font_preload
PL / EN
Gaz 7 października, 2014 godz. 13:50   

Jakóbik: W meczu LNG z Litwą jeden do zera dla Polski

Wojtek Jakóbik

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Nie można na zasadzie prostej analogii porównać dwóch różnych inwestycji, budowanych wobec różnych uwarunkowań i w różnym celu. Dziennikarze często to jednak robią, próbując stawiać naprzeciw gazoport w Świnoujściu oraz FSRU na Litwie. Poświęciłem temu zagadnieniu analizę sporządzoną dla Instytutu Jagiellońskiego, którą publikuję poniżej.

W dyskusji o przyszłości polskiego sektora gazowego mylnie porównuje się terminal LNG w Świnoujściu z mniej konkurencyjnymi inwestycjami w naszym regionie, na czele z litewską instalacją LNG w Kłajpedzie. Dopiero zestawienie tych dwóch inwestycji daje pojęcie o rzeczywistym znaczeniu strategicznym polskiego projektu. W Świnoujściu powstaje terminal LNG dużej skali wraz z infrastrukturą portową, a w Kłajpedzie tylko punkt przeładunkowy. To mniej więcej tak, jakby porównywać stację benzynową z cysterną. Przyjrzymy się faktom.

Inwestycja

Terminal na Litwie ma ruszyć, podobnie jak nasz gazoport, na przełomie roku 2014 i 2015. Jest to odmienna polskiego obiektu konstrukcja. Litwini zdecydowali się na szybszy i łatwiejszy w budowie pływający terminal regazyfikacyjny (FSRU – Floating Storage and Regasification Unit). To nic innego, jak statek magazynujący surowiec z małą stacją regazyfikacyjną. Dostarczy go norweski koncern Hoegh LNG. Okręt trafi do Kłajpedy najprawdopodobniej w grudniu tego roku, by po serii testów i odbiorów ostatecznie wystartować.

Jednostkę będą przez 10 lat obsługiwać Norwedzy. Oczywiście nie za darmo. Koszty takiego wypożyczenia są wysokie i mają wynieść 689 mln dolarów (około 2,2 mld złotych) w ciągu następnej dekady. Jak to się ma do polskiego terminalu, którego budowa kosztuje około 2,4 mld złotych, ale przy założeniu, że obiekt ten będzie funkcjonował nie 10, a około 40-50 lat? Nijak. Ponadto, litewski projekt będzie sobie musiał radzić bez pieniędzy z Unii Europejskiej, a świnoujskie przedsięwzięcie otrzymało 1 mld dolarów dofinansowania. Po 10 latach wypożyczenia Litwini będą oczywiście mogli wykupić FSRU, ale to wiązać się będzie z dodatkowymi kosztami.

Różnice między inwestycjami obrazują także inne liczby. Do portu w Kłajpedzie przypłynie na początek zaledwie 0,5 mld m3, najprawdopodobniej norweskiego, gazu ziemnego rocznie. Pozwoli to zaspokoić 25 procent litewskiego zapotrzebowania na ten surowiec. Polski terminal LNG pozwoli na import 5 mld m3 skroplonego gazu ziemnego rocznie, a jeżeli zapadnie decyzja o jego rozbudowie – nawet 7,5 mld m3. Polacy zużywają około 15 mld m3 gazu ziemnego rocznie, a zatem terminal wypełni od 30 do 50 procent polskiego zapotrzebowania na gaz.

Operator pływającego terminalu, koncern LitGas, chce wykorzystać surowiec z dostaw do Kłajpedy w ramach regionalnego handlu na rynkach spotowych. Jednak ze względu na mały wolumen, ta wymiana nie przybierze dużej skali. Będzie miała znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego Litwy i pozostałych państw bałtyckich, ale nie wpłynie na rynek Europy Środkowo-Wschodniej. Inaczej jest w przypadku terminalu LNG w Świnoujściu. Inwestycja wpłynie na cały regionalny rynek gazu oraz – co wynika z deklaracji Gaz-Systemu – razem z połączeniami transgranicznymi pozwoli na pełne uniezależnienie Polski od importu surowca z Rosji.

Władze w Wilnie twierdzą, że już sama perspektywa uruchomienia FSRU w Kłajpedzie poprawiła ich pozycję negocjacyjną w rozmowach z Gazpromem i pozwoliła uzyskać lepsze warunki w kontrakcie długoterminowym, które oczywiście pozostają tajne. Nowy kontrakt będzie obowiązywał od 2016 roku. Na jeszcze większe korzyści, proporcjonalne do różnicy skali inwestycji, może liczyć Polska. Nasze negocjacje ruszają w 2018 roku, a nowa umowa zostanie podpisana w 2022 roku.

Obie inwestycje będą chciały świadczyć usługi dodatkowe – w długim terminie Litwini rozważają rozwój eksportu LNG z Kłajpedy przy użyciu cystern samochodowych. W świnoujskim terminalu, od początku jego uruchomienia, będą funkcjonować trzy stanowiska do napełniania cystern. Obie instalacje natomiast, na potrzeby dalszego, intensywnego rozwoju handlu surowcem, rozważają budowę infrastruktury do bunkrowania statków LNG i przeładunku surowca na mniejsze jednostki.

Pomimo, że łatwiejszy i szybszy w budowie, projekt na Litwie także odnotowuje opóźnienia w realizacji inwestycji. Wynikają one ze sporu o sposoby urentownienia tej inwestycji, o czym poniżej, oraz problemów z pozyskaniem mocy magazynowych. W przypadku terminalu LNG w Świnoujściu, odchylenia od harmonogramu spowodował głównie trudny do przewidzenia kryzys w branży w budowlanej, a także brak ustępstw wobec konsorcjum realizującego inwestycję, na czele z włoskim Saipemem, w zakresie bezpieczeństwa i jakości instalacji.

Podsumowując, kiedy czytamy o litewskim gazoporcie, możemy odnieść mylne wrażenie, że rzecz dotyczy skomplikowanej sieci rur i silosów znanych ze zdjęć inwestycji w Świnoujściu. Projekt litewski nie jest jednak analogiczny. To przedsięwzięcie mniej przemyślane, stosunkowo droższe i o daleko mniejszym oddziaływaniu strategicznym. Polski obiekt będzie miał znaczenie dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej, okręt w Kłajpedzie pomoże Litwie i – być może – pozostałym państwom bałtyckim. Niemniej, z litewskiego punktu widzenia, to przedsięwzięcie kluczowe. Jest jednak realizowane bez przygotowania i za wszelką cenę. To dlatego Litwini zapłacą za projekt prawie tyle, co my za nasz gazoport.

Uwarunkowania geopolityczne

Terminal litewski ma dla Wilna znaczenie strategiczne, którego nie można przeliczyć wprost na zysk ekonomiczny. Po zamknięciu elektrowni atomowej w Ignalinie i problemów z budową nowego obiektu w Wisagini, Wilno straciło ważne źródło energii elektrycznej, stając przed widmem całkowitego uzależnienia od gazu ziemnego. Jego jedynym dostawcą nad Wilię jest Gazprom. To z tego względu cena surowca dla Litwy była jedną z najwyższych w Europie. Dlatego zdecydowano się na projekt łatwiejszy i szybszy w realizacji niż terminal LNG. To działanie doraźne, które ma przede wszystkim rozwiązać problemy Litwinów, a dopiero w dalszej kolejności przynieść korzyści strategiczne Łotwie lub Estonii.

To różnica w stosunku do naszego gazoportu, który jest kluczowym elementem Korytarza Północ-Południe zaprojektowanego przez Komisję Europejską. To sieć połączeń gazowych między terminalem LNG w Świnoujściu a mniejszym, ale także ważnym obiektem na wyspie Krk na Chorwacji. Ten gazowy kręgosłup stanie się osią wymiany surowca zaprzeczającą dotychczasowemu status quo z głównym dostawcą surowca na wschodzie i odbiorcami na zachodzie Europy. Nasze przedsięwzięcie jest zatem dużo bardziej istotne z punktu widzenia strategicznego dla całego regionu. W dłuższej perspektywie od kręgosłupa Korytarza Północ-Południe poprzez kolejne interkonektory mogłyby odchodzić nowe połączenia, za pomocą których LNG odbierane w Świnoujściu rozlewałoby się na cały rynek. Co istotne, póki co tylko północna końcówka tego systemu znajduje się w fazie realizacji. Adria LNG jest w powijakach.

Wilno samo potwierdza także dominującą pozycję w regionie terminalu LNG w Świnoujściu twierdząc, że planowane do uruchomienia do 2020 r. połączenie gazowe Litwy z Polską posłuży głównie do importu surowca z polskiego rynku, nie do eksportu LNG z Kłajpedy. Jest to tym bardziej prawdopodobne, jeżeli w ramach projektu Unii Energetycznej krajom zainteresowanym wspólnymi zakupami gazu z Rosji uda się przeforsować ten pomysł. Największymi promotorami takiego rozwiązania są właśnie Polacy i Litwini.

Rentowność

FSRU w Kłajpedzie będzie miał problem z uzyskaniem rentowności. Klaipedos Nafta utrzymuje, że gwarantowałyby ją dostawy w ilości co najmniej 1 mld m3 rocznie, na które na początku funkcjonowania obiektu nie ma szans. Komisja Europejska bada już czy rozwiązanie wprowadzone przez Wilno w celu zapewnienia klientów terminalowi jest zgodne z unijnym prawem. Wilno chce bowiem zobligować klientów litewskich do zakupu 25 procent gazu przez gazoport. To rozwiązanie wiąże się z kosztami dla klientów Gazpromu, którzy będą musieli zmniejszyć wolumen kupowany od Rosjan i płacić kary za niezrealizowanie klauzuli bierz lub płać, która obliguje do zakupu określonego, minimalnego wolumenu lub opłacenia dostaw nawet, jeśli nie zostaną odebrane. Ministerstwo energetyki Litwy rozważa również wprowadzenie specustawy LNG, która powoływałaby jednego, krajowego kupca gazu skroplonego z Kłajpedy. Wilno myśli także o przerzuceniu części kosztów na detalicznych odbiorców gazu i zamknięcie ich w cenie surowca. Taki dodatek terminalowy mógłby zostać zaakceptowany przez Komisję Europejską ale nie poparł go zarząd Klaipedos Nafta.

Polacy nie stanęli jeszcze przed wyborem formy wsparcia dla terminalu LNG w Świnoujściu. Dzisiaj trudno przewidywać, czy wprowadzenie podobnych mechanizmów będzie potrzebne. Polski projekt ten jest bowiem bardziej rentowny od litewskiego ze względu na patronat i wspomniane wsparcie finansowe Komisji Europejskiej. Także bliskość niemieckiego, rozwiniętego rynku surowca sprawia, że, według nieoficjalnych informacji, dostawy z terminalu w Świnoujściu rozważa wiele firm, także spoza Polski.

Podsumowanie

Pod koniec października tego roku odbędzie się zamknięte spotkanie ekspertów, decydentów i przedstawicieli Komisji Europejskiej w Kłajpedzie. Wtedy zostaną omówione perspektywy wykorzystania litewskiego FSRU na potrzeby wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego Litwy. W obliczu podsumowanych faktów należy uznać, że będzie on miał znaczenie lokalne pod względem strategicznym i rynkowym. Jakościową zmianę dla regionu przyniesie jednak dopiero budowa największego z planowanych obiektów – gazoportu w Świnoujściu. Początkowa przepustowość 5 mld m3 rocznie może zostać powiększona do 7,5 mld m3, jeżeli Polskie LNG dostanie zielone światło na budowę trzeciego zbiornika LNG. Opóźnienie realizacji inwestycji w Świnoujściu nie zaszkodzi jej w rywalizacji z wcześniej uruchomionym FSRU w Kłajpedzie. Projekty mają inny charakter i skalę, nie nadają się do prostego porównania.

Jednakże litewska debata na temat LNG powinna prowadzić do przyjęcia określonych rekomendacji w sprawie polskiego gazoportu. Polski terminal ma większe znaczenie strategiczne i niesie ze sobą z tego tytułu większe koszty. Należy zatem zagwarantować mu efektywne narzędzia utrzymania rentowności inwestycji. Na wysokość taryfy za regazyfikację wpływa głównie wielkość terminalu. Mniejszy terminal ponosi za sobą mniejsze nakłady a zatem powinien otrzymać niższe stawki taryfowe. Jest to szczególnie ważne na początku, gdy klienci nie zakontraktują jeszcze całej mocy obiektu. Poza tym, im więcej klientów, tym lepiej bo jednostkowe stawki taryfowe maleją. Również dofinansowanie może obniżyć taryfę. Świnoujście nie będzie rywalizować z Kłajpedą. Rywalem naszego gazoportu będzie Gate LNG w Rotterdamie i inne obiekty tego typu.Bez wprowadzenia środków zwiększających rentowność importu LNG do Świnoujścia firmom będzie po prostu taniej sprowadzić je do Holandii i stamtąd przepompować rurami do Polski lub wymienić na giełdzie. Rozważane w litewskiej debacie publicznej rozwiązania to: dodatek terminalowy w cenach gazu dla odbiorców detalicznych, obowiązkowy wolumen w zakupach firm, państwowy odbiorca LNG pełniący rolę pośrednika między terminalem a rynkiem gazu. Polacy powinni już teraz przeanalizować, które rozwiązanie będzie ze sobą niosło najmniejszy opór społeczny i najmniejsze koszty ekonomiczne. Bezpieczeństwo energetyczne kosztuje ale nie powinno kosztować więcej niż jest to niezbędne. Litewska lekcja powinna być nauczką dla ośrodków decyzyjnych w Warszawie, które powinny podjąć wszelkie działania na rzecz zabezpieczenia naszego własnego, gazowego okna na świat.