font_preload
PL / EN
Gaz 28 października, 2013 godz. 8:35   

Jakóbik: PGNiG kontra Polska?

Wojtek Jakóbik

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl i ekspert Instytutu Jagiellońskiego

Z tajnego raportu Najwyższej Izby Kontroli do którego dotarła Gazeta Wyborcza wynika, że zarząd Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa w 2009 roku działał „nieprzejrzyście”. Zamiast walczyć o obniżkę cen gazu od Gazpromu, do czego miał prawo na mocy kontraktu gazowego, podpisało ugodę regulującą wzajemne spory, jak twierdzi NIK „jedynie zgodnie z postulatami” rosyjskiego giganta energetycznego.

W poniedziałkowej Gazecie Wyborczej Andrzej Kublik poświęca obszerny artykuł historii negocjacji gazowych między naszym monopolistą gazowym a rosyjskim Gazpromem. Bazuje na pozbawionych klauzuli „tajne” wypisach z tajnego raportu NIK.

Izba podkreśla, że taki manewr istotnie podkopał pozycję firmy i rządu w dalszych negocjacjach gazowych. Ugoda przewidywała zwolnienie Rosjan z długu za tranzyt przez nasze terytorium (według GW ok. 286 mln dolarów za lata 2006-2009). PGNiG broniło się potem, że działało zgodnie z wytycznymi rządu, który zalecił w ramach negocjacji poszukiwanie konsensusu „w problematycznych sprawach”. Izba uznaje jednak, że firma działała w sposób „nieprzejrzysty”. Wymienia w tym kontekście prezesa PGNiG Michała Szubskiego i wiceprezesa Radosława Dudzińskiego. Podkreśla, że przedstawiciele polskiej spółki zaproponowali walkę o 10-procentowy rabat cenowy dopiero miesiąc po podpisaniu wspomnianego porozumienia, w którym zgodzili się na rezygnację z roszczeń wobec Gazpromu.

Ową obniżkę wynegocjowała dopiero nowa prezes PGNiG Grażyna Piotrowska-Oilwa, która wraz z wspomnianym Dudzińskim, straciła swoje stanowisko przy okazji afery Jamałgate. Do porozumienia doszło w 2012 roku po tym jak Polacy skierowali sprawę do Sądu Arbitrażowego w Sztokholmie. Rosjanie, w zamian za wycofanie pozwu, zgodzili się retroaktywnie (do kwietnia 2011 roku) obniżyć ceny dostaw o około 10 procent. Smaku sprawie dodaje fakt, że opisywane przez Wyborczą manewry odbywały się za przyzwoleniem bądź bez wiedzy zwierzchników spółki w rządzie, o czym również pisze autor artykułu.

Rewelacje Gazety potwierdzają, że władze PGNiG nie konsultują z rządem swojego stanowiska w rozmowach z Gazpromem. Kiedy o podpisaniu przez spółkę memorandum o budowie drugiej nitki Gazociągu Jamalskiego według koncepcji Pieremyczki w 2012 roku ówczesny minister skarbu państwa Mikołaj Budzanowski dowiedział się od dziennikarzy, stanowisko stracił on, prezes Piotrowska-Oliwa i Radosław Dudziński.

Jeżeli informacje redaktora Kublika okażą się wiarygodne, należy stwierdzić, że Jamałgate nie było precedensem, jeśli chodzi o szkodliwe ruchy władz PGNiG nieskonsultowane z Warszawą.  Zaangażowanie Dudzińskiego w sprawie ugody z Gazpromem podkopującej pozycję PGNiG i rządu w rozmowach o nowej umowie gazowej pokazuje, że nieraz podlegli MSP członkowie zarządu spółki prowadzili własną politykę w relacjach z Gazpromem a, w opisywanym przypadku, nie była ona zgodna z interesem Polski. Fakt, że urzędnicy ci mogli walczyć o obniżkę cen dla PGNiG a tego nie uczynili, idąc na ugodę z Rosjanami, może świadczyć także o tym, że działali także na szkodę spółki.

Andrzej Kublik prezentuje dużo więcej cennych informacji z raportu NIK. Polecam lekturę całego artykułu.

Czemu PGNiG prowadziło niezależną od rządu politykę wobec Gazpromu? Co sprawia, że kilkukrotnie, pomimo sprzyjających okoliczności, szli oni na rękę słabnącemu gigantowi gazowemu?Czy wraz z odejściem Szubskiego, Dudzińskiego i Piotrowskiej-Oliwy proceder został ukrócony?

W sytuacji, gdy fotel prezesa nadal zajmuje pełniący jego obowiązki Jerzy Kurella a nowego szefa nie ma, z kolei rynek gazu czeka nieodległa liberalizacja, która pozbawi PGNiG wielu klientów, a spółka nadal będzie musiała kupować zakontraktowane w umowie w ramach klauzuli take or pay dostawy gazu z Rosji, odpowiedzi na te pytania stają się kluczowe dla przyszłości polskiego sektora gazowego.