font_preload
PL / EN
Bezpieczeństwo 15 grudnia, 2015 godz. 12:15   
REDAKCJA

Głogowski: Naloty nie wystarczą do zniszczenia Państwa Islamskiego (ROZMOWA)

ISIS Bojownicy ISIS.

ROZMOWA

Dr hab. Aleksander Głogowski

Katedra Strategii Stosunków Międzynarodowych, Uniwersytet Jagielloński

BiznesAlert.pl: Według ostatnich doniesień amerykańskiej administracji, Państwo Islamskie zarobiło do tej pory ponad 500 milionów dolarów na samej sprzedaży ropy naftowej na czarnym rynku. Organizacja pod względem wsparcia finansowego staje się coraz silniejsza. Z drugiej strony amerykańskie media donoszą też o rosnącym sceptycyzmie wobec prezydent Baracka Obamy oraz jego działań po za granicami kraju, w tym w wojnie koalicyjnej wymierzonej w ISIS. Amerykanie mają problemy ze sferą wywiadowczą, mimo wcześniejszych doświadczeń zebranych w np. Afganistanie. Jak Pan ocenia dotychczasowe efekty wojny koalicji z Państwem Islamskim? Czy wojna z ISIS jest do tej pory skuteczna?

Aleksander Głogowski: Ograniczenie wojny tylko do komponentu powietrznego z zasady nie może być skuteczne, co pokazały już przykłady Afganistanu i Iraku – w Syrii dzieje się dokładnie to samo. Żeby osiągnąć realny sukces w walce z ISIS będzie konieczne podjęcie działań lądowych.

– W amerykańskich mediach można trafić na opinie, że amerykański wywiad nie radzi sobie z rozpracowywaniem Państwa Islamskiego. Czy to jest poważny problem dla USA i ich sojuszników? Nie da się zaprzeczyć, że ogólna rola działań wywiadowczych jest istotna dla każdego państwa uczestniczącego w potencjalnej wojnie.

AG: Jeżeli prawdą jest, że Amerykanie mają poważne problemy z tzw. osobowymi źródłami informacji, bazują przede wszystkim na wywiadzie elektronicznym, to sytuacja jest bardzo poważna. ISIS korzysta z doświadczeń Al Kaidy, ogranicza korzystanie z nowoczesnych środków łączności na rzecz tradycyjnych (np. łącznicy, tradycyjna korespondencja), co powoduje, ze znajduje się po za zasięgiem satelitów szpiegowskich. Z drugiej strony w szeregach ISIS-u walczą ochotnicy z wielu państw i świata, w tym z Europy Zachodniej. Część z nich z różnych powód dezerteruje z organizacji i po powrocie decyduje się na współpracę ze służbami specjalnymi własnych krajów. Pozostaje pytanie, czy dostarczane przez nich informacje są wiarygodne, czy też są celowym kontrolowanymi przeciekami. Brak źródeł wywiadowczych i brak profesjonalnej agentury w szeregach ISIS poważnie utrudnia filtrowanie tego szumu informacyjnego.

Czemu właściwe działania lądowe są bardziej skuteczne od powietrznych?

A.G:  Lotnictwo może niszczyć wybrane cele (w przypadku ISIS np. pola naftowe, stanowiska dowodzenia) czy eliminować poszczególne osoby decyzyjne w organizacji (jak ostatnio uważany za skarbnika ISIS Abu Saleh), ale nie może zajmować żadnego terytorium, co w efekcie osłabiłoby organizację terrorystyczną i jego przewagę nad koalicją. Taka możliwość zaistnieje tylko w przypadku użycia wojsk lądowych. Stany Zjednoczone wydają się być na to nieprzygotowane, zwłaszcza w okresie przedwyborczym, a spośród europejskich sojuszników, takie możliwości posiada w zasadzie tylko Wielka Brytania, która niedawno dołączyła do koalicji. Uwzględniając to, że brytyjska opinia publiczna jest bardzo podzielona wobec kwestii zaangażowania militarnego w Syrii, czyni sprawę w tym momencie bardzo wątpliwą. Pojawiają się pomysły, by w tym celu wykorzystać jakieś „siły arabskie”, ale trudno sobie dziś wyobrazić, kto by mógł wchodzić w ich skład.

– W Pana opinii, kto mógłby teoretycznie stworzyć takie „siły arabskie” walczące u boku zachodniej koalicji?

A.G:  Z pewnością antyassadowska Wolna Armia Syrii. Teoretycznie mogłaby być tym zainteresowana Arabia Saudyjska, ale ich zaangażowanie mógłby doprowadzić do otwartego konfliktu z szyickim Iranem. Na tym etapie byłoby to jednak wysoce niewskazane.

– Jak Pan ocenia wpływ czynnika energetycznego w rozwoju Państwa Islamskiego? Mam tu na myśli kwestie kontroli pól naftowych w Syrii przez bojowników ISIS i wynikających z tego dochodów, które wspomagają budżet tej – jeśli możemy tak określić – organizacji terrorystycznej?

A.G: Osobiście uważam, że w stosunku do fenomenu ISIS, możemy śmiało używać określenia „państwo”, gdyż kontroluje ono pewne terytorium zamieszkane przez ludność a Kalif sprawuje niewątpliwie władze suwerenną. Dochody z czarnorynkowego handlu ropą są uważane za jedne z istotnych środków finansowych dla budżetu ISIS obok podatków ściąganych z mieszkańców kontrolowanych terytoriów. Ostatnie enuncjacje Kremla wskazują na rząd Erdogana na jedno z głównych odbiorców tego surowca. Pojawiają się też informacje, że ropę kupuję tez sam reżim Assada.

– Co w takim razie zyskuje Federacja Rosyjska uczestnictwie w wojnie w Syrii, uwzględniając fakt, że Assad z otwartymi rękoma zaprasza rosyjskie koncerny energetyczne do eksploatacji złóż ropy naftowej w Syrii, o czym informowaliśmy wiele razy na łamach BiznesAlert,pl?

A.G:  Putinowi zależy na utrzymaniu strategicznego przyczółku w regionie Bliskiego Wschodu. Historycznie Syrię i Rosję łącza bardzo bliskie stosunki sięgające czasów Związku Sowieckiego. Z ciekawostek – Baszar Al-Assad biegle posługuje się językiem rosyjskim. Pewne znaczenie odgrywa też baza marynarki wojennej w Tartus, z której korzysta Flota Czarnomorska podczas operacji na Morzu Śródziemnym. Ewentualna utrata wpływów w Syrii byłaby poważnym ciosem prestiżowym dla Rosji. Jeśli zaś chodzi o kontrolę nad wydobyciem syryjskiej ropy, to w obliczu drastycznych spadków cen surowca na rynku światowym, przejęcie przez Amerykanów kontroli nad sferą wydobycia czarnego złota w Syrii skomplikowałoby jeszcze bardziej sytuację budżetową Federacji Rosyjskiej. Według mojej opinii Władimir Putin nie dopuści do takiego rozwoju wypadków.

Rozmawiała Patrycja Rapacka