font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 19 stycznia, 2015 godz. 12:41   

Jakóbik: Hub gazowy czyli o czym powinniśmy rozmawiać z Ukrainą

Nord Stream i South Stream Gazociągi Rosjan oplatają region Europy Środkowo-Wschodniej.

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Jakiego hubu gazowego potrzebuje Polska? Jakiej infrastruktury potrzebuje nowy węzeł gazowy dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej? Warszawa powinna rozmawiać na ten temat z Kijowem, a okazją byłaby wizyta premier Ewy Kopacz zaplanowana na dzisiaj.

Gaz-System i Towarowa Giełda Energii promują projekt Hub Polska, który zakłada rozwój giełdy pozwalający na sprzedaż pochodzącego z niej surowca klientom z krajów Grupy Wyszehradzkiej. TGE lobbuje za zniesieniem obowiązku magazynowania surowca dla importerów krajowych, co zrzuciłoby w praktyce ciężar odpowiedzialności za utrzymywanie rezerw strategicznych surowca na firmy państwowe, które utrzymywałyby je i tak z polecenia politycznego. Wspiera także zmianę rozporządzenia dywersyfikacyjnego, które wymusza na odbiorcach sprowadzanie gazu z wielu kierunków, co nie pozwala przykładowej firmie na sprowadzanie surowca tylko z wykorzystaniem jednego połączenia gazowego. W ten sposób częściowo blokuje rynek dla małych dostawców, ale jednocześnie na nie pozwala na dominację jednego dostawcy gazu do Polski.

Z informacji Gaz-Systemu wynika, że w 2014 roku Polska sprowadzała nadal większość surowca z kierunku wschodniego (Drozdowicze, Wysokoje, PWP na gazociągu jamalskim) – ponad 8 mld m3. Z zachodu (Lasów, rewers na Gazociągu Jamalskim) ściągnęła  ponad 3 mld m3. Z południa (Cieszyn) – prawie 0,4 mld m3. Głównym czynnikiem, który sprawił, że Polacy sprowadzili mniej gazu ze Wschodu było ograniczenie dostaw od Gazpromu, które rozpoczęło się we wrześniu 2014 roku. Polacy z PGNiG uzupełniali niedobory gazem z giełdy niemieckiej, skąd wziął się wzrost importu z tego kierunku. Potrzeby były tak duże, że od września PGNiG zajęło całą moc połączeń na zachodzie i południu dla siebie.

Aby stworzyć węzeł gazowy przy wykorzystaniu polskiego systemu przesyłowego gazu (GTS) należy dalej budować infrastrukturę, która pozwoli na zwiększenie ilości gazu z nowych kierunków przepływającego przez Polskę. Aby powstał taki węzeł, nie wystarczą nowe połączenia z Niemcami, które będą jedynie przedłużeniem łańcucha dostaw z hubu niemieckiego, a zatem powiększą dla niego rynek zbytu, a nie wzmocnią roli polskiego GTS-u, który będzie klientem dla dostaw gazu z Niemiec, niezależnie od jego „narodowości”. Konieczna jest kontynuacja budowy połączeń Korytarza Północ-Południe, które dadzą dostęp do surowca kaspijskiego oraz dokończenie terminala LNG w Świnoujściu, który zapewni gaz skroplony z całego świata. To jednak nadal za mało.

Kolejnym elementem może być integracja polskich gazociągów z systemem ukraińskim w ramach projektu Wschodnioeuropejskiego Hubu Gazowego. Gaz-System podpisał umowę z Ukrtransgazem o współpracy w ramach ewentualnej modernizacji połączenia gazowego w Drozdowiczach i budowy gazociągu Hermanowice-Strachocina, który umożliwi zwiększenie dostępnych dla Ukraińców mocy przesyłowych na rewersie. Jest to element realizacji projektu Korytarza Północ-Południe. Dzięki możliwości słania gazu z polskiego rynku do ukraińskich magazynów gazowych, Ukraina zyskałaby stabilność systemu przesyłu gazu oraz dostęp do nowego surowca, a Polacy i inne nacje Grupy Wyszehradzkiej, zyskałyby moce magazynowe. Dzięki temu z naszych firm moglibyśmy znieść obciążenie związane z obowiązkiem budowy magazynów, co poprawiłoby ich konkurencyjność na europejskim rynku.

– Połączenie tych możliwości magazynowania z potencjałem importowym jaki mamy obecnie i jaki przyniesie uruchomienie terminala LNG, daje Polsce szanse na pełnienie w Europie Środkowej i Wschodniej roli huba gazowego – mówił Rzeczpospolitej prezes Gaz-Systemu Jan Chadam. Mniejsza o nazwę węzła, ważne by powstał. Póki co jednak ze względu na obawy przed bankructwem Ukrainy i spowodowaną przez wojnę w Donbasie niestabilność polityczną, te plany są realizowane powoli.

Co ciekawe, znaczenie ma także taniejąca ropa naftowa. Jak podaje Ukrtransgaz, Ukraina importowała w okresie od 1 do 14 stycznia 1 mld m3 gazu ziemnego. Z Rosji sprowadziła 572,2 mln m3 (57,1 procent dostaw), ze Słowacji 416,6 mln m3 (41,6 procent) i z Węgier 13,3 mln m3 (1,3 procent). Ukraińcy nadal nie sprowadzają gazu przez system gazociągów Polski. Taką decyzję podjął Naftogaz, o czym informował BiznesAlert.pl. Rezygnacja z importu przez Polskę wynika z faktu, że gaz rosyjski staniał razem z ceną ropy naftowej, do której indeksowany jest kontrakt na dostawy od Gazpromu do Naftogazu. Według Kommiersanta w pierwszym kwartale 2015 roku kosztuje on 320-330 dolarów za 1000 m3. Z tego względu tańszy od rosyjskiego gazu jest jedynie surowiec od norweskiego Statoilu, który dociera przez rewers słowacki. Przez Polskę płynął gaz od niemieckiego RWE.

Należy jednak spojrzeć na szerszą perspektywę. Kijów czekają trudne negocjacje pakietu letniego, który ma ustalić relacje gazowe z Moskwą na okres od kwietnia 2015 roku. Długofalowo cena ropy ustabilizuje się a jej wpływ na cenę gazu ziemnego będzie malał. Także rozwój polskiego rynku gazu zwiększy konkurencyjność dostaw przez nasze rewersy. Ukraina będzie nadal zwiększać import surowca z kierunku zachodniego, w tym z Polski. Średnie krajowe wydobycie w czwartym kwartale 2014 roku wyniosło 1,68 mld m3.  Dzienny wolumen dostaw na 14 stycznia 2015 roku wyniósł 38,6 mln m3 z Rosji, 30 mln m3 ze Słowacji i 2,7 mln m3 z Węgier.

W 2014 roku Ukraina znacznie zmniejszyła import gazu ziemnego z Rosji. Od czerwca do października nie odbierała surowca, ze względu na decyzję Gazpromu o zawieszeniu eksportu do czasu spłaty długu przez Ukraińców. Od listopada do grudnia odbierała surowiec w oparciu o pakiet zimowy czyli tymczasowe porozumienie negocjowane przy arbitrażu Komisji Europejskiej. Ukraina będzie musiała sprowadzić do 4,2 mld m3 gazu w całym okresie grzewczym czyli do końca marca 2015 roku.

W analizowanym okresie zasoby ukraińskich magazynów gazowych wzrosły o 1 mld m3. Całkowite zużycie surowca w styczniu jest szacowane na 6,2 mld m3, a w lutym na 5,7 mld m3. Według Kommiersanta oznacza to, że Ukraina będzie musiała sprowadzić 2,4 mld m3 gazu ziemnego z Rosji za 900 mln dolarów i zebrać w magazynach dodatkowe 4,3 mld m3 surowca. W ten sposób rozpocznie marzec z 6 mld m3 w magazynach, z czego 5 mld m3 będzie stanowił gaz techniczny.

Między innymi ze względu na spadek eksportu na Ukrainę, według szacunków, Gazprom zanotował w czwartym kwartale 2014 roku najniższy eksport surowca do Europy w swej historii. W tym czasie rosyjska firma eksportowała o około 30 procent mniej gazu niż w analogicznym okresie 2013 roku. Podobnie będzie także z zyskami z eksportu, które obniżą się proporcjonalnie. Pozycja rosyjskiej firmy na rynkach zachodniej Europy jest o tyle słabsza, o ile lepiej rozwinięty jest rynek gazu w danym regionie. Podobnie może i powinno być w naszej części kontynentu.

Dlatego warto rozważyć inwestycję w ukraiński GTS. Ukraińcy dalej nie otrzymali oferty wejścia europejskich firm do mających powstać spółek zarządzających gazociągami oraz magazynami. Europejczycy mogą kupić do 49 procent udziałów w zreformowanym zgodnie z prawem unijnym Naftogazie i Ukrtransgazie. Tę infrastrukturę i tak ktoś wykupi, oby nie był to Gazprom.

Polacy i Ukraińcy nie muszą rywalizować na rynku gazu. Istnieje tutaj szerokie pole do współpracy.Jeżeli reformy się powiodą, a stabilności Ukrainy nie podważy zgniły kompromis Brukseli z Moskwą, być może warto zainwestować w ukraińską infrastrukturę, która może stać się ważnym elementem nowego hubu gazowego w regionie. Byłaby to konkretna propozycja do dyskusji, która powinna paść podczas wizyty premier RP Ewy Kopacz w Kijowie z 19 stycznia 2014 roku, choć w jej ekipie zabrakło ministra gospodarki.