font_preload
PL / EN
Atom Energetyka Gaz Infrastruktura 13 maja, 2013 godz. 9:23   
KOMENTUJE: Łukasz Kister

Kister: Uzależniliśmy się od ropy i gazu z Rosji. Czas na energię elektryczną!

Łukasz Kister

Biznes Alert: Czy rezygnacja z rozbudowy elektrowni atomowej w Opolu przez Polską Grupę Energetyczną była słuszną decyzją?

Łukasz Kister, Instytut Jagielloński: Oczywiście, że rezygnacja z rozbudowy potencjału energetycznego kraju jest zawsze zła. Jest to tym gorsza wiadomość, szczególnie w odniesieniu do niedawnych doniesieńo możliwych problemach z zapewnieniem dostaw wystarczającej ilości energii elektrycznej już w latach 2015/16 – apotrzebujemy jej coraz więcej.

Czy rząd proponuje coś w zamian?

Być może. Elektrownia atomowa jest jakąś propozycją ale na nią przyjdzie nam długo poczekać,co najmniej do 2030 roku. Do tego czasu musimy normalnie korzystać z energii elektrycznej. Nie chciałbym sytuacji w której będziemy mieli w Polsce stopień zasilania 20-ty. Słyszeliśmy o nim w radiu w latach 80-tych.

Polska ma problem z ubóstwem energetycznym. Czy rezygnacja z rozbudowy Opola może być niejako zgodą na utrzymanie się tego stanu?

Jest to kontynuacja niezrozumiałego ciągu. Zrezygnowano z Kozienic, rezygnujemy z Opola. Największe problemy mogą dosięgnąć Mazowsza i Śląska, które są pełne dużych odbiorców, to potężne aglomeracje przemysłowe i wielkie skupiska ludności. A my właśnie tam rezygnujemy z tworzenia niezbędnych, nowych źródeł energii.

A może po prostu poczekamy na obiekt rosyjski w Kaliningradzie i stamtąd będziemy kupować energię?

Samo budowanie bloków nie rozwiązuje problemu. Największym z nich jest system przesyłowy – przestarzały i generujący potężne straty. Nawet gdybyśmy się uzależnili – w kolejnym obszarze energetyki – od wschodniego sąsiada, to i tak będziemy marnować jedną trzecią kupionego prądu na przesyle. Uzależniliśmy się od rosyjskiej ropy naftowej i gazu ziemnego, to teraz rzeczywiście czas na energie elektryczną! Zaraz zaczniemy kupować węgiel z Donbasu. To tragiczna, ale realna perspektywa.