font_preload
Alert 21 kwietnia, 2017 godz. 12:45   
REDAKCJA

Ekolodzy w Holandii torują drogę Nord Stream 2

Wydobycie ropy

Minister gospodarki Holandii Henk Kamp zawiadomił 18 kwietnia br parlament tego państwa, że zostanie zmniejszone o 10 proc. wydobycie gazu z krajowego pola gazowego Groningen. Przyczyną jest konieczność ograniczenia ryzyka trzęsienia ziemi. Wzrost zagrożenia sygnalizuje większa w 2016 r. częstotliwość wstrząsów. Ponad połowa wstrząsów w ub. r. przekraczała 1 stopień w skali Richtera, co „zmusza do ograniczenia wydobycia gazu zwłaszcza z regionu Leppersum” – stwierdził minister Kamp. 

Problemy sejsmiczne

Wydobycie gazu z pola Groningen było już kilkakrotnie zmniejszane. Ostatecznie spadło o ponad połowę – z 53,9 mld m3 rocznie w 2013 do 24 mld m3 obecnie. Rząd holenderski był od pewnego czasu krytykowany za to, że nie udaje mu się dokładnie ocenić ryzyka trzęsienia ziemi, grożącego obywatelom wskutek eksploatacji największego w Europie pola gazowego.

Holenderski państwowy urząd nadzoru przemysłu również 18 kwietnia oficjalnie poinformował, że może trzeba zmniejszyć wydobycie gazu, ale próg zagrożenia przy obecnym poziomie wydobycia nie został przekroczony. Natomiast minister Henk Kamp w piśmie do parlamentu wyjaśnił, że wydobycie gazu zostanie zmniejszone o 10 proc. od 1 października br. ponieważ nie należy z tym zbyt długo zwlekać.

Dodatkowe zmniejszenie wydobycia gazu w Holandii będzie mieć poważne skutki dla rynku gazu w Unii Europejskiej. Proces ten miał się odbywać w uzgodnionym tempie. „Uniezależnienie Niemiec, Belgii i Francji od naszych złóż będzie ukończone około 2024 roku – zapowiadał w ub.r. minister gospodarki Holandii. – Nie wydaje mi się, że uda się to zrobić wcześniej. Nie zamierzam stwarzać wrażenia, że może tak się stać”. Obecnie ten sam minister zapowiada spadek wydobycia, co musi spowodować spadek udziału dostaw na rynek unijny. Zwłaszcza do Belgii, Niemiec i Francji.

Nacisk ekologów

Fakt, że pogłębia się spadek wydobycia w krajach UE, to kolejny argument polityków rosyjskich oraz przedstawicieli biznesu z Niemiec i innych państwa, zwłaszcza biznesu zaangażowanego w realizację projektu Nord Stream 2. A nawet przedstawicieli Holandii. – Nord Stream 2 jest dla Europy zwiększeniem bezpieczeństwa energetycznego, zapewnia dostawy taniego gazu w dowolnych ilościach bez żadnego ryzyka zakręcenia kurków przez kraje tranzytowe co już się raz zdarzyło. Bez zagrożeń dla klimatu i dla ludzi. – uważa Jesse Klaver, jeden z liderów holenderskich Zielonych – Nie jest za to normalne pozwalanie na działanie elektrowniom węglowym, kiedy wiemy, że są one szkodliwe. Na wydobywanie paliw kopalnych, powodujących zagrożenia sejsmiczne.

– Fakt, że w Europie Zachodniej spada wydobycie gazu ziemnego nie musi oznaczać automatycznie, że Nord Stream 2 jest uzasadniony ekonomicznie – wskazuje Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl. – Zachodni klienci mają do wyboru atrakcyjne alternatywy w postaci dostaw z Afryki i Norwegii, a także w postaci skroplonej z całego świata. Na horyzoncie pojawiła się także perspektywa dostaw ze Stanów Zjednoczonych. Warto także pamiętać, że zapotrzebowanie na gaz niekoniecznie będzie rosło, bo Europa zwiększa użycie odnawialnych źródeł energii i podnosi efektywność energetyczną.

– Z kolei zwiększanie zależności od gazu z Rosji może się zemścić w przyszłości zależnością polityczną, która nie pozwoli na swobodną politykę zagraniczną krajom unijnym – dodaje Jakóbik.

 Reuters/AFP/EurActiv/Kommiersant/Teresa Wójcik

OPAL i Nord Stream. Grafika: BiznesAlert.pl

OPAL i Nord Stream. Grafika: BiznesAlert.pl