font_preload
PL / EN
Alert 3 lipca, 2018 godz. 10:30   
KOMENTUJE: Roma Bojanowicz

Energia z białoruskiego atomu popłynie na wschód

Elektrownia Ostrowiec. Fot. Karolina Baca-Pogorzelska Elektrownia Ostrowiec. Fot. Karolina Baca-Pogorzelska

W niedzielę 1 lipca w wywiadzie udzielonym dla kanału telewizyjnego Białoruś 1, wicepremier Białorusi Uładzimir Siemaszko poinformował, że po uruchomieniu elektrowni jądrowej w Ostrowcu, Mińsk będzie mógł rozpocząć eksport energii elektrycznej do Rosji. Przesył prądu na wschód może nastąpić już w przyszłym roku, po oddaniu pierwszego bloku energetycznego, w którym zainstalowano reaktor typu WWER, model AES-2006/V-491. Pierwotnie, jako potencjalnych nabywców ostrowieckiego prądu, typowane były kraje Unii Europejskiej – głównie Litwa.

„Wszystko wskazuje na to, że energia z Ostrowca nie popłynie na zachód, ale w przeciwnym kierunku – na wschód. Dzięki aktywowaniu siłowni w Ostrowcu, koszt energii elektrycznej na Białorusi znacząco spadnie i będzie zdecydowanie niższy niż w Rosji” – powiedział wicepremier Siemaszko.

Pierwsza białoruska elektrownia atomowa powstaje w pobliżu miasta Ostrowiec w obwodzie grodzieńskim, 50 kilometrów od Wilna. Za jej powstanie odpowiedzialni są rosyjscy specjaliści z Rosatomu. Uruchomienie pierwszego bloku energetycznego w siłowni planowane jest na 2019 rok, drugiego na 2020. Po oddaniu do użytku siłowni w Ostrowcu, na Białorusi wytwarzana będzie nadwyżka energii elektrycznej, która najprawdopodobniej trafi na rynek rosyjski.

Największym krytykiem budowanej na Białorusi elektrowni jest Litwa, która uważa, że Mińsk nie przedstawił wyczerpującej oceny środowiskowej inwestycji, a w przyszłości nie będzie przestrzegał międzynarodowych standardów bezpieczeństwa. Wilno stało się inicjatorem wstrzymania zakupu energii elektrycznej z Ostrowca przez kraje bałtyckie i inne kraje UE.

TASS/Roma Bojanowicz

Nie ma chętnych na energię z Ostrowca. Może zagrozić rozwojowi atomu w Rosji