Wojtal: COP24 to test wiarygodności porozumienia klimatycznego (ROZMOWA)

3 grudnia 2018, 07:31 Środowisko
Katowice Spodek Spodek w Katowicach. Fot. Wikimedia Commons

O co chodzi w negocjacjach szczytu klimatycznego? Jakiego spodziewać się rozstrzygnięcia? Odpowiada Lidia Wojtal, ekspertka ds. polityki klimatycznej, była negocjatorka w zespole polskiej delegacji, obecnie niezależna konsultantka.

BiznesAlert.pl: Dlaczego sukces COP24 będzie mierzony w wiążących zobowiązaniach poszczególnych państw?

Lidia Wojtal: Porozumienie z Paryża określiło podstawowe zasady ochrony środowiska przed zmianami klimatu. Było przełomowe, ale nie precyzowało kto, jak i kiedy ma konkretnie działać. To się stanie w Katowicach, ale nie chodzi tutaj o to ile kto będzie redukował. Tzw. reguły wdrożeniowe mają charakter techniczny, ale tylko dzięki nim wszystkie państwa będą mogły wiarygodnie się  rozliczyć ze swoich celów: redukcyjnych, adaptacyjnych, finansowych.

Czy można więc powiedzieć, że porozumienie klimatyczne miało charakter deklaratywny?

Tak. Natomiast z punktu widzenia ewolucji polityki globalnej był to przełom, bo wszystkie państwa zadeklarowały, że się włączą do wspólnego wysiłku, a następnie w szybkim czasie Porozumienie ratyfikowały. W Katowicach skonfrontujemy to z rzeczywistością. Okaże się na co de facto  są gotowe poszczególne państwa. Tylko od państw zależy ile wysiłku przeniosą na poziom globalny. Każde z nich samodzielnie przygotowuje co 5 lat krajowy plan działania, są to tak zwana Nationally Determined Contributions – NDCs.

Będą o tym rozmawiać grupy interesów wykracza poza tradycyjny podział na bogatą północ i biedne południe. Jak je zdefiniować?

W 1992 roku niespełna czterdzieści państw wzięło na siebie największy ciężar odpowiedzialności , przyznając, że zmiany klimatu wynikają z emisji gazów cieplarnianych spowodowanych działalnością człowieka. W 2007 roku pojawił się pomysł porozumienia globalnego, bo zaczęła rosnąć emisja państw takich jak Chiny i Indie, które nie wtedy nie były zobowiązane do redukcji swoich emisji. Szczyt klimatyczny w 2009 r. Kopenhadzie zakończył się konkluzją, że ochrona klimatu nie będzie skuteczna bez zobowiązań państw rozwijających się, ale nie zakończył się sukcesem. Był to pierwszy i jak na razie ostatni tak spektakularny  przykład tego, że jednak nie wszystkie szczyty muszą się udać.

Polityka klimatyczna łączy i dzieli inaczej niż stosunki międzynarodowe. Jakie są szanse na przyjęcie wiążących zobowiązań wobec zgodnie sceptycznej postawy USA i Rosji albo różnic zdań w gronie państw rozwijających się, jak kraje wyspiarskie czy grupa z udziałem Chin i Indii?

Wszystkie państwa zdają sobie sprawę, że przyjęcie reguł wdrożeniowych w Katowicach jest testem na wiarygodność nie tylko procesu globalnych negocjacji, ale także ich samych.  Ratyfikując Porozumienie paryskie zgodziły się one na przyjęcie zobowiązań, które teraz należy doprecyzować.

W czysto ekonomicznym wymiarze można zwrócić uwagę na to, że  wielu państwach rozwijających się środki otrzymywane na realizację polityki klimatycznej, to środki które umożliwiają także rozwój. Jednym z celów Porozumienia paryskiego jest skierowanie przepływów finansowych właśnie w taki sposób, by wspierały one realizację polityk proklimatycznych. Brak uzgodnienia jak ma funkcjonować  ten nowy system może spowodować zahamowanie dalszego wsparcia finansowego.

Ponadto, polityka klimatyczna to temat obecny na wszystkich ważnych światowych forach,  a pozytywne zaangażowanie w nią daje możliwości zaprezentowania się jako odpowiedzialny międzynarodowy partner.  Uważam, że pomimo trudnej materii negocjacyjnej i szalenie ciężkich negocjacji większość negocjatorów jest zdeterminowana wyjechać z Katowic z poczuciem międzynarodowego sukcesu.

Jak rozumieć w tym kontekście hasło COP24: changing together?

Klimat i świat zmieniają się i my wszyscy musimy działać razem na rzecz powstrzymania zmian klimatu. Muszą to zrobić wszystkie państwa, tylko takie działanie ma sens. Każde z państw, które ratyfikowało Porozumienie paryskie ma stopniowo wdrażać zmiany poprzez rewizję kolejnych planów klimatycznych co pięć lat. Unia Europejska także przedstawiła już swój plan działania do 2030 roku, który obejmuje wszystkie państwa członkowskie.

Czego się spodziewać po stanowisku UE na szczyt?

Stanowisko UE będzie opierało się głównie na mandacie negocjacyjnym przyjętym przez ministrów na Radzie ds. Środowiska 9 października tego roku.  Odnosi się on do wielu kwestii, w tym do możliwości zwiększenia obecnie zgłoszonego już przez UE celu redukcyjnego (co najmniej 40 procent do 2030 roku w odniesieniu do roku 1990). Aby to mogło nastąpić, należy po pierwsze ocenić niezbędne dalsze i wspólne wysiłki na rzecz wypełnienia celu Porozumienia, na przykład na ile skutecznie obecne zobowiązania zahamują wzrost średniej temperatury Ziemi. Taki raport przygotowuje Sekretariat Konwencji UNFCCC.  Po drugie, należy także ocenić na ile wszystkie państwa faktycznie się zaangażowały lub jak mają zamiar to zrobić w przyszłości – tu zapis nie jest ostry. Na pewno jednak taka ocena nie będzie łatwa i wątpię by jej rozstrzygnięcie było możliwe w Katowicach.

Jaką rolę odegrają ustalenia szczytu w formułowaniu unijnej polityki klimatycznej w 2019 roku, okresie przemian politycznych w Europie?

Katowicki szczyt powinien potwierdzić, że kierunek zmian i transformacji gospodarek, który został zdefiniowany na szczycie w Paryżu pozostaje aktualny i respektowany przez te państwa, które ratyfikowały Porozumienie paryskie (obecnie 184 strony). Ogromne zainteresowanie aktorów pozarządowych tym, co się wydarzy w Katowicach wskazuje z kolei, że polityka klimatyczna to już nie tylko sprawa rządów.

Finalizowany na COP24 Dialog Talanoa jest uważany za prekursora pięcioletnich, globalnych cykli oceny działań na rzecz ochrony klimatu. Proces ten z czasem powinien prowadzić do zwiększenia ambicji wszystkich stron porozumienia. Już w 2023 roku w oparciu o ustalenia przyjęte w Katowicach ruszy pierwszy Globalny Przegląd, którego wyniki, podobnie jak wyniki Dialogu Talanoa, mają zdopingować wszystkie strony, ale i aktorów pozarządowych do przygotowania i przedłożenia ambitnych celów na kolejne 5 lat. Kolejny taki Przegląd odbędzie się w roku 2028, potem w 2033 itd. COP24 będzie w znaczący sposób wpływał na to, jak ten proces będzie wyglądał i na ile będzie skuteczny.

Jaką rolę na szczycie COP24 może odegrać społeczeństwo obywatelskie, które nie zawsze rozumie procesu negocjacji klimatycznych?

Szczyty klimatyczne z roku na rok przyciągają coraz więcej uczestników. To nie są nowi urzędnicy państw, ale kolejni obserwatorzy, którzy chcą się przyglądać negocjacjom, uczyć o tym w którym kierunku idzie globalna polityka klimatyczno-energetyczna i ewentualnie wywierać presję na negocjatorów. Mogą organizować wydarzenia, zapraszać gości, a także demonstrować. Na szczycie klimatycznym codziennie przyznawana jest także nagroda skamieliny dnia dla państw, które dostają ją za wykazanie się najmniejszą ambicją.

Polska już dostała kilka takich nagród. Czy dostanie taką w tym roku?

To się okaże (śmiech).

Rozmawiał Wojciech Jakóbik