font_preload
PL / EN
Energetyka OZE 8 listopada, 2017 godz. 15:45   
KOMENTUJE: Bartłomiej Derski

Derski: Największa produkcja polskich wiatraków w historii

energetyka oze wiatrak

W październiku farmy wiatrowe pod Warszawą i Łodzią pracowały więcej czasu, niż największa w Polsce elektrownia na węgiel kamienny. Energetyka wiatrowa ustanowiła też historyczny rekord miesięcznej produkcji, pokrywając aż 12% zapotrzebowania całego kraju.

Turbiny wiatrowe dostarczyły w październiku aż 1,76 TWh energii elektrycznej – wynika z obliczeń portalu WysokieNapiecie.pl na podstawie danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE). To miesięczny rekord w historii kraju. Poprzedni (1,61 TWh) padł w grudniu 2015 roku. Oznacza, że więcej niż co dziesiąta kilowatogodzina zużywanej w Polsce w październiku energii pochodziła z wiatru.

W minionym miesiącu wiatraki pobiły też chwilowy rekord dostaw mocy do systemu, pracując na 88% swoich możliwości dostarczały nawet 5,1 GW. Dla kontrastu w ciągu niemal bezwietrznego tygodnia w drugiej połowie miesiąca dostawy mocy z wiatraków spadły do zaledwie 0,06 GW, a ich pracę zastępował większy import prądu i wyższe obciążenie elektrowni węglowych.

Więcej energii z wiatru, niż węgla

Jednak przez większość godzin w miesiącu wiatraki generowały ponad 2 GW mocy (na 5,8 GW zainstalowanych), a cały miesiąc zamknęły wysokim współczynnikiem wykorzystania mocy (tzw. capacity factor) na poziomie 41%. Dla porównania średnie wykorzystanie mocy wszystkich elektrowni w Polsce wyniosło w październiku 45%.

W październiku rekord produkcji w swoich farmach wiatrowych ustanowił także jeden z prywatnych polskich inwestorów. Jego turbiny zlokalizowane na Pomorzu wypracowały aż 58% współczynnik wykorzystania mocy. Podobny wynik (54%) odnotowała także – zlokalizowana 80 km od Warszawy – farma Korytnica I, należąca do Geo Renewables. Niewiele mniejszą produktywnością może pochwalić się francuski Engie, którego farma w Dąbrowicach, 80 km od Łodzi, wykorzystywała w październiku średnio 53% swojej mocy.

Dla porównania Bełchatów, największa w Polsce i Europie elektrownia na węgiel brunatny, pracowała w październiku na 61% swoich możliwości, chociaż generuje najtańszy prąd z węgla. Z kolei największa w Polsce (i Europie) elektrownia na węgiel kamienny – Kozienice – osiągnęła współczynnik wykorzystania mocy na poziomie 51% (odliczając dwa bloku unieruchomione przez cały miesiąc). Gorsze wskaźniki odnotowały elektrownie Opole (44%), Ostrołęka (42%) czy Dolna Odra (35%). Różnica jest jednak taka, że produkcją elektrowni węglowych można łatwo sterować, a do produkcji z wiatru – mimo nawet 95% sprawdzalności prognoz produkcji, jakimi dysponują PSE, reszta elektrowni musi się dostosować.

Skok produktywności nowych turbin

Charakterystyczne, że rekordy produkcji biją wyłącznie najnowsze farmy wiatrowe. – To efekt ogromnego postępu technologicznego, jaki dokonał się w tej branży – tłumaczy Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. – Produktywność farm wiatrowych wzrosła w ciągu ostatnich lat o kilkadziesiąt procent i na tym nie koniec. Duże turbiny wiatrowe wchodzące właśnie do sprzedaży są już w stanie wykorzystywać w polskich warunkach średniorocznie blisko 50% swojej mocy zainstalowanej. To o jedną czwartą więcej, niż te budowane w Polsce zaledwie dwa lata temu – wylicza. Gdyby rozwój energetyki wiatrowej nie został w Polsce zatrzymany, październikowe rekordy produkcji byłyby więc wyższe.

Te dane potwierdza m.in. Siemens, jeden z największych światowych dostawców dla sektora wiatrowego, który w Polsce projektuje, produkuje i testuje m.in. układy sterowania do farm wiatrowych na całym świecie. Jego najnowsze turbiny w bardzo dobrych lokalizacjach na północy Polski (ze średnim wiatrem 7,5 m/s) są już w stanie wykorzystywać średniorocznie 51% swojej mocy zainstalowanej.

Dla porównania średnioroczna produktywność wiatraków w Polsce w 2016 roku wyniosła – według wyliczeń portalu WysokieNapiecie.pl 24%, a w 2017 roku – dzięki bardzo dobrej wietrzności – może osiągnąć nawet 28%. To bardzo dobre wyniki biorąc pod uwagę, że w Wielkiej Brytanii wykorzystanie mocy wiatraków na lądzie wynosi średniorocznie 26-27%. Dla porównania w Niemczech, które mają u siebie wciąż wiele starych, niskich turbin o niewielkiej produktywności, współczynnik wykorzystania mocy w ciągu ostatnich lat wahał się między 18% a 20%.

Dzięki czemu nowe turbiny wiatrowe są w stanie pracować nawet kilka razy więcej niż stare? O tym w dokończeniu artykułu na WysokieNapiecie.pl