font_preload
PL / EN
Energetyka Energia elektryczna Ropa 7 czerwca, 2018 godz. 6:45   

Elektromobilność nie oznacza pożegnania z ropą (RELACJA)

EEEF fot. BiznesAlert.pl

Elektromobilność to szansa, ale i wyzwanie dla polskiego sektora energetycznego. Jej rozwój nie oznacza jednak końca ropy naftowej – podkreślali uczestnicy panelu ,,Elektromobilność i paliwa alternatywne w strategii rozwoju kraju, w planie inwestycyjnym państwa i strategiach kluczowych spółek energetycznych” odbywającego się w ramach Eastern Europe Energy Forum. Partnerem medialnym wydarzenia był BiznesAlert.pl.

– Program elektromobilności w Polsce jest realizowany zgodnie z planem. Jestem z niego zadowolony. Wpisał się dobrze w zmiany technologiczne jakie widzimy na świecie. Gdy go inicjowaliśmy nie spodziewaliśmy się, że będą one tak duże – powiedział Michał Kurtyka, wiceminister energii.

Jego zdaniem, problemem nadal pozostaje problem z infrastrukturą do ładowania pojazdów elektrycznych. – Chciałbym żeby szybciej powstała infrastruktura. Mamy pewną barierę myślenia, którą przełamujemy. Myślenia o przyszłości w kategoriach szansy, a nie zagrożenia. Nie mieliśmy odwagi, aby tak myśleć wcześniej. To się zmienia – dodał.

Wskazał również na konieczność zintensyfikowania współpracy między sektorem badawczym a przemysłem. – Musimy się nauczyć myśleć o przyszłości również w kategoriach tej synergii. Musimy włączyć wykształconych, kompetentnych naukowców w wyzwania przemysłu. Te dwa światy funkcjonują obok siebie – stwierdził.

Elektromobilność to wyzwanie dla energetyki

Zdaniem Pawła Śliwy, wiceprezesa PGE ds. innowacji, planowane 1 mln samochodów elektrycznych ma zużywać rocznie 4 TWh energii. – Przy obecnej produkcji energii na poziomie 157-160 TWh to tylko 2,5 procent. To nie jest dużo. Z tym sobie poradzimy. Widzimy zagrożenie w segmencie dostaw i dystrybucji pod kątem ładowania autobusów. Przy ładowarkach 150-450 kV może się pojawić problem. W przypadku samochodów elektrycznych, nawet przy ładowarkach 50kV, jesteśmy w stanie to obsłużyć – mówi Śliwa.

Według Piotra Adamczaka, wiceprezesa Enei ds. handlowych, ważne jest zwrócenie uwagi na zarządzanie ładowaniem pojazdów, koordynację odbiorów mocy tak, aby moc, którą zużywa szybka ładowarka była na tyle efektywna, aby nie zastanawiać się jakie kolejne źródła energii trzeba zapewnić, by sprostać wymaganiom.

Jak zaznaczył Dariusz Chrzanowski, wiceprezes Energa Obrót, wyzwaniem dla elektromobilności będzie także napływ ludności do miast a także stabilność sieci. – Elektromobilność jest jednym z elementów, które pozwolą Polsce sprostać wymogom związanym z emisją CO2. Bez rozwoju OZE i sieci dystrybucyjnych, które uwzględnią te kryteria, nie będziemy mogli wypełnić naszych zobowiązań – mówił.

Według wiceministra Kurtyki, to co jest największym wyzwaniem, jeżeli chodzi o OZE, to nie tylko malejący koszt MW z energii zielonej. – Problemem jest to, że nie jest produkowana w sposób ciągły. Mówienie o rozwoju OZE, abstrahując od magazynów energii, jest niepełne. Myśleniu o ewolucji miksu energetycznego musi towarzyszyć refleksja o magazynach, regulacjach i funkcji sieci. W tym kontekście, elektromobilność nas nie ogranicza tylko stwarza nowe możliwości – powiedział.

Energetyka chce się wpisać w elektromobilność

Jak zaznaczył wiceprezes Śliwa, PGE wpisuje się w rozwój elektromobilności. – W ramach projektu Electromobility budujemy stacje do ładowania pojazdów elektrycznych w centrach miast. Ponadto prowadzimy również prace badawczo-rozwojowe, m.in. nad przetwarzaniem baterii. Przygotowujemy się na to, że w przyszłości będziemy odzyskiwać pierwiastki znajdujące się w tych bateriach.

W podobnym tonie wypowiedział się wiceprezes Enei. Jego zdaniem spółki energetyczne podążają w zbliżonych kierunkach. – Enea rozszerza swoją ofertę poza wytwarzanie i dostarczanie energii. Wspieramy rozwój elektromobilności. Toczy się kilka projektów. Powstają stacje ładowania. Tworzymy ekosystem, który będzie skutkował rozwojem elektromobilności – mówił Adamczak.

Co z koncernami paliwowymi?

Rozwój elektromobilności nie oznacza jednak, że nadchodzi zmierzch koncernów paliwowych. Tutaj szansę dostrzega PKN Orlen – To szansa dla rozwoju naszego koncernu. Jesteśmy znaczącym producentem energii. Uruchomiliśmy blok we Włocławku. Trwają zaawansowane prace nad blokiem w Płocku. Dlatego elektromobilność jest szansą dla naszego rozwoju – powiedział Zbigniew Leszczyński, członek zarządu ds. sprzedaży PKN Orlen.

Zaznaczył jednocześnie, że elektromobilność nie oznacza końca ropy. – Epoka kamienia skończyła się nie dlatego, że zabrakło kamienia – tak samo w przypadku ropy. Będzie to efekt tego, że świat będzie wykorzystywał ją w znacznie mniejszym stopniu – przekonywał Leszczyński. Gość konferencji zwrócił również uwagę na wprowadzoną niedawno opłatę emisyjną, która ma wspierać rozwój elektromobilności. – Postrzegamy szansę nie tylko dla naszego biznesu czy polskiej gospodarki, ale przyczyni się to również do poprawy jakości powietrza. Popieramy takie rozwiązanie – mówił.

Jak zaznaczył Leszczyński, Orlen chce zająć mocną pozycję na polskim rynku. – Jesteśmy przekonani, że to jest odpowiedź na oczekiwania klientów i szansa dla rozwoju polskiej gospodarki. Mieliśmy w DNA ropę, teraz dołączyła do niego energia elektryczna – powiedział.

W podobnym tonie wypowiedział się prezes Grupy Lotos, Mateusz Bonca. – Według analiz jest to komplementarny rynek. To uzupełnienie sektora paliwowego. Musimy spojrzeć na transport w segmentach. To daje możliwość angażowania się w projekty rozwojowe – powiedział szef gdańskiego koncernu. Przypomniał również o zawiązanej niedawno współpracy z TVP i Pocztą Polską. – Staramy się znaleźć pewną synergię i przeciąć magiczny krąg niemocy. Podobnie myślimy o innych paliwach alternatywnych jak np. wodór – dodał.

Wodór to paliwo przyszłości?

Potencjał w wodorze dostrzega także Jastrzębska Spółka Węglowa. Zdaniem Daniela Ozona, prezesa spółki, wodór to paliwo przyszłości. – W 2017 roku poziom zapotrzebowania na wodór na świecie wyniósł 40 mln ton, z czego 7 mln ton w samej Unii Europejskiej. Ta tendencja będzie rosła. Efektywne wykorzystanie gazu koksowniczego może posłużyć do produkcji wodoru – jako komplementarne rozwiązanie. 1 kg wodoru dostarcza tyle samo energii co 4 litry benzyny – powiedział Ozon.

Jak zaznaczył, JSW Innowacje pracuje nad wdrożeniem technologii separacji wodoru o wysokiej czystości z gazu koksowniczego z przeznaczeniem dla ogniw paliwowych. Jego zdaniem planowana instalacja separacji wodoru w Koksowni Przyjaźń, pozwoli na wyprodukowanie rocznie ok. 8 tys. ton wodoru. Skutecznie zabezpieczy to roczne zapotrzebowanie dla ponad 900. autobusów lub ponad 4000 samochodów.