font_preload
PL / EN
Energetyka Energia elektryczna OZE 12 czerwca, 2019 godz. 7:30   

Jakie jest, a jakie powinno być otoczenie prawne dla branży wiatrowej? (RELACJA)

Zakończenie plenarnego panelu podczas PSEW  2019. Fot. BiznesAlert.pl Zakończenie plenarnego panelu podczas PSEW 2019. Fot. BiznesAlert.pl

Akceptacja lokalnych społeczności, nowe akty prawne i usunięcie legislacyjnych barier – to są niezbędne warunki do przyspieszenia rozwoju energetyki wiatrowej w Polsce. O tym rozmawiali uczestnicy panelu „Nowe otwarcie dla energetyki wiatrowej na lądzie i jego miejsce w krajowym planie działań na rzecz energii i klimatu” podczas Konferencji PSEW 2019. BiznesAlert.pl jest patronem medialnym tego wydarzenia.

 Osiągać kompromisy

– W Polsce udaje się realizować cele związane z odnawialnymi źródłami energii, a rozmowa z branżą pozwala rozwiązywać problemy i stawiać czoła wyzwaniom. Dobrze wykorzystaliśmy nasz czas, możemy do końca kadencji uchwalić ustawę o offshore (czyli dla morskiej energetyki wiatrowej). Mamy już założenia ustawy i jej kształt, więc możemy domknąć tę kadencję z pewnym sukcesem. Jeśli tym roku podpiszemy umowy po zakończonych aukcjach to uda nam się wypełnić cele dla odnawialnych źródeł energii, które stawia przed nami Komisja Europejska. Trzeba być dumnym z tego, że umiemy osiągać kompromisy, organizujemy się, by rozwiązywać problemy – powiedział były wiceminister energii i obecny eurodeputowany Grzegorz Tobiszowski otwierając konferencję.

Nowe miejsca pracy

Przedstawiając raport „Wkład krajowych dostawców w rozwój energetyki wiatrowej na lądzie i jej wpływ na polski rynek pracy do 2040 roku”, prezes PSEW Janusz Gajowiecki powiedział, że każde nowe 10 MW energetyki wiatrowej w Polsce na etapie planowania i budowy będzie tworzyć 61 innowacyjnych miejsc pracy w firmach bezpośrednio współpracujących z branżą wiatrową, które mogą pomóc polskiej gospodarce. – Energetyka wiatrowa na lądzie ma największy wpływ na łańcuch dostaw i stworzenie nowych miejsc pracy. Analizując udział krajowych dostaw w całkowitych kosztach produkcji energii, energetyka wiatrowa plasuje się na pierwszym miejscu. Obala to mit, że korzyści z rozwoju branży wiatrowej wypływają poza Polskę – przekonywał Gajowiecki. Dodał, że według scenariusza rozwojowego, w Polsce w 2040 roku zainstalowane będą 24 GW w lądowych farmach wiatrowych: – Jeżeli sektor ten nie będzie się rozwijać, liczba miejsc pracy będzie spadać. Kluczowe znaczenie ma długoterminowy plan dynamicznego rozwoju energetyki wiatrowej, dający wyraźny sygnał do inwestycji w rozwój mocy produkcyjnych przez krajowych dostawców. Pomoże to również w budowie bazy przemysłowej dla branży offshore – mówił prezes PSEW Janusz Gajowiecki.

Zmienić ustawę odległościową

W prezentacji poświęconej Kodeksowi Dobrych Praktyk energetyki wiatrowej, Magdalena Sobczyńska z firmy Novenergia Poland zasugerowała, że branża wiatrowa powinna popracować nad wizerunkiem. – Ludzie z natury boją się wychodzić ze swojej strefy komfortu i obawiają się zmian, stąd sprzeciw lokalnych społeczności wobec rozwoju energetyki wiatrowej. W Polsce budzi się społeczeństwo obywatelskie, gminy coraz chętniej angażują się w plany zagospodarowania przestrzennego. Bez zmiany ustawy odległościowej, bardzo trudno będzie sprawić, by projekty wiatrowe były projektami wielopokoleniowymi, jak w innych krajach – mówiła Sobczyńska.

Trzeba edukować i współpracować z opozycją

– Polska energetyka w 2024 roku będzie bardziej zdywersyfikowana, wycofywane będą bloki konwencjonalne, które nie będą spełniały standardów technologicznych, a wprowadzone zostaną nowe. Będziemy się mierzyć z wyzwaniem rosnącego zapotrzebowania na energię elektryczną. Energetyka wiatrowa będzie stanowiła nową gałąź gospodarki. Tworzymy perspektywy dla morskiej energetyki wiatrowej, widzę też dużo miejsca dla fotowoltaiki. Udział energetyki odnawialnej w miksie będzie rosnąć, tak jak gazu. Trzeba dokończyć inwestycje, które rozpoczęliśmy – powiedział Tobiszowski podczas panelu dyskusyjnego. Przypomniał, że obecnie toczą się rozmowy o energetyce jądrowej. – Są to rozmowy biznesowe, a tam potrzebny jest spokój, który sam w sobie jest wielką wartością. Ważne jest, żeby branża wiatrowa podejmowała decyzje o rozwoju w dialogu z lokalnymi społecznościami. Ważna jest edukacja, by realizować tę wizję i wprowadzać zmiany. Ubiegłoroczna nowela ustawy o odnawialnych źródłach energii została przyjęta w Sejmie jednogłośnie, co w Polsce jest ewenementem. Dziękowałem wtedy opozycji za dobrą współpracę – zaznaczył były wiceminister energii.

Dyskutować i unikać konfliktów

Poseł Zbigniew Gryglas podkreślił, że trzeba zadbać o to, by rozwój OZE był bezkonfliktowy.: -Pracujemy nad planem zagospodarowania obszarów morskich. Cel, który nam przyświeca jest taki, by projekty, o których mowa, nie ingerowały w środowisko naturalne na Bałtyku, w pracę rybaków czy ćwiczenia marynarki wojennej. Wierzę, że przed końcem kadencji uda się wprowadzić pod obrady ustawę dedykowaną dla offshore’u. Chcemy uprościć procedury urzędowe, by były one jasne i zrozumiałe. Zależy nam, by prawo to było stabilne, niezależne od tego, kto będzie rządził, ponieważ energetyka jest sektorem strategicznym. Dlatego do zespołu zaprosiliśmy też polityków opozycji. Chciałbym, żeby ustawa o offshore wpłynęła do parlamentu; ma to być bardzo dobra ustawa, która przetrwa lata, więc warto poświęcić trochę czasu, by ją udoskonalić – mówił Zbigniew Gryglas.

Nie zmieniać kursu

Ambasador Królestwa Danii w Polsce Ole Ekberg Mikkelsen powiedział, że zmiany polityczne po wyborach do duńskiego parlamentu nie wywołują niepokoju wśród inwestorów, ponieważ wiedzą oni, że wokół głównych kierunków rozwoju panuje konsensus. – Dania chce zaspokoić sto procent swojego zapotrzebowania na energię elektryczną z odnawialnych źródeł energii. W Danii jest też obowiązek podziału zysków farm wiatrowych z lokalnymi społecznościami, co ma znaczny wpływ na ich akceptację. Nie bez znaczenia są też regulacje prawne, które ułatwiają postępowanie dla biznesu. Jest to jednak efekt współpracy różnych sektorów. Jednym z trendów jest to, by ograniczać liczbę lądowych wiatraków i zwiększać ich wydajność – powiedział dyplomata.

Nie ignorować polityki klimatycznej

Hanna Uhl z Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii powiedziała, że minister Jadwiga Emilewicz jest zainteresowana sposobami na obniżenie cen energii, a ścisła współpraca między resortem energii i MPiT sprawia, że są duże szanse na sukces. – Szczególne znaczenie mają dla nas ceny energii, bo jest to czynnik decydujący o tym, czy nasza gospodarka jest konkurencyjna. Energetyka odnawialna powinna stać się kołem zamachowym dla polskiej gospodarki. Polska jest trzecim największym dostawcą fundamentów dla farm wiatrowych w Europie. Jesteśmy w stanie wyspecjalizować nasz biznes tak, żeby być w stanie dostarczać produkty do tych miejsc, gdzie ta technologia została już opanowana. Nie da się ignorować europejskiej klimatycznej – powiedziała Hanna Uhl.

Dopracować rozwiązania

– Idziemy systematycznie do przodu z projektami, nad którymi pracujemy. Skupiamy się też na tegorocznych aukcjach. W Ministerstwie Energii priorytetem jest ustawa o OZE, która jest na finalnym etapie prac rządowych. W tym miesiącu przekażemy projekt do Parlamentu, by został on przyjęty w lipcu. Pracujemy też nad ustawą dla offshore, projekt ten jest na tyle zaawansowany, że w ciągu 2-3 miesięcy będziemy mogli go upublicznić. Przygotowanie dobrego projektu wymaga szerokiej dyskusji, szczególnie, gdy mówimy o nowym sektorze, który w ogóle nie jest jeszcze uregulowany. Mamy nadzieję, że uda się go przeprowadzić przez Parlament. Nasza polityka musi być spójna, dopilnujemy tego, by Krajowy Plan dla Energii i Klimatu był dopięty na ostatni guzik – zapewnił Piotr Czopek, dyrektor departamentu energii odnawialnej i rozproszonej w Ministerstwie Energii.

Większość nowych farm powstanie na lądzie

Szef WindEurope Giles Dickson zastrzegł, że krajowe plan dla energii i klimatu wymagane od państw członkowskich przez Komisję Europejską są niewystarczające. – W przyszły wtorek Komisja Europejska wyda rekomendacje dla państw, by wprowadziły poprawki. Nie powinno być to za trudne w przypadku polskiego planu. W Polsce dzieje się dużo dobrych rzeczy, jak aukcje dla lądowych farm wiatrowych – Trzeba pamiętać, że 80 procent farm wiatrowych, które powstaną w Europie w ciągu następnych pięciu lat to będą właśnie farmy lądowe. Musimy mieć absolutną pewność, że nowe farmy wiatrowe będą powstawać w porozumieniu z lokalnymi społecznościami – powiedział Giles Dickson.

Nikt nie ma własnej technologii

Aleksander Śniegocki z WiseEuropa przypomniał, że w dzisiejszym świecie nikt nie ma własnych technologii. – Wszelkie technologie przemysłowe to międzynarodowe łańcuchy dostaw. Dla branży wiatrowej istotne są kwestie jakości i zgodności z europejskimi standardami. Ważne jest to, że technologie ciążą ku rynkom, gdzie istnieje na nie popyt. Tutaj jest duże pole do popisu dla rządu. Biorąc pod uwagę postanowienia z Paryża, powinniśmy szukać sposobów na ograniczenie emisji sektora energetycznego, do czego w dużym stopniu przyczynią się farmy wiatrowe na ladzie i morzu – mówił Śniegocki.

OZE to duża gra

Harry Boyd-Carpenter z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju zaznaczył, że OZE to duża gra: – Mówimy teraz o zastępowaniu gigawatów mocy ze źródeł konwencjonalnych źródłami odnawialnymi, zatem przed nami jest wciąż dużo pracy. Fundamentalne znaczenie ma wyznaczanie długoterminowych celów, do których zostaną dopasowane zmiany w prawie. Nie bez znaczenia dla branży są publiczne wypowiedzi, czego przykładem jest Dania, która deklaruje utrzymanie kursu pomimo zmian politycznych. Trzeba też sprawić, by lokalne społeczności akceptowały budowę farm wiatrowych w ich okolicy. Ludzie mieszkający obok wiatraków też powinni coś z tego mieć – powiedział Boyd-Carpenter.

Czekając na ustawy

– Czekamy na ustawę o odnawialnych źródłach energii, to dla nas najważniejszy punkt w tym roku. Jako branża doceniamy postępy prac nad dokumentami. Mamy nadzieję, że decydenci postawią drugi, niezbędny krok i dojdzie do zmiękczenie zasad lokalizacji farm by mogły powstawać nowe, najbardziej zaawansowane technologicznie projekty. Z drugiej strony, jak najszybciej potrzebujemy ustawy o offshore, by przygotowywać produkcję komponentów i infrastrukturę portową – podsumował prezes PSEW Janusz Gajowiecki, który zakończył panelową dyskusję.

URE a  Ministerstwo Energii 

Ustawa odległościowa i system aukcyjny – to dwa najważniejsze zagadnienia prawne z punktu widzenia rozwoju energetyki wiatrowej w Polsce. Było to głównym tematem panelu „Regulacje” podczas Konferencji PSEW 2019. Portal BiznesAlert.pl jest patronem medialnym tego wydarzenia.

Podczas panelu dyskusyjnego Maciej Kapalski z Ministerstwa Energii zadeklarował, że nowelizacja ustawy OZE pozwoli spełnić Polsce cel OZE na poziomie 15 procent w 2020 roku. Z tą opinią nie zgodziła się Katarzyna Szwed-Lipińska z Urzędu Regulacji Energetyki. Powiedziała ona, że ustawę należy dopracować pod kątem przepisów przejściowych.

Kapalski podkreślił, że jeśli chodzi o nowelizację ustawy o OZE, została ona zatwierdzona przez Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów. – 11 i 12 czerwca, odbywa się komisja prawnicza, która ją ostatecznie wygładzi, by mogła ona trafić pod obrady Sejmu. Prowadzone są dalsze prace, by URE mógł ogłosić aukcje – powiedział.

– W tym roku ilość energii możliwej do wygrania w aukcji pozwala na budowę 2500 MW nowych mocy. To duże wyzwanie dla Urzędu Regulacji Energetyki. Kiedy poznamy wyniki aukcji, ME przystąpi do projektowania kolejnych na 2020 rok, ale realizacja obecnych aukcji na 3,5 GW pozwoli Polsce spełnić cele w zakresie rozwoju odnawialnych źródeł energii na 2020 rok, nawet z pewnym naddatkiem – powiedział przedstawiciel Ministerstwa Energii.

Przypomniał on, że tylko w tym roku rząd chce wystawić na aukcje wolumeny energii, które pozwolą zbudować m.in. nowe wiatraki o mocy 2,5 GW czy elektrownie fotowoltaiczne o mocy 700 MW. Kapalski przypomniał też, że wraz z zeszłoroczną aukcją przyrost mocy wiatrowych będzie na poziomie 3,5 GW. Dziś jest już 5,8 GW istniejących mocy w wietrze i 8,7 GW we wszystkich technologiach OZE w Polsce. Według niego, w projekcie nowelizacji ostatnie poprawki przed skierowaniem do Sejmu nanosi Komisja Prawnicza, a projekt powinien trafić do Parlamentu w czerwcu lub najpóźniej w lipcu.

Z kolei jak zauważyła dyrektor departamentu źródeł odnawialnych w Urzędzie Regulacji Energetyki Katarzyna Szwed–Lipińska, aukcje w Polsce są wydarzeniem roku. – Co roku spotykamy się z nowelizacjami. To wyzwanie dla URE pod kątem organizacyjnym. Wprowadzane przepisy nie są jasne, a my musimy przyjąć pewną wykładnię. Moim zdaniem cel OZE na 2020 rok nie może być zrealizowany, ponieważ zakontraktowane moce muszą zostać zbudowane i zacząć produkować energię, co nie stanie się przed 2020 rokiem – powiedziała. Dodała, że kierunek zmian w prawie jest dobry, ale „jest jeszcze mnóstwo rzeczy, które trzeba poprawić w ustawie o odnawialnych źródeł energii, zanim wejdzie ona w życie”.Szwed-Lipińska przypomniała m.in., że URE nie może ogłosić przetargu na nowy informatyczny system do aukcji, bo nie można tego zrobić bez zagwarantowanych pieniędzy, a te zagwarantuje dopiero planowana ustawa.

– Żeby aukcje w 2019 roku mogły się odbyć, ustawa będzie musiała wejść w życie w najbliższych dniach. Będziemy starali się przeprowadzić przetarg w trybie pilnym i przygotować się optymalnie do przeprowadzenia aukcji. W ocenie URE jest to jeszcze do wykonania, ale warunkiem jest przyjęcie nowelizacji jeszcze przed wakacjami. Konieczne jest przyspieszenie prac – podkreśliła. Pytana, czy URE ma środki na przeprowadzenie nowych aukcji, powiedziała, że w tej chwili URE nie posiada żadnych środków. – Jesteśmy w bardzo dużym niedoczasie w związku z wprowadzaniem zmian legislacyjnych. Jeśli uda się przyjąć ustawę w lipcu powinno się udać je (aukcje – red.) przeprowadzić, jeśli nie – może być ciężko – odparła.

Pełniący obowiązki prezesa PGE EO Arkadiusz Sekściński przedstawił punkt widzenia inwestora: – Trzeba się skupić na swoim projekcie. Jeżeli dzisiaj słyszymy, że po stronie decydentów jest wola, żeby aukcje się odbyły, to jest to dla nas ważny sygnał. Receptą na sukces jest przygotowywanie projektów do aukcji. URE jest bardzo pomocny przy interpretacji przepisów. Miejmy nadzieję, że uda się wdrożyć nowelizację ustawy o OZE – powiedział.

Dodał, że spółka ma w dużą autonomię w tworzeniu swojej strategii. – Uwzględnia ona warunki panujące w otoczeniu, a PEP 2040 jest tu istotnym drogowskazem. Strategia grupy kapitałowej jest ukierunkowana na duży udział zielonej energii. Naturalne jest to, że największy potencjał jest w wietrze, zarówno na lądzie, jak i na morzu – powiedział Sekściński. Podkreślił on, że jego firma bierze pod uwagę politykę państwa i politykę klimatyczną Unii Europejskiej.

Prezes firmy Ambiens Michał Kaczerowski skomentował wyzwania dla branży wiatrowej: – Musimy pamiętać, że aukcja nie daje pewności, że projekt powstanie i jaka będzie jego efektywność. 3,5 GW to bardzo dużo, ale należy pamiętać, że jest to zasypywanie „dziury” związanej z brakiem inwestycji w wiatraki w ciągu ostatnich trzech lat. W tym czasie nie przyłączyliśmy żadnych mocy w wietrze i w optymistycznym scenariuszu mamy szansę wyjść na zero – powiedział.

Odnosząc się do ustawy odległościowej, stwierdził, że ta „ma się dobrze i znacznie ograniczyła ona branżę wiatrową”: – Mamy zamrożone projekty – ci, którzy robili swoje, nagle zostali zahamowani. Zatrzymanych zostało 99,2 procent projektów. Ustawa odległościowa uderza też w repowering, co uniemożliwia rozwój energetyki wiatrowej tam, gdzie deweloperzy uzyskali już akceptację społeczną. Energetyka wiatrowa musi rozwijać się w oparciu o repowering. Korzyści z rozwoju energetyki wiatrowej dla środowiska jest mnóstwo. Nowsze turbiny wiatrowe są większe, ale kręcą się wolniej, co nie zwiększa poziomu hałasu i korzystnie wpływa na awifaunę – powiedział.

Do tematu kontrowersyjnego przepisu 10h odniósł się też Maciej Kapalski z resortu energii: – Zamroziliśmy część projektów w związku z ustawą odległościową, pamiętając o tym, że regulacje bywają często rewidowane – powiedział.

Jak powiedział Kapalski, Ministerstwo Energii bardzo dokładnie analizuje temat zasady 10H, która wpływa nie tylko na energetykę wiatrową, ale też na budownictwo mieszkalne. – Musi być przeprowadzona międzyresortowa analiza, która weźmie pod uwagę PEP 2040 i KPEiK (Krajowy Plan na Rzecz Energii i Klimatu). Mamy okres wyborczy, w pierwszej kolejności muszą zostać zakończone prace nad strategicznymi dokumentami, które dotyczyć będą nie tylko energetyki wiatrowej, ale szerzej projektów infrastrukturalnych – powiedział przedstawiciel resortu.

Bardziej techniczne spojrzenie na powyższe problemy zaprezentował przedstawiciel Polskich Sieci Elektroenergetycznych Michał Straus. Przypomniał on, że boom na farmy wiatrowe zaczął się w 2007 roku, ale od 2016 mamy do czynienia ze stagnacją: – Planujemy, że kolejne turbiny będą uruchamiane w następnych latach. Z kolei w przypadku instalacji fotowoltaicznych, od 2013 roku obserwujemy dynamiczny wzrost liczby przyłączeń. Dużo umów czeka na to, co dalej. W te wakacje będziemy mieli dużo pracy w związku z nowelizacją ustawy o OZE – powiedział.

Straus zaproponował szereg zmian w prawie dotyczących przyłączeń OZE. Powinno się umożliwić przystąpienie do aukcji OZE wszystkim wytwórcom, niezależnie od kolejności złożenia wniosku do operatora o określenie warunków przyłączenia. Po drugie, powinno się unikać blokowania zdolności przyłączeniowych przez projekty, które nie będą realizowane. Po trzecie, wytwórcom powinno się umożliwić przyłączenie do sieci bez korzystania z systemu wsparcia przy jednoczesnym wprowadzeniu dodatkowego zabezpieczenia finansowego, by uwiarygodnić realizację przyłączenia.

Co do założeń zmian prawnych, przedstawiciel PSE zaproponował wprowadzenie promes przyłączenia dla wytwórców zamierzających skorzystać z systemu wsparcia czy uwzględnienie w ramach systemów wsparcia OZE informacji od operatora sieci o liczbie dostępnych przyłączy. Mówił on też o zobowiązaniu do zawarcia umowy o przyłączenie w przypadku uzyskania wsparcia i wprowadzeniu zabezpieczenia finansowego dla wytwórców rezygnujących z korzystania z systemu wsparcia.