font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 27 listopada, 2014 godz. 7:14   
KOMENTUJE: Maciej Grabowski

Grabowski: Jeden odwiert łupkowy może zmienić wszystko

Maciej Grabowski

ROZMOWA

Potrzebne są spotkania robocze resortów skarbu i środowiska ws. projektu specustawy o poszukiwaniach ropy i gazu; w najbliższym czasie może uda się też spotkać na szczeblu politycznym i znaleźć jakieś rozwiązania – powiedział we wtorek (25 listopada) minister środowiska Maciej Grabowski.  Ministerstwa spierają się o kwestie dotyczące ocen wpływu inwestycji na środowisko. Resort skarbu chce m.in. skrócenia czasu konsultacji społecznych i uproszczenia procedur ocen środowiskowych przy poszukiwaniach i wydobyciu ropy i gazu, w tym gazu z łupków – podaje PAP. Na ten temat rozmawialiśmy z ministrem Grabowskim.

BiznesAlert.pl: Nagłówki mediów wskazywałyby, że Wielka Brytania sprawniej rozwija swój sektor gazu łupkowego niż Polska. Czy to tylko kwestia PR-u?

Maciej Grabowski: W Unii Europejskiej najważniejsze jest dziś udowodnienie potencjału biznesowego, ale także bezpieczeństwa dla ludzi i środowiska, gazu łupkowego. To wspólny cel Polski i Wielkiej Brytanii. Niedługo przedstawimy razem raport ekspertów o tym jak rozwój sektora łupkowego może wpłynąć na nasze gospodarki. Polska bez wątpienia była pierwsza i ma najwięcej odwiertów. Nasze sukcesy z pewnością zainspirowały innych, ale na razie w ogóle nie warto mówić o jakimś wyścigu. Skupmy się na wspieraniu bezpiecznych technologii wydobywczych w Europie, nie marnujmy energii na konkurencję.

Z czego wynika pozycja Polski w łupkowym wyścigu do którego dołączyły teraz Niemcy i Bułgaria?

MG: Byliśmy pierwsi. Nie tylko jeżeli chodzi o koncesje i odwierty, ale także odwagę otwartej rozmowy na ten temat w Brukseli. Od początku monitorujemy bezpieczeństwo procesu poszukiwawczo-rozpoznawczego, co ułatwia argumentowanie za rozwojem przemysłu wydobywczego.

Czy przeciągające się prace nad prawem geologicznym i górniczym spłoszyły inwestorów?

MG: Nie mam takiego wrażenia. Koniec prac legislacyjnych zbiegł się z terminem, na który były wydawane pierwsze koncesje i rozpoczął sie naturaly proces weryfikacji, w które obszary warto inwestować, a które nie są perspektywiczne.

Dlaczego firmy łupkowe opuszczają Polskę? Kto zostaje?

MG: „Inwestorzy opuszczają Polskę” to chwytliwy nagłówek, więc łatwo takie znaleźć. Trudniej przeczytać informacje, że jakiś inwestor przenosi aktywa z Niemiec czy Turcji do Polski, aby zainwestować w poszukiwania więcej. A takich faktów też jest trochę. Ostatnio decyzję o wejściu do Polski podjęła Stena, firma z dużym doświadczeniem w przemyśle wydobywczym.
Nierzadko jest tak, że poszukiwania i rozpoznawanie prowadzone są przez mniejsze podmioty, które później odsprzedają z zyskiem swoje aktywa największym graczom. Zostają w Polsce ci, którzy potrafią zapewnić finansowanie prac koncesyjnych. Inwestują u nas duże, wielomilionowe kwoty, jestem więc przekonany, że robią to z wiarą w końcowy sukces.

Czy resort środowiska będzie blokował przyjęcie specustawy węglowodorowej w obecnym kształcie?

MG: Będę zawsze popierał ułatwienia dla przedsiębiorców. Zresztą, resort środowiska już wcześniej wprowadzał takie ułatwienia, chociażby dotyczące prowadzenia odwiertów do 5000m. Muszę jednak dbać o to, aby zapewnić równowagę pomiędzy rozwojem przemysłu, a bezpieczeństwem środowiska i ludzi. Nie mniej ważne jest dbanie o zgodność regulacji z obowiązującymi nas dyrektywami unijnymi, to klucz do zabezpieczenia spraw łupkowych w Brukseli. Przed nami więc rozmowy – życzliwe, ale też bardzo konkretne.

Jak spór o kolejną ustawę dla sektora łupkowego przełoży się na nastroje inwestorów?

MG: Słowo „spór” czytam w depeszach, w rozmowach pomiędzy ministerstwami środowiska i skarbu się nie pojawia. Myślę, że inwestorzy to znakomicie wiedzą.
Prawo geologiczne i górnicze jest znane, a to dziś podstawa do planowania prac na koncesjach. Specustawa nie odnosi się do niego znacząco, natomiast wpływa na regulacje środowiskowe.

Czy mamy czas na rozwój sektora łupkowego? Czy musimy być pierwsi w tym wyścigu?

Miło jest śledzić wyścigi, ale tak naprawdę wszyscy czekamy na jeden odwiert, w dowolnym kraju UE, który przyniesie bardzo wysokie przepływy i inwestor będzie chciał pilnie uruchomić wydobycie. To zmieni wszystko. Wtedy wszelkie rzekome bariery legislacyjne nagle przestaną być przeszkodą. Dopinguję przemysł poszukiwawczy w całej Europie.

Rozmawiał Wojciech Jakóbik