font_preload
PL / EN
Infrastruktura Koleje 8 maja, 2014 godz. 15:10   
REDAKCJA

Gnoiński: Dworzec Gdański – za społeczne pieniądze powstanie kolejna prowizorka

SONY DSC

Kontrakt na budowę nowego Dworca Gdańskiego w Warszawie ma realizować firma Ghelamco. Wśród startujących w przetargu na to zadanie znajdowała się firma Marvipol SA, która dzierżawi do 2026 r. ok. ¼ działki, na której znajduje się Dworzec Gdański. Oferta tej firmy została odrzucona przez zamawiającego, PKP SA.

– Mamy pretensję, chociaż nie do tego, że to nie my zostaliśmy wybrani w przetargu. Bywają przecież lepsze czy gorsze oferty. Mamy pretensję w związku z tym, że wbrew temu, co mówił Jarosław Bator, dyr. zarządzający ds. nieruchomości PKP SA, że procedury przetargowe były jasne i przejrzyste, uważamy, że wcale one takie nie były – twierdzi w rozmowie z naszym portalem Maciej Gnoiński, doradca zarządu Marvipol SA.

Wyjaśnia on, że po złożeniu ofert przetargowych przez sześciu oferentów i po ich otwarciu przez PKP i rozstrzygnięciu, że do dalszego etapu przechodzą trzy firmy, co stało na przeszkodzie, by pokazać co i kto konkretnie zaproponował we wszystkich przedstawionych ofertach. Wówczas można by obiektywnie stwierdzić, że np. zwycięska oferta zawiera najlepsze rozwiązania. Należałoby także przedstawić ją opinii publicznej, tak jak to miało miejsce, gdy po raz pierwszy planowano budowę Dworca Gdańskiego.

– Na nasze pytanie: jak jest powód, że oferta Marvipolu została odrzucona, nie przeszła do rozpatrywania, PKP stwierdziły, że nie muszą odpowiadać – mówi dalej Gnoiński. – Na ponowne pismo w tej samej sprawie padła dokładnie taką samą odpowiedź. I że kolejne nasze pisma pozostaną bez odpowiedzi. Tymczasem według Marvipolu w sposób istotny zmieniły się warunki ogłoszone uprzednio przez PKP w tzw. memorandum informacyjnym wysyłane do wszystkich oferentów. Dlatego, że poinformowano w nim o zamiarze zainwestowania na całym terenie nim objętym.

Memorandum zostało ogłoszone w trakcie sporu z nami o działkę dzierżawioną przez Marvipol w ramach nieruchomości wokół Dworca Gdańskiego.

– Jeśli PKP chciały zainwestować w całą działkę, łącznie z naszą, mogli próbować z nami rozmawiać – twierdzi Gnoiński. – Nigdy jednak to nie nastąpiło. PKP po prostu wypowiedziały umowę. Myśmy się od tej decyzji odwołali do właściwego Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej – bo tak stanowiła umowa. PKP tymczasem dawało w memorandum do zrozumienia – poprzez sugestie, że ten spór z Marvipolem na pewno zakończy się w 2014 lub 2015 r. – że cały teren (47 tys. mkw. gruntów łącznie /z tego ¼ dzierżawiona przez Marvipol/, w tym 2 ha torów) wokół Dworca Gdańskiego jest dostępny pod inwestycje.

PKP nie próbując uporządkować stanu władania ziemią pod inwestycję. W dodatku proces z nami przed Sądem Arbitrażowym przy KIG PKP ostatecznie przegrały. Wobec tego istotnie zmieniły się warunki proponowane oferentom w przetargu. Ponieważ zamiast zagospodarować cały teren w określonym, szybkim czasie, horyzont czasowy tej inwestycji znacznie się przesuwa. Dopiero w 2026 r., gdy zakończy się nasza dzierżawa tej działki, PKP będą mogły złożyć pozwolenie na budowę. Zatem horyzont czasowy zakończenia całego przedsięwzięcia przesuwa się w praktyce o 20 lat.

– A przecież PKP SA jest spółką Skarbu Państwa, zarządza więc mieniem publicznym i utrzymuje się z podatków całego społeczeństwa. Czy zatem, za te, społeczne pieniądze powinna powstawać kolejna prowizorka, coś, co nie zostanie dokończone? Inaczej wyglądałaby realizacja inwestycji, gdyby cały ten teren był we władaniu inwestora od początku, a tym samym projektant mógłby od początku zaprojektować budynki wokół przyszłego Dworca Gdańskiego, tak, jak mają docelowo wyglądać, bez etapowania (uwzględniania sąsiadującej – w naszym władaniu do 2026 r. – działki). Bowiem obecnie projektant musi poszanować prawa tej działki. Przykładowo stawiane w jej pobliżu budynki oraz media muszą być odsunięte od jej granicy.

– Poprzez zaniechanie biznesowego dogadania się z Marvipolem zarząd spółki Skarbu Państwa zmarnował społeczne pieniądze – uważa Gnoiński. – Wygląda to wszystko na chęć ogłoszenia kolejnego sukcesu przez spółkę nadzorowaną przez rząd w atmosferze walki przedwyborczej – konkluduje Gnoiński.