font_preload
PL / EN
Chemia 30 sierpnia, 2018 godz. 7:30   
KOMENTUJE: Bartłomiej Sawicki

Sawicki: Azoty grają na czas w sporze o kadm

Parlament Europejski UE Unia Europejska PE

Grupa Azoty może grać na czas w sprawie dyrektywy kadmowej. Spółka była już bliska kompromisowej propozycji. Chciała, aby jeszcze w czasie trwania prezydencji bułgarskiej zakończono trilog, a więc konsultacje między Komisją, Parlamentem a Radą Unii Europejskiej. Tak się nie stało przez „wrogie siły”. Austria, która lobbuje za jak najostrzejszym ograniczeniem kadmu w nawozach, przejęła prezydencję w Radzie UE. Teraz więc Azoty będą grać na czas, aby odwlec wejście w życie tych zapisów, najlepiej do czasu po wyborach do Parlamentu Europejskiego – pisze redaktor portalu BiznesAlert.pl Bartłomiej Sawicki.

„Wrogie siły”?

Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że Azoty uzgodniły kompromisową propozycję dotyczącą ograniczenia poziomu kadmu w nawozach fosforowych. Jednak już w maju na konferencji wynikowej wiceprezes Paweł Łapiński powiedział, że spółka może wpłynąć na to, aby ustanowione limity zostały określone w sposób racjonalny. Wspomniał wówczas, że „Azoty pracują nad produktami, które poradzą sobie z tym problemem”.

– Pojawiło się rozwiązanie, które jest bliskie naszym interesom. Jednak uruchomiły się siły, które spowalniają nasze działania w dość istotny sposób. Tym siłom zależy, aby decyzje zapadły po zmianie prezydencji w Unii Europejskiej. Znamy podejście Austriaków, które jest dość radykalne – powiedział w maju Łapiński.

Tak też się stało, a kompromisowej dla Azotów propozycji nie udało się „domknąć” w pierwszym półroczu. Wówczas Azoty spieszyły się, aby przeforsować tę propozycję w ramach konsultacji na poziomie Rady. Jednak wraz z objęciem sterów przez Austrię, Azoty – jak się wydaje – będą grać na czas, aby nowe regulacje nie zostały przyjęte w czasie prezydencji austriackiej, która będzie chciała zaostrzyć przepisy mówiące o dopuszczalnym poziomie kadmu.

To istotne, ponieważ kolejna prezydencja, którą będą kierować Rumuni, przypada na okres wyborów do Parlamentu Europejskiego, a wówczas – jak pokazuje praktyka i doświadczenia – kontrowersyjne i złożone projekty nie są przedmiotem obrad. Odkładane są na czas po wyborach, gdy układanka w Parlamencie Europejskim może być zgoła odmienna od obecnej i losy takich propozycji, jak zaostrzenie dopuszczalnych limitów kadmu, będą niewiadomą.

Jakóbik: Kadmowe samobójstwo Azotów

Rosjanie czekają…

Kto może zyskać na ograniczeniu poziomu kadmu w nawozach? Złóż fosforytów, o niskiej zwartości kadmu jest niewiele. Jednym z nielicznych dostawców tego surowca o niskiej zawartości kadmu jest Rosja. Zachodnia prasa, w tym także prestiżowy portal Politico pisał, że na nowych regulacjach mogą zyskać rosyjscy producenci. Chodzi przede wszystkim o rosyjską firmę Phosagro oligarchy Andrieja Gurjewa. Ta informacja koresponduje z kolejną, którą wczoraj przekazali prezesi spółki. Okazuje, się że rosyjscy producenci już teraz chcą szturmować polski rynek, wykorzystując wysokie ceny gazu, które doskwierają Azotom. Oligarcha bronił się wówczas na łamach Politico, że jego firma nie jest Gazpromem. – Branża nawozowa nie jest sektorem energetycznym czy zbrojeniowym. Jeśli spojrzeć na zaangażowanie rządu w rosyjskie firmy, to jest ono w infrastrukturze dotyczącej ropy i gazu – bronił się Rosjanin.

Gra idzie o 25 mld euro, bo na tyle wyceniany jest biznes nawozowy w UE.

Wardacki: Azoty powstrzymały zalew nawozów z Rosji

Prezes Wojciech Wardacki podkreślił, że udało się zahamować import nawozów z kierunku rosyjskiego do Polski, co pozwoliło Azotom utrzymać pozycję lidera. Pomogły rozmowy z dystrybutorami. Dodał, że na funkcjonowanie spółki negatywnie wpłynęły także ceny gazu, ale to, jak stwierdził Wardacki, efekt działalności obcego państwa, na które spółka nie ma wpływu. Prezes wyjaśnił, że konkurenci Azotów podjęli wyzwanie, aby przejąć dystrybutorów Grupy. Jednak dzięki polityce firmy oraz zmianie umów udało się uniknąć takiego scenariusza. Dodał także, że skończono z nielegalnym obrotem nawozów, które były niecertyfikowane, za co Wardacki podziękował organom państwa.

Azoty mają sposób na kadm, ale „pojawiły się siły” które przeszkadzają (RELACJA)

Podczas konferencji wynikowej za pierwsze półrocze tego roku wiceprezes Grupy Azoty Paweł Łapiński powiedział, że spółka próbowała zakończyć proces negocjacji dotyczących norm zawartości kadmu w fosforytach jeszcze w czerwcu. – Wynegocjowany wówczas kompromis był zadowalający dla spółki. Jednak pojawiły się siły, które podejmowały działania, aby zakończenie rozmów w tej sprawie przesunęło się na prezydencję Austrii, a ta, jak wiemy, jest specyficzna. Trudniej będzie nam prowadzić tę sprawę obecnie, jednak cały czas piłka jest w grze i robimy wszystko, aby dobrze się to skończyło – podsumował. Łapiński dodał, że pojawiają się badania naukowców w Polsce i w Kanadzie, które pokazują, że zbyt mała ilość kadmu rodzi ryzyko zachorowań na raka wśród kobiet.

Karpiński: Dyplomacja i lobbing pozwolą obronić polską chemię (ROZMOWA)

Dyrektywa kadmowa

Przypomnijmy, że w marcu 2016 roku Komisja Europejska przedstawiła projekt rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej, określający zasady udostępniania na rynku produktów nawozowych z oznakowaniem CE i zmieniający rozporządzenia (WE) nr 1069/2009 i (WE) nr 1107/2009 – COM(2016)157, które będzie ograniczało m.in. zawartość substancji niepożądanych w produktach nawożących, w tym zawartość kadmu. Komisja Europejska proponuje limity tego pierwiastka na poziomie 60 mg w przeliczeniu na kilogram fosforu, z późniejszym obniżeniem do 40 mg i 20 mg.

Grupa Azoty dążyła do tego, aby ustalić zapis mówiący o dopuszczalnej obecności kadmu w wysokości 80 mg na kilogram fosforu w nawozach. Z jednej strony miałoby to pozwolić na osiągnięcie celu ekologicznego Komisji, a z drugiej miało dać czas przemysłowi na dostosowanie się do nowych limitów i wdrożenie nowej technologii. Niestety polska spółka poniosła porażkę.

Wardacki: Azoty tworzą koalicję obrony chemii przed regulacjami kadmowymi (ROZMOWA)

Restrykcyjne regulacje, za którymi lobbuje Austria, najmocniej uderzają w Grupę Azoty. Polska firma sprowadza surowiec z Afryki Północnej. Złoża fosforytów z tego regionu nie gwarantują wypełnienia norm proponowanych przez Komisję. Szansą na obronę przed zbyt restrykcyjnymi poziomami zwartości kadmu miała być współpraca Grupy Azoty z KHGM Polska Miedź. Spółki podpisały w listopadzie list intencyjny w zakresie wspólnych prac badawczo-rozwojowych. Najistotniejszym punktem tego porozumienia był pilotaż prac, które miały pozwolić, dzięki możliwościom KGHM, na oczyszczanie fosforytów dla Azotów, surowca niezbędnego do produkcji nawozów z zawartością szkodliwego kadmu, objętego regulacjami unijnymi. Wciąż jednak nie wiadomo czy i jakie efekty przyniesie ten pilotaż i czy jest szansa na jego skomercjalizowanie.

Sawicki: Współpraca KGHM z Azotami ma ocalić polską chemię