font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 16 sierpnia, 2016 godz. 11:15   
REDAKCJA

De Jong: Nord Stream 2 to problem całej Europy

gaz Nord stream fot. Gazprom

– Zmniejszenie wydobycia gazu ziemnego przez Holandię, jednego z największych w Europie krajów zajmujących się wydobyciem gazu ziemnego, może mieć poważne konsekwencje. Holandia będzie więc zmuszona zwiększyć import gazu ziemnego, aby wypełnić lukę w postaci zmniejszonej eksploatacji w Groningen. Ze względu na silne powiązania pomiędzy holenderskim i rosyjskim przemysłem energetycznym i dostępność infrastruktury, Rosja może okazać się najpoważniejszym kandydatem do wypełnienia tej luki – pisze Sijbren de Jong, ekspert Hague Centre for Strategic Studies.

W listopadzie 2015 r., holenderski rząd zdecydował, że wydobycie gazu ziemnego w regionie Groningen zostanie ograniczone do 27 mld m3 rocznie. Decyzja ta wynika z pojawiających się w tym regionie wstrząsów wtórnych, które mają być efektem eksploatacji złóż gazu ziemnego. W Holandii jest to bardzo delikatny i wrażliwy temat w politycznym dyskursie.

W efekcie ograniczeń Holandia musi uciekać się do importu surowca, który wraz ze spadkiem krajowej eksploatacji będzie rosnąć. Pod koniec czerwca br., państwowy urząd górniczy podkreślił, że w nadchodzących latach wydobycie surowca w Holandii powinno być w dalszym stopniu ograniczane do poziomu sięgającego maksymalnie 24 mld m3 rocznie. Rząd zgodził się z argumentacją urzędu i zadeklarował, że w ciągu 5 lat wydobycie „błękitnego paliwa” w Holandii spadnie do poziomu poniżej 24 mld m3. Ostateczna decyzja ma jednak zapaść przed październikiem tego roku.

Zmniejszenie wydobycia gazu ziemnego przez Holandię, jednego z największych w Europie krajów zajmujących się wydobyciem gazu ziemnego, może mieć poważne konsekwencje. Holandia będzie więc zmuszona zwiększyć import gazu ziemnego, aby wypełnić lukę w postaci zmniejszonej eksploatacji w Groningen. Ze względu na silne powiązania pomiędzy holenderskim i rosyjskim przemysłem energetycznym i dostępność infrastruktury, Rosja może okazać się najpoważniejszym kandydatem do wypełnienia tej luki. Rynek gazu w Holandii uważany jest za bardzo płynny, a większy w nim udział Rosjan, zdaniem wielu, w Hadze może być zagrożeniem.

Kontrowersyjny projekt

W 2015 roku Holandia zakupiła 7,6 mld m3 gazu ziemnego z Rosji. Stanowi to wzrost o 29 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Jeżeli poziom krajowej produkcji nadal będzie spadać, import surowca wzrośnie. Gazprom chce zarobić na tym spadku w północno-zachodniej Europie poprzez budowę Nord Stream 2. Gazociąg ten zwiększy możliwości importu gazu przez Morze Bałtyckie do 110 mld m3.

Projekt jest kontrowersyjny z różnych powodów. Kraje Europy Środkowej i Wschodniej opowiadają się przeciwko gazociągowi z obawy, że Gazprom zdecyduje się na wstrzymanie tranzytu gazu przez Ukrainę, co spowodowałoby znaczne straty dla krajów znajdujących się na tej trasie. Przewodniczący Komisji Europejskiej, Jean-Claude Juncker oświadczył, że rurociąg zwiększy dominację Gazpromu na rynku europejskim. Wówczas 80 proc. dostaw gazu do Europy będzie przebiegać północną trasą.

Ponadto, przez spółkę Nord Stream 2, Gazprom zwiększy udziały na rynku niemieckim o prawie 50 proc. Istnieją także obawy, że Nord Stream 2 będzie utrudniać powstanie projektów dywersyfikacyjnych w Europie Środkowej i utrudni możliwość przesyłu gazu innego niż rosyjski za pomocą istniejącej infrastruktury rurociągowej. Te zarzuty są szczególnie istotne, ponieważ Europa postuluje zmniejszenie zależności od rosyjskiego gazu. Jednocześnie, organ ochrony konkurencji Komisji Europejskiej prowadzi postępowanie wyjaśniające wobec Gazpromu w związku z nadużywaniem przez rosyjski koncern dominującej pozycji rynkowej w Europie Środkowej i Wschodniej.

Czy Europa potrzebuje więcej gazociągów?

Warto podkreślić, że popyt na gaz ziemny w Europie w 2015 roku był o ok. 20 proc. niższy niż jeszcze 10 lat wcześniej. Według Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) w okresie niższych cen surowców „błękitne paliwo” zmaga się z konkurencją w postaci taniego węgla oraz rosnących dotacji dla odnawialnych źródeł energii. Według danych tej agencji z 2014 r., europejski popyt na gaz ziemny będzie mniejszych niż w innych częściach świata do połowy lat 30.

W świetle niskiego popytu, nadwyżka zdolności produkcyjnych na światowych rynkach gazu i fakt, że istniejąca infrastruktura importowa gazu w Europie ma duże rezerwy możliwe do wykorzystania, rodzi się pytanie, czy kosztowna rozbudowa gazociągu Nord Stream jest w ogóle konieczna. Abstrahując od faktu, że projekt podważa politykę dywersyfikacji UE, możliwe że europejska polityka klimatyczna wymusi szybsze tempo spadku zapotrzebowania na gaz. Podważa więc to argumentację za rentownością projektu Nord Stream 2. O wiele bardziej elastycznym rozwiązaniem jest rynek LNG. Surowiec ten może pokryć lukę w postaci zmniejszanego wydobycia surowca w krajach UE. Na rynku LNG jest obecnie nadwyżka surowca, a znaczące możliwości importu LNG w Europie nie są w pełni wykorzystywane.

Wątpliwości prawne

Istnieją poważne wątpliwości prawne co do tego, czy projekt jest w pełni zgodny z przepisami Unii Europejskiej. Chociaż konsorcjum Nord Stream 2 składa się z wielu międzynarodowych firm, w tym Shell, OMV, Uniper, Wintershall, Engie i Gazpromu. Nikt nie powinien mieć jednak złudzeń kto odpowiada za wydobycie gazu i jest siłą zamachową projektu – a więc Gazprom. Nie ma możliwości, aby inne koncerny wydobywające gaz mogły korzystać z tej infrastruktury. Jedynym beneficjentem wśród firm wydobywających gaz jest Gazprom.

Dyplomatyczna rozgrywka

Ze względu na obawy dotyczące konkurencji i bezpieczeństwa dostaw energii, Komisja Europejska słusznie uważa za nierozsądny zbyt wysoki poziom dostaw od jednego dostawcy z wykorzystaniem jednego korytarza tranzytowego. Gazociąg będzie także katastrofą dla Ukrainy, co oznacza utratę około dwóch miliardów dolarów rocznych przychodów tranzytowych. Powstanie Nord Stream 2 pozwoli Gazpromowi na wstrzymanie przesyłu gazu przez Ukrainę.

USA również stanowczo sprzeciwiają się projektowi, podkreślając, że to osłabi pozycję Kijowa i będzie sprzyjało podziałowi Europy. Niemcy, w szczególności, znajdują się w niezręcznej sytuacji z powodu swojego stanowiska w sprawie gazociągu. Kanclerz Niemiec Angela Merkel domaga się pełnego wdrożenia porozumienia z Mińska o zawieszeniu broni we wschodniej Ukrainie, jako warunek konieczny do złagodzenia sankcji nałożonych na Rosję. Jednak niemiecka kanclerz podkreśla jednocześnie że Nord Stream 2 to projekt „czysto handlowy”.

Inne państwa członkowskie UE krytykują Niemcy za stosowanie podwójnych standardów w tym zakresie. Zarówno Nord Stream 1, jak i planowane dwa kolejne połączenia są projektami z udziałem holenderskich firm. Holenderski Gasunie posiada 9-procentowy udział w gazociągu Nord Stream 1, a Shell zadeklarował w tamtym roku, że przejmie 10 procent udziałów w konsorcjum Nord Stream 2. Oba rurociągi są realizacją strategii Gazpromu, aby uwolnić się od kłopotliwego dla siebie tranzytu gazu przez Ukrainę, Polskę i Białoruś. Dzięki realizacji tego projektu Kreml zwiększy możliwości wpływu w Mińsku, Kijowie czy w Warszawie. Innym przykładem realizacji rosyjskiej strategii jest przejęcie przez Gazprom 41 proc. udziałów w magazynie gazu w Bergermeer w Holandii, co pozwoliło firmie na łatwiejszy dostęp do rynku brytyjskiego.

Rozważając możliwe scenariusze, jest kilka przeszkód, które Gazprom musi pokonać, aby zwiększyć udział eksportu rosyjskiego gazu do Holandii. Relacje dyplomatyczne między Holandią a Rosją znalazły się w kryzysie po zestrzeleniu samolotu malezyjskich linii lotniczych nad Donbasem w 2014 r. Opinia publiczna może wywrzeć presję na rząd holenderski, aby nie angażować się w transakcje energetyczne z udziałem Rosji.

Jednakże, biorąc pod uwagę sposób w jaki Gazprom działa w Europie Środkowej i Wschodniej, możliwe, że Rosjanie nie zawahają się przypomnieć Holandii o inwestycjach dokonanych w ciągu ostatnich kilku lat. Innymi słowy, kraje zachodnie nie są wolne od presji wywieranych przez Rosję na Kijów, Mińsk czy Warszawę. To najwyższy czas, aby Europa kwestię Nord Stream 2 zaczęła traktować szczególnie poważnie.

Źródło: Atlantic Council