font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 3 lipca, 2015 godz. 11:03   

Jakóbik: Holenderski plan Gazpromu może odbić się czkawką Polsce

Groningen,jpg Rejon wydobycia ze złoża Groningen

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Złoże gazu Groningen w Holandii ma dostarczać gospodarce 20-30 mld m3 surowca rocznie do 2020 roku. Od 40 do 60 mld m3 gazu trafiać będzie do tego czasu do Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch, Belgii i Francji. Daje to razem od 60 do 90 mld m3 rocznie. Problemy złoża mogą sprawić, że powstanie luka, którą będą chcieli wypełnić Rosjanie.

W 2013 roku po licznych trzęsieniach ziemi w okolicach złoża Holandia zdecydowała o zmniejszeniu wydobycia rocznego do 49 mld m3 w 2020 roku. Ta decyzja spowodowała wzrost ceny gazu ziemnego na giełdach o 20 procent. Z Groningen wydobyto już 2 bln m3. Do wydobycia pozostało około 700 mld m3 tego surowca.

Na wypadek zablokowania wydobycia z tego największego złoża przygotowuje się już holenderskie Gasunie. Podpisało porozumienie z Portami Groningen w sprawie budowy infrastruktury na potrzeby uruchomienia dostaw LNG do portu Ems na północ od złoża i gazociągów niezbędnych do dostarczenia surowca do systemy przesyłowego.

Tymczasem Gazprom poinformował, że podpisał z Gasunie memorandum o współpracy przy rozwoju małoskalowego handlu LNG. Chodzi o wspólne poszukiwania narzędzi do promocji LNG w holenderskim przemyśle morskim, transporcie i handlu detalicznym. Rosjanie chcieliby sprzedawać swój gaz skroplony na rynek holenderski. Takie rozwiązanie pozwoliłoby pozyskać klientów dla gazu z osłabionego sankcjami zachodnimi projektu Jamał LNG Novateku, gdzie ma trafiać także gaz Gazpromu. Być może kiedyś, przy sprzyjających warunkach, rozwój takiego handlu pozwoliłby na zmianę charakteru planowanego terminala Baltic LNG w Obwodzie Kaliningradzkim z importowego na eksportowy. Te szanse wzrosłyby dodatkowo, gdyby spełniły się nadzieje Rosjan na sprzedaż gazu skroplonego do Hiszpanii, która planuje rozwijać pośrednictwo w handlu gazem skroplonym. Te plany będą jednak zagrożone w razie rozwoju importu amerykańskiego LNG do Europy, którego ekspansja jest bardziej prawdopodobna w dobie taniej ropy naftowej, obniżającej ceny gazu skroplonego w Azji i zwiększającej konkurencyjność rynku europejskiego..

Jeżeli jednak ze złoża Groningen przestanie nagle płynąć gaz, na przykład wskutek skutecznych protestów organizacji ekologicznych znanych z sektora łupkowego w Europie, zmniejszą się istotnie dostawy także dla Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch, Belgii i Francji. Rosjanie także zapełniliby z chęcią tę lukę. Byłaby ona wspaniałą okazją do urentownienia zapowiedzianej w ostatnim czasie rozbudowy gazociągu Nord Stream o dwie nowe nitki. Istniejąca nadprzepustowość gazociągu o mocy 55 mld m3 rocznie może być na razie usunięta tylko poprzez ustępstwa Komisji Europejskiej w sprawie dostępu Gazpromu do odnóg – OPAL i NEL (35 i 20 mld m3 rocznie). Rozwiązaniem byłby jednak także powrót do koncepcji budowy kolejnej odnogi do Wielkiej Brytanii, wobec której Londyn zachowywał do tej pory rezerwę. Jednak w wypadku śmierci Groningen może zrewidować swoją opinię razem z pozostałymi stolicami – Berlinem, Rzymem, Brukselą i Paryżem.

Gazociągowe dostawy od Gazpromu, także poprzez tanią ropę naftową, mogą skutecznie konkurować z alternatywnymi dostawami przy użyciu tankowców, ale także z cenami z europejskich giełd. Kraje mogą przyjąć różne stanowiska wobec takiej polityki Rosjan. Pomimo dostępu do giełd, Niemcy zwiększyli w czerwcu dostawy od Gazpromu o 20,2 procent chcąc zmaksymalizować zysk z tytułu taniejących dostaw, których cena jest indeksowana do wartości baryłki Brent. Wygrała cena. Z kolei Ukraińcy zrezygnowali z dostaw z Rosji ze względu na zbyt małą obniżkę oferowaną przez Gazprom. Wolą kupować surowiec w porównywalnej cenie na giełdach europejskich i sprowadzać go rewersem. Wygrała polityka gazowa państwa.

Niewykluczone, że po zakończeniu projektu Nord Stream 2 w okolicach 2019 roku Rosjanie zaczęliby lobbing za budową nowej nitki do Polski lub przekierowania tranzytu gazu z Gazociągu Jamalskiego do Nord Stream. W 2022 roku kończy się umowa na dostawy od Gazpromu dla PGNiG. Sukces Rosjan podważyłby rentowność gazoportu budowanego przez Polskie LNG oraz plany zwiększania importu surowca od nowych dostawców.

Jeżeli wyschnie źródło gazu w Holandii, taki scenariusz będzie bardziej prawdopodobny. Wtedy zobaczymy jak zachowają się Polacy – wybiorą niską cenę czy kontynuację polityki gazowej wycelowanej w dywersyfikację?