font_preload
PL / EN
Energetyka Ropa 5 grudnia, 2016 godz. 16:15   

Jakóbik: Białoruska efemeryda. Czy Polska może zarobić na sporze dyktatorów?

Aleksander Łukaszenko Aleksander Łukaszenko. Fot.: Wikimedia Commons

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Białoruś chce pokazać Rosji, że nie jest już w tak dużym stopniu zależna od jej ropy. W tym celu sprowadza surowiec z alternatywnych kierunków jak Azerbejdżan. Polska nie zamierza przespać szansy na zarobek z tego tytułu.

– PERN jako operator daje bezpieczeństwo Polsce, ale także dwóm rafineriom w Niemczech. Oczywiście także polskie rafinerie są od nas zależne. Chcemy być niezawodny dostawcą zarówno na rynku polskim jak i na zagranicznych. Strategia naszej spółki to nie tylko przesył to także magazynowanie – stwierdził Rafał Miland wiceprezes zarządu PERN podczas Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego.

Dodał, że jako nowy element w obrębie zainteresowań inwestycyjnych pojawiła potencjalna możliwość rozbudowy ropociągu między Polską a Białorusią, tak aby surowiec mógł płynąć także w drugim kierunku, z zachodu na wschód.
– Chcemy zbadać, czy nasz wschodni odcinek ropociągu między Polską a Białorusią można rozbudować o rewersowy kierunek. Chcemy przeanalizować, czy byłby klient na Białorusi , na przykład w sytuacji przerw w dostawach surowca z kierunku wschodniego. Taką analizę będziemy prowadzić w przyszłym roku. Na obecnym etapie chcemy ocenić możliwości, techniczne, koszt oraz czy byłoby potencjalne zainteresowanie klienta ze wschodu – dodał.

Według informacji BiznesAlert.pl opcja uruchomienia rewersu naftowego na Białoruś jest rzeczywiście analizowana. PERN zamierza przygotować analizę wykonalności na wypadek, gdyby prezydent Białorusi zechciał sprowadzić ropę z Polski. Ten projekt jest nowym elementem strategii polskiego operatora ropociągów.

Jak informowaliśmy, ze względu na niższe ceny ropy naftowej rośnie asertywność Białorusi w relacjach naftowych z Rosją. Premia w postaci subsydiowanej ceny dostaw do kraju prezydenta Aleksandra Łukaszenki jest mniej atrakcyjna w sytuacji, gdy na wartość baryłki na giełdach zbliża się do jej poziomu.

Białoruś otrzymała już ropę z Azerbejdżanu przez Ukrainę. Dało to pole do szerokich spekulacji na temat możliwości wykorzystania naftoportu w Odessie do zmniejszenia zależności Mińska od rosyjskiego surowca. Białoruś mogłaby jednak sprowadzać ropę przez podobny obiekt w Gdańsku. Polacy zwiększyliby w ten sposób rentowność swojej infrastruktury i zarobili na pośrednictwie. – Byłoby to potężne uderzenie w dostawcę rosyjskiego – twierdzi menadżer jednej z firm naftowych.

Projekt rewersu naftowego na Białoruś wpisuje się w obecną koncepcję ocieplenia stosunków między Polską a Białorusią, jako elementu polityki wschodniej firmowanej przez obecną ekipę. W październiku Mińsk odwiedził wicepremier Mateusz Morawiecki, który rozmawiał o współpracy gospodarczej z naszym wschodnim dyktatorem. Udał się tam także na trzydniową wizytę Marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Należy jednak zwrócić uwagę, że apetyt Łukaszenki na dywersyfikację może być efemeryczny i skończy się, kiedy prezydent Rosji Władimir Putin przedstawi mu lepszą ofertę.

Jakóbik: Dlaczego Białoruś rzuca wyzwanie Rosji? (ANALIZA)