font_preload
Energetyka Gaz 19 listopada, 2014 godz. 10:13   

Jakóbik: Nie oddawajmy Rosji gazowych Mistrali

OPAL Nord Stream Gazociągi OPAL i NEL - odnogi Nord Stream.

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Chociaż podczas szczytu G20 w australijskim Brisbane Kanclerz RFN Angela Merkel wyraziła ostre stanowisko jej kraju wobec agresji rosyjskiej na Ukrainie i zagroziła nowymi sankcjami w razie dalszych działań Moskwy nad Dnieprem, to w relacjach gazowych między Niemcami a Rosjanami brakuje nadal zmian.

Przedstawiciele Gazpromu i BASF-u potwierdzili zaangażowanie w wymianę aktywów niemieckiej firmy na terenie Republiki Federalnej za dostęp do syberyjskich złóż Urengoj zapewniające surowiec Ukrainie i dalszym krajom na szlaku dostaw rosyjskich.Jest to jasny sygnał, że czynnik polityczny w Berlinie nie ma lub nie chce mieć wpływu na prorosyjską politykę jego  firm gazowych. Ogon merda psem ale przecież rosyjski gaz będzie najlepszym zastępczym źródłem energii dla wiatraków stawianych masowo w ramach Energiewende.

Należąca do BASF spółka Wintershall przekazuje Gazpromowi prowadzoną dotychczas przez siebie dystrybucję gazu i magazyny tego surowca w Niemczech. W ramach tej samej umowy Gazprom przejmuje 50 proc. udziałów w innej firmie, Wingas. Firma ta prowadzi handel gazem mając 20 proc. udziału w niemieckim rynku gazu. Oprócz sieci przesyłowej Gazprom przejmuje (jako 100 proc. udziałowiec i właściciel) duże magazyny gazu dotychczas należące do Wintershall. W tym największy w Europie magazyn Rehden koło Bremy, o pojemności 4,4 mld m.sześc., mniej więcej tyle, ile wynosi krajowa produkcja gazu w Polsce. Jest to 20 proc. całej niemieckiej rezerwy gazu. Do tego  Rosjanie będą mieć udziały jeszcze w dwóch mniejszych magazynach: w Jemgum w landzie Dolna Saksonia i w Haidach w Austrii. Ten magazyn ma pojemność 2,6 mld m. sześc.

Jak wielokrotnie wskazywali eksperci obawiający się geopolitycznego znaczenia tej wymiany, niemieckie magazyny gazowe mogą posłużyć Rosjanom do zastąpienia ukraińskich i długoterminowo przeniesienia tranzytu surowca z gazociągów nad Dnieprem do Nord Stream. Być może na takich zmianach ucierpiałby także tranzyt przez Gazociąg Jamalski. Pojemność ukraińskich magazynów to 32 mld m3 a niemieckich 20 mld m3, ale Kijów nie jest przychylny Gazpromowi, a Berlin jak najbardziej tak.

Dlatego węzeł gazowy na Ukrainie, który postuluje prezydent Petro Poroszenko – o którym pisze Piotr Maciążek – jest w istocie mniej prawdopodobny niż węzeł niemiecki, który Rosjanie już przygotowują. O węźle polskim nie należy jednak mówić w kontraście do ukraińskiego. Plusem rozwiązania na Wschodzie jest istniejąca, rozbudowana infrastruktura, z której Polacy mogliby korzystać bez ponoszenia jej kosztów, szczególnie jeśli w Brukseli udałoby się przeforsować wejście kapitału niemieckiego do ukraińskiego systemu przesyłowego gazu. Wtedy za nasze zyski z udziału w ukraińskim hubie płaciliby Niemcy. Gaz-System mógłby też nadal czerpać zyski z rosyjskich opłat tranzytowych, które nawiasem mówiąc powinny być wyższe. Nasz koszt to budowa nowego połączenia, które w branży już oszacowano na 5-6 mld m3. Zwrot to zawór bezpieczeństwa systemu gazowego na Wschodzie oraz rynek zbytu dla LNG ze Świnoujścia, bo terminal w Odessie szybko nie powstanie.

Jest to jednak luźna dywagacja wobec rzeczywistej polityki Berlina, który chce sprzedać Rosji swoje gazowe Mistrale. Stworzenie hubu gazowego u naszych zachodnich sąsiadów jest nieuniknione. Niemieckie giełdy gazu są na dużo dalszym etapie rozwoju niż parkiety naszego regionu z Towarową Giełdą Energii na czele. Jednak oddanie infrastruktury Rosjanom sprawi, że giełdy będą grały pod ich dyktando. Najgorszym scenariuszem byłaby wtedy zgoda na wyłączenie spod regulacji antymonopolowych dla infrastruktury niemieckiej w rękach Rosjan. Decyzja w tej sprawie została zamrożona ale nie wykluczona, co daje nadzieję Moskwie na anulowanie prawa unijnego na terenie Niemiec, co sprawi, że nie będzie już bronić klientów Gazpromu przed szantażem gazowym.

Część państw Unii Europejskiej lobbuje za wycofaniem się Francji ze sprzedaży śmigłowcowców Mistral Rosji, które mogłyby się stać strategicznym walorem dalszej inwazji Rosjan na nowe połacie Ukrainy. Dlaczego nie zablokować wymiany aktywów Gazprom-BASF, które może mieć jeszcze większe znaczenie strategiczne dla Ukrainy ale także pozostałych krajów tranzytowych jak Polska i Słowacja? Niemcy na razie nie finalizują inwestycji i być może rozważają takie rozwiązanie wskutek szoku, jaki wywołało zerwanie porozumień mińskich przez Rosjan. Berlin zdecyduje się na taki ruch tylko wobec ryzyka wejścia Rosjan  głębiej na Ukrainę. Czy rozbiór tego kraju będzie kontynuowany? Czy Europejczycy mimo to oddadzą Rosji swoje gazowe Mistrale?