymagania, których najprawdopodobniej nie stawiają Chiny. Chińskie inwestycje oparte są na kredytach, które potem trzeba spłacić. Dla państw unijnych nie do przyjęcia jest też to, że chińskie kredyty są oparte na państwowych gwarancjach kraju, w którym realizowane są projekty, bo w razie niepowodzenia inwestycji ryzyko jest przerzucane na państwo „przyjmujące” – mówiła dr Szczudlik.

Zdaniem analityczki PISM Polska mogłaby skorzystać na współpracy z Chinami. Jednak głównie w ramach relacji dwustronnych, a nie formatu 16+1. – Mamy towarowe połączenie kolejowe Łódź-Chengdu oraz inne. Jest to zatem szansa na zwiększanie polskiego eksportu czy obsługę handlu między Chinami a Europą. Problemem są nasza oferta eksportowa dla Chin, także możliwość produkcyjne z uwagi na duży chiński rynek a więc potencjalny duży popyt na towary, a także liczne bariery w wejściu na chiński rynek – stwierdziła ekspertka.

Według niej Pekin potrzebuje projektu Nowego Jedwabnego Szlaku. – Z punktu widzenia ekonomicznego, jest on Chinom potrzebny. Powoli wyczerpuje się tam model gospodarki opartej na eksporcie i inwestycjach. Chiński rynek jest nasycony, a Nowy Jedwabny Szlak jest narzędziem, które ma służyć utrzymaniu obecnego modelu rozwojowego. Chcą znaleźć ujście nie tylko dla swoich nadwyżek produkcyjnych, ale mocy wytwórczych w ogóle, stąd tak liczne próby zagranicznych inwestycji na przykład w infrastrukturę. Jeśli chodzi o kontekst polityczny, przysłuży się to budowie mocarstwowej pozycji Chin na świecie – podsumowała Szczudlik.