font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 8 października, 2018 godz. 7:30   

Jakóbik: Aktywa w Europie na celowniku Gazpromu

Platforma wiertnicza

Obecność Gazpromu w sektorze wydobywczym i infrastrukturze gazowej Europy staje się coraz bardziej kłopotliwa, między innymi przez sporny Nord Stream 2. Mimo to, Rosjanie liczą na kolejne transakcje, które pozwolą im sięgnąć po nowe aktywa – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Powrót Katarzyny Wielkiej

Podczas Międzynarodowego Forum Gazowego w Petersburgu doszło do spotkania prezesa Gazpromu Aleksieja Millera z prezesem Verbundnetz Gas AG (VNG) Ulfem Heitmullerem poświęconego rozbudowie magazynu gazu Katharina w Niemczech. Polacy zgłaszali obawy wobec tej współpracy. Odpowiedzią na nią była zmiana unijnego rozporządzenia o bezpieczeństwie dostaw (SOS).

Miller i Heitmuller rozmawiali o planie rozbudowy magazynu we wschodnich Niemczech. Obecnie wykorzystuje on sześć kawern i ma pojemność ponad 310 mln m sześć. Po zatłoczeniu gazu do siódmej kawerny na przełomie 2019 i 2020 roku pojemność magazynu wzrośnie do ponad 350 mln m sześc. W okresie szczytowego zapotrzebowania na gaz tempo poboru gazu może sięgnąć nawet 26 mln m sześc. dziennie.

Współpraca Gazpromu przy magazynie gazu Katharina budziła obawy polskiego rządu, o których BiznesAlert.pl informował pierwszy w 2015 roku.

Verbundnetz Gas (VNG) i Gazprom mają po 50 procent akcji joint venture Erdgasspeicher Peissen GmbH. Zainwestowały w niego 420 mln euro. Do 2024 roku ma powstać dwanaście kawern do składowania gazu.  Pracuje już sześć z nich, co pozwala na składowanie około 614 mln m3 gazu zmiennego. Katharina to nazwa na cześć Katarzyny Wielkiej, carycy rosyjskiej urodzonej w Brandenburgii. Magazyn jest połączony z gazociągiem JAGAL przyłączem o długości 38 kilometrów.

JAGAL łączy biegnący z Polski Gazociąg Jamalski (Jamał-Europa) z siecią przesyłową pod kontrolą operatora GASCADE. W przeszłości Polska sygnalizowała, że priorytet dostaw do Kathariny może sprawić, że nie wystarczy przepustowości, aby w razie potrzeby doprowadzić gaz przez JAGAL do rewersu na Jamale i do Polski.

Wpływ rosyjskiej firmy na tę infrastrukturę mógł potencjalnie sprawić, że w okresie większego zapotrzebowania na gaz w Polsce nie zadziałałyby mechanizmy kryzysowe dostaw z Niemiec, bo priorytet miałoby zatłaczanie Kathariny. Na te obawy odpowiedziała rewizja SOS wynegocjowana z walnym udziałem Polaków.

– W poprzednim rozporządzeniu o bezpieczeństwie dostaw gazu, z 2010 roku, brakowało nam trzech decyzji. Po pierwsze – zapewnienia dostaw tzw. odbiorcom wrażliwym (gospodarstwa domowe, szpitale, służby ratunkowe, domy opieki, hospicja, sieci ciepłownicze) w sytuacji nawet największego kryzysu dostaw. Po drugie – współpracy regionalnej w zakresie oceniania zagrożeń, przygotowywania działań zapobiegawczych oraz planów kryzysowych. I po trzecie – transparentności umów gazowych z dostawcami spoza Unii Europejskiej, aby dać wszystkim równe szanse na konkurencyjnym, wspólnym europejskim rynku. Wszystkie te trzy słabości zostały obecnie rozwiązane – tłumaczył w rozmowie z BiznesAlert.pl poseł Jerzy Buzek, który był sprawozdawcą projektu rewizji w Parlamencie Europejskim.

Symbioza biznesu z Rosją

W ostatnim czasie okazało się, że nie dojdzie do przejęcia udziałów w kolejnych aktywach europejskich przez Gazprom. OMV kupi od niego udziały w syberyjskim złożu Urengoj, ale w zamian nie odda udziałów w spółce OMV Norge AS działającej w Norwegii. Według informacji Reutersa transakcja została zablokowana przez Oslo.

– Dyskusje na temat wymiany aktywów trwały już kilka lat, ostatnim wariantem było to by za udziały w dwóch blokach złoża Urengojskiego OMV dało Gazpromowi udziały w swoich norweskich aktywach. Gazprom i OMV porozumiały się co do tego pod koniec 2016 roku. Jednak od początku widać było, że to nie po drodze Oslo: zwlekanie z wydaniem zgody uzasadniane było raz zbliżającymi się wyborami, innym razem kwestiami proceduralnymi. Ostatnio minister ropy chyba wprost mówił o swoich wątpliwościach związanych z transakcja – tłumaczy Agata Łoskot-Strachota z Ośrodka Studiów Wschodnich.

– Wydaje się, że są tu co najmniej dwa powody: z jednej strony Gazprom jest bezpośrednim konkurentem norweskiego dostawcy na rynku europejskim. Z drugiej zaś Norwegia może obawiać się łatki, która przylgnęła do Gazpromu i chyba w pewnym stopniu buduje swój wizerunek w UE w kontrze do niej, przedstawiając się jako bezpieczny, wiarygodny i stabilny dostawca.

– Warto pamiętać, że rosyjscy inwestorzy już maja udziały w szelfie norweskim, a finalizacja fuzji Wintershall – DEA w jakimś stopniu zwiększy ich dostęp do norweskiego sektora wydobywczego – podkreśla analityczka OSW.

Do podobnej wymiany aktywów może dojść między niemieckim BASF a rosyjskim LetterONE. W zamian za stworzenie joint venture DEA (należącego do Letter One) i Wintershalla (spółki-córki BASF) miałoby dojść do wykupu udziałów w GASCADE, joint-venture Gazpromu i Wintershalla będącym operatorem planowanej odnogi gazociągu Nord Stream 2 w Niemczech. Wintershall jest już partnerem finansowym spornego projektu. Wymiana aktywów między BASF i LetterOne czeka na zielone światło, które ma otrzymać w połowie 2019 roku.

Jakóbik: Symbioza Rosji i Niemiec zagrozi Baltic Pipe, rynkowi gazu i NATO