font_preload
PL / EN
Środowisko 2 stycznia, 2018 godz. 7:31   
KOMENTUJE: Jadwiga Emilewicz

Emilewicz: Dajmy samorządom szansę na budowę stref niskoemisyjnych (ROZMOWA)

Wiceminister Rozwoju, Jadwiga Emilewicz, fot. Ministerstwo Energii Wiceminister Rozwoju, Jadwiga Emilewicz, fot. Ministerstwo Energii

Wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz opowiada BiznesAlert.pl o elektrycznej komunikacji miejskiej i strefach niskoemisyjnych.

W siedzibie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego odbyła się konferencja mająca na celu przybliżenie mediom planów związanych z rozwojem bezemisyjnego transportu miejskiego w kolejnych latach. Została też podpisana umowa między NCBR a NFOŚiGW dotycząca dofinansowania zakupu autobusów w programie „Bezemisyjny Transport Publiczny” oraz porozumienie NCBR z Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolią dotyczące współpracy w tym właśnie programie.

Wśród gości zaproszonych na uroczystość była między innymi Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Rozwoju Jadwiga Emilewicz, która w czasie swojego wystąpienia mówiła o tym, że Polska stanęła przed unikatową szansą na stworzenie produktu przyszłości jakim będą autobusy elektryczne produkowane masowo. Podkreśliła, że po raz pierwszy możliwe będzie zamawianie usług i produktów w partnerstwie innowacyjnym, w trybie przedkomercyjnego zamówienia. Odniosła się też do możliwości rozwoju komunikacji publicznej i konieczności inicjowania przez samorządy dyskusji na temat jej kształtu w przyszłości. W rozmowie z dziennikarką BiznesAlert.pl rozwinęła kilka wątków związanych z podejmowanymi przez rząd działaniami mającymi na celu skuteczną walkę ze smogiem oraz kontrowersyjnym wprowadzaniem zero i niskoemisyjnych stref w miastach.

BiznesAlert.pl: Poruszone zostały w czasie konferencji w Ministerstwie Nauki kwestie związane z możliwością powstawania stref niskoemisyjnych. Z moich rozmów z samorządowcami wynika, że mają oni uzasadnione obawy co do możliwości wprowadzania takich stref. Brak nakazu może spowodować, że strefy nie powstaną, bo zawsze można będzie powiedzieć, że idą wybory, a włodarze mogą nie chcieć podejmować ryzyka.

Jadwiga Emilewicz: Potrzebę ustawowej regulacji możliwości powstawania takich stref zgłaszały nam wielokrotnie miasta w czasie kiedy tworzyliśmy tę ustawę (projekt ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych; przyjęty przez rząd 28 grudnia 2017 roku – przyp. red.). Pierwotny pomysł był taki, że strefom niskoemisyjnym i zeroemisyjnym będzie poświęcona inna ustawa. Ponieważ rzeczywiście te oczekiwania były deklarowane my dajemy możliwości. Tak jak ustawa daje możliwość nakładania opłat za parkowanie już dzisiaj. To są rozwiązania znane. Ponieważ strefy to jest rozwiązanie rewolucyjne musimy rzeczywiście zmienić sposób funkcjonowania i krwiobieg tkanki miejskiej. Więc to, że jest możliwość, a nie obligatoryjny wariant jest to bardziej miękki sposób tworzenia prawa. Ponieważ prezydenci i burmistrzowie, wielokrotnie deklarowali, że są gotowi, zobaczmy jak zareagują na daną możliwość. Dajmy im szansę. Idziemy bardzo daleko, mówimy o strefach zeroemisyjnych. „Low-emission zones”, tak zwane LEZy – mamy ustawę, która już daje takie możliwości. My dziś idziemy znacznie bardziej radykalnie. Co będzie atrakcyjne dla wielu miast aglomeracji śląskiej, dla miast takich jak Kraków czy Warszawa. Zobaczmy jak miasta się do tego ustosunkują. Widzimy, że świadomość w miastach się bardzo zmienia. Mówienie o smogu już nie jest problemem teoretycznym. Już sami mieszkańcy miast mówią, że nie chcą mieszkać w zaśmieconych, brudnych metropoliach. Dajemy możliwość i burmistrzowie będą mogli z niej skorzystać konsultując temat z mieszkańcami.

Przywołała Pani w trakcie konferencji przykład Warszawy, specyficznego miejsca otoczonego wianuszkiem małych sypialń.

Tak, „obwarzanek” dojeżdżający do pracy.

Miejscami te położone nieopodal Warszawy miejscowości są fatalnie skomunikowane w centrum stolicy. To co oferują Ząbki, Wołomin czy nawet włączona do Warszawy Wesoła nie zachęca do poruszania się komunikacją miejską. Zachęcenie do zmiany może być w Warszawie karkołomne.

Te zachęty będą tylko wtedy realne jeżeli miasta dostarczą właściwej infrastruktury ku temu. Przykład z mojego rodzimego Krakowa, gdzie rozwija się, pewnie trochę za późno, ale rozwija się Miejska Kolej Aglomeracyjna. Ta linia pokazuje jak Wieliczka dojeżdżająca do pracy do Krakowa przesiadła się do pociągu, który jeździ szybko, sprawnie. Co 10-15 minut w godzinach szczytu, a zatem jedzie się nim jak tramwajem. Może się więc to wydarzyć. Przypinane są kolejne miejscowości do tej sieci i dla Warszawy to jest jedyne rozwiązanie, które powinno się wydarzyć. Widzimy remonty na trasach dojazdowych w tej chwili. Tak naprawdę jeśli, ktoś myśli poważnie o tym żeby wygrać wybory i zaproponować poważny program dla Warszawy to transport i komunikacja publiczna to jest pierwsza rzecz, którą się powinien zająć.

Warszawa jest najbliżej władz centralnych. Czy jest w tej chwili prowadzony jakiś dialog, który spowodowałby pojawienie się stref niskoemisyjnych i zeroemisyjnych w Warszawie?

Ja nie przypominam sobie takich rozmów w Ministerstwie Rozwoju, ale być może takie rozmowy są prowadzone w Magistracie.

Zarząd Dróg Miejskich niedawno zabrał, te nieliczne przywileje, które mieli w Warszawie posiadacze i użytkownicy aut elektrycznych – już nie będą wjeżdżać na Trakt Królewski.

Mam nadzieję, że to się zmieni wraz z przyjętym wczoraj przez rząd projektem ustawy (projekt ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych – przyp. red.), która mamy nadzieję zachęci do tego by władze Warszawy to nieroztropne cofnięcie przywileju zechciały przywrócić.

Rozmawiała Agata Rzędowska