font_preload
PL / EN
Bezpieczeństwo 13 kwietnia, 2017 godz. 9:00   

Jakóbik: Trump zaskakuje geopolityków i nie tylko

Donald Trump Xi Jinping USA Chiny Donald Trump i Xi Jinping. Fot.: Wikimedia Commons

– Prezydent USA Donald Trump pochwalił Chiny za powstrzymanie się od głosu w głosowaniu na temat rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ potępiającej atak chemiczny Syrii na własnych obywateli. Rezolucję zawetowała Rosja – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Stany Zjednoczone wykorzystały rozmowy z grupą G7 i sojusznikami w NATO do skonsolidowania krytyki działań Rosji w Syrii. Wspiera ona reżim Baszara Asada, który wykorzystał broń chemiczną do ataku w Idlib, ściągając na siebie gniew społeczności międzynarodowej. W reakcji na atak Amerykanie zbombardowali bazę Szarijat, z której miała pochodzić broń chemiczna. Ruch ten zaskoczył Rosjan.

Kolejnym zaskoczeniem może być wstrzymanie się od głosu Chin, które w przeszłości głosowały w Radzie Bezpieczeństwa razem z Rosją. Rezolucja wniesiona przez USA, Francję i Wielką Brytanię została jednak zablokowana wetem rosyjskim. Mimo to chiński ruch jest znaczący.

– Czujemy się uhonorowani tym głosowaniem. To głos, który powinien się pojawić – powiedział Trump. Dodał, że nie jest zaskoczony decyzją Chin o wstrzymaniu się od głosu. Kilka dni wcześniej spotkał się z przewodniczącym Xi Jinpingiem w swej rezydencji na Florydzie. Prezydent USA nie szczędził pochlebstw wobec chińskiego przywódcy. – Myślę, że chce nam pomóc w sprawie Korei Północnej – dodał.

Rośnie napięcie wokół Półwyspu Koreańskiego po tym, jak zagroziła ona atakiem nuklearnym na USA. Ten temat padł podczas rozmów na Florydzie. Chiny zaapelowały o racjonalne działania, ale nie potępiły Amerykanów. Administracja USA odmówiła z kolei oficjalnego określenia Państwa Środka „manipulatorem walutowym” co zapowiadał w kampanii Trump. – Nie sądzę aby to się stało – powiedział Stephen Schwartzman, przewodniczący Blackstone Group i przewodniczący biznesowej grupy doradczej przy prezydencie USA.

W kwietniu Departament Stanu wpisał Chiny i cztery inne państwa na listę podmiotów, które należy obserwować ze względu na ryzyko manipulacji handlowych. Trump przekonywał, że Pekin sztucznie podnosi wartość juana. Ten temat nie padł jednak na spotkaniu na Florydzie. Przywódcy dali sobie za to 100 dni na rozwiązanie problemów handlowych w bilateralnych relacjach.

Jednocześnie prezydent USA zmienił zdanie na temat współpracy w NATO. W czasie kampanii stwierdził, że Sojusz jest obecnie „zbędny”. – Mówiłem, że jest zbędny. Już nie jest – powiedział podczas konferencji prasowej z Sekretarzem Generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem.

Prezydent USA krytykuje Rosję, dąży do uregulowania relacji z Chinami i unika rewolucji w ocenie NATO. Obserwatorzy wiążą ten fakt ze zmniejszeniem wpływu politycznych doradców jak Steve Bannon, a także skandalem wokół informacji służb, że sztab wyborczy Trumpa miał bliskie kontakty z Rosją.

– Możemy znajdować się w okresie najgorszych relacji z Rosją w historii – przekonywał amerykański przywódca. Jego zdaniem głównym powodem jest spór o wsparcie dla reżimu Asada w Syrii.

Zwrot Trumpa, o ile nie jest tymczasową grą, może być zaskoczeniem dla zwolenników realistycznej szkoły stosunków międzynarodowych. Twierdzili oni, że przesądzony jest konflikt USA-Chiny, co determinuje zbliżenie Waszyngtonu z Moskwą.

Okazuje się, że ten determinizm się nie sprawdził. Prezydent USA – być może dzięki wsparciu doradców z Pentagonu i Wall Street – wchodzi w wyrobione koleiny polityki zagranicznej Stanów, które korzystając ze strukturalnych narzędzi, jak ONZ czy NATO, bronią interesów całego, zachodniego obozu.

Prezydentowi USA należy się pochwała. Poprzez działania w tych instytucjach i ocieplenie relacji z Chinami coraz skuteczniej izoluje Rosję za jej niedopuszczalną politykę w Syrii. Co ciekawe, nie zapomina o problemach Ukrainy. Podobnie jak poprzednia administracja domaga się zwrotu Krymu prawowitemu właścicielowi i deeskalacji w Donbasie. Nie przewiduje zniesienia sankcji przed spełnieniem tych postulatów.

W ten sposób Trump zaskakuje już nie tylko geopolityków, ale także strukturalistów, którzy obawiali się, że zrealizuje zwrot ku Rosji i doprowadzi do dezintegracji Zachodu. Sam należałem do tych krytyków i obecne zmiany przyjmuję z nadzieją. Oby Trump nie zaskoczył nas po raz kolejny odchodząc od racjonalnej polityki zaprezentowanej obecnie.