font_preload
PL / EN
Energetyka Węgiel 10 maja, 2018 godz. 7:30   
REDAKCJA

Krupiński nie jak Silesia (ANALIZA)

Kopalnia Krupiński. Fot. Wikipedia Commons Kopalnia Krupiński. Źródło: Wikipedia Commons

Przed laty kopalnię „Silesia” w Czechowicach-Dziedzicach państwowy właściciel zdecydował się zlikwidować. „Silesia” z niezłym skutkiem fedruje do dziś dzięki sprzeciwowi i inicjatywie górników tej kopalni, którzy znaleźli inwestora. Czy jest możliwe, aby scenariusz powtórzył się w kopalni „Krupiński”? Czy jednak od losów Kopalni Krupiński nie zależy realizacja programu restrukturyzacji górnictwa? Odpowiedź na to pytanie tkwi w koncesji na węgiel. Ale jaki? Energetyczny czy koksowy? – zastanawiają się redaktorzy portalu BiznesAlert.pl, Teresa Wójcik i Bartłomiej Sawicki.

Brytyjska firma Tamar Resources.Tamar ma gotowy biznesplan dla Kopalni Krupiński i mogłaby ponownie rozpocząć wydobycie już w IV kwartale przyszłego roku. Na początek 2,5 mln ton rocznie węgla koksującego ze złoża węgla koksowego typu 35 hard wynoszącego 70 mln ton. oraz mniejsze ilości ze złoża węgla 34 semi-soft.

Tylko węgiel dla hut, ale co z koncesją?

George Rogers dyrektor wykonawczy Tamar Resources, George Rogers przedstawia komercyjną motywację  zainteresowania śląską kopalnią: –  Jej przejęcie wraz z doświadczoną,  wykwalifikowaną kadrą górniczą poważnie zmniejsza ryzyko inwestycji. Ten węgiel zastąpi europejskiej branży hutniczej import z Australii jako znacząco tańszy (bez kosztów frachtu). Kopalnia „Krupiński” posiada połączenie kolejowe z dwunastoma dużymi hutami w Europie. Węgiel koksowy jako nieodzowny w produkcji stali ma znaczenie strategiczne, jest na liście Komisji Europejskiej. – Rogers dodaje, że węgiel z Krupińskiego nie będzie żadną  konkurencją dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW). Nie będzie też wydobywany węgiel energetyczny.

Tu jest pewna poważna niejasność. Dotychczas zakład górniczy Krupiński wydobywał właśnie głównie węgiel energetyczny. Ma koncesję na wydobycie ze złóż takiego węgla, dodajmy koncesję nadal aktualną, która wygaśnie z chwilą likwidacji kopalni. Czyli do czerwca 2018 r., kiedy zaplanowano zablokowanie wszystkich wyrobisk. A co do koncesji na złoże węgla typu 35 hard, okazuje się, że została zwrócona przez kopalnię Skarbowi Państwa. Obecnie „koncesją jest bardzo zainteresowana JSW”. Ale jak może ją wykorzystać po zlikwidowaniu Krupińskiego? Będzie budować nową kopalnię?

Legalnie, choć niezgodnie ze strategią JSW…

Najprawdopodobniej w 1998 roku, kiedy na rynku światowym było bardzo niskie zapotrzebowanie na węgiel koksowy, otwarcie złoża na znacznej głębokości i wydobycie surowca 35 hard uznano na nieopłacalne. Mimo to Kopalnia Krupiński, najmłodsza kopalnia w Polsce pozostała w JSW, fedrując węgiel energetyczny. Była to zasadnicza sprzeczność z programem handlowym Spółki, która specjalizuje się w produkcji węgla koksowego dla sektora hutniczego. Tak było przez prawie 20 lat. Choć od czasu do czasu pojawiały się opinie, że z tą kopalnią „coś trzeba zrobić”. W lipcu 2015 r. JSW otwarcie zapowiadała pozbycie się „Krupińskiego”, albo poprzez sprzedaż, albo likwidację. 9 lipca tamtego roku prezes Jastrzębskiej Spółki, Edward Szlęk poinformował PAP, że kopalnia może niebawem być „wystawiona na sprzedaż.To jest dobra kopalnia, ale nie mieści się w strategii JSW nastawionej na węgiel koksowy, zwłaszcza typu hard” – powiedział Szlęk. – Wyjdziemy wkrótce z taką ofertą. Zobaczymy, jaka będzie reakcja”. Oficjalnie liczono na spółki energetyczne, nieoficjalnie na zbycie zagranicznemu inwestorowi, albo na likwidację Krupińskiego. W dwa miesiące później Szlęk podał się do dymisji z powodu ciężkiej choroby.

…i fedrowali straty

Celem JSW miała być zupełna likwidacja wydobycia węgla energetycznego i wyłącznie produkcja 10 mln ton rocznie węgla koksowego typu 35 hard. (inwestycje w pole Bzie Dębina, w Kopalni Knurów-Szczygłowice oraz w kopalni Budryk). Wydobycie węgla typu 34 miało spaść do ok. 4 mln ton. Krupiński nie był wpisany w taki program. W wynikach za 2014 rok zarząd JSW dokonał odpisu aktualizującego wartość majątku KWK „Krupiński” na kwotę 224,2 mln zł. Wyjaśniano, że na konieczność dokonania odpisu wpłynęła m.in. nadpodaż węgla energetycznego na rynku polskim oraz ogromny spadek jego cen. Łączna suma strat Kopalni Krupiński w ciągu minionych 10 lat przekroczyła 1 mld zł. Analizy ekspertów, na które powoływał się ówczesny zarząd JSW, „jednoznacznie wskazywały, że kopalnia jest trwale nierentowna”. Eksperci i politycy ówczesnej administracji nie zwrócili uwagi na fakt, że Krupiński nie eksploatuje najcenniejszych zasobów ze swojego obszaru – węgla koksującego typu 35 hard. Choć właśnie z uwagi na te zasoby kopalnia weszła w skład JSW specjalizującej się w produkcji węgla koksowego, w 1998 roku podjęto decyzję o oddaniu koncesji wydobywczej z tego złoża.

W krytycznym okresie 2015/2016 oceny były miażdżące: utrzymanie Krupińskiego do 2021 roku kosztowałoby spółkę od 300 do 520 mln zł. „Ryzykowne” złoża i duży deficyt miały być głównymi powodami przekazania Krupińskiego do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Zarząd JSW stwierdził, że wprawdzie „decyzja o likwidacji to niezwykle trudna decyzja, ale priorytetem jest stabilny rozwój całej JSW. Należy skoncentrować się na kopalniach, które mają dobre rokowania na przyszłość, ale potrzebują dokapitalizowania.”

 

Zdaniem dr Janusza Steinhoffa…

Związkowcy z „S”, oceniają, że likwidacja Kopalni Krupiński jest nieracjonalna. Wezwali  zarząd JSW i resort energii do wycofania się z decyzji o jej przekazaniu do SRK. Mają wsparcie znacznej grupy polityków i ekspertów. Dr Janusz Steinhoff, b. wicepremier i b. minister gospodarki powiedział nam, że zagraniczne inwestycje w górnictwie węgla kamiennego są doskonałym rozwiązaniem. A rząd powinien i zachęcać zagranicznych inwestorów i uprościć procedury związane z inwestowaniem. Steinhoff wysoko ocenił zaangażowanie związkowców z „S” w kontakt z brytyjskim inwestorem. Nawiązał do sukcesu kopalni Silesia, zagrożonej likwidacją i uratowanej dzięki prywatyzacyjnej inicjatywie działaczy związkowych.

Problem z reaktywacją

Jednak sytuacja Krupińskiego jednak różni się od dawnych problemów Silesii. Na spotkaniu w Ministerstwie Energii z przedstawicielami Tamar Resources oraz działaczami „S” (5 kwietnia  br.) minister energii Krzysztof Tchórzewski  przypomniał, że podstawą programu restrukturyzacji polskiego górnictwa węgla kamiennego była finansowa pomoc publiczna. Z tej pomocy korzystała też kopalnia „Krupiński”. Co wyklucza powrót do działalności wydobywczej. Chyba że inwestor zwróci całkowity koszt tej pomocy. Trzeba przypomnieć, że w listopadzie 2016 roku Komisja Europejska poinformowała o zatwierdzeniu przeznaczenia przez polski rząd prawie 8 mld zł publicznych pieniędzy na procesy związane z restrukturyzacją górnictwa, m.in. zamykanie nierentownych kopalń, osłony socjalne dla górników oraz zabezpieczenie terenów pogórniczych. Jako kopalnie lub ich części mające trafić do SRK w decyzji KE wymieniono siedem podmiotów: ruch „Jas-Mos” i Kopalnię Krupiński w JSW, Kopalnię Sośnica (później ustalono, że będzie ona działać co najmniej do końca 2018 roku), ruch „Pokój 1” oraz ruch „Rydułtowy „w Polskiej Grupie Górniczej, ruch „Śląsk” w Katowickim Holdingu Węglowym oraz Kopalnię Makoszowy (od 2015 roku w SRK).

Szef Tamar Resources, odpowiedział, że w przypadku ewentualnej inwestycji w Krupińskiego może podjąć się zmiany kategorii obiektu. Z zakładu wydobywczego na inny, ale nie zdradził jaka byłaby to „kategoria obiektu.”

W czasie tego spotkania przedstawiciele Tamar zadeklarowali chęć podpisania listu intencyjnego w sprawie nabycia polskiej kopalni. Tamar zabiega o możliwość przeprowadzenia due diligence (szczegółowej analizy aktywów kopalni pod względem m.in. finansowym, prawnym i podatkowym). Chce otrzymać szczegółową informację o zaawansowaniu prac likwidacyjnych, ponieważ zamierza reaktywować istniejącą kopalnię, a nie budować obiekt górniczy od nowa.

Ministerstwo Energii w komunikacie stwierdza, że zamierza przeanalizować efekty spotkania, które  „miało charakter wymiany poglądów” i było kontynuacja dialogu w sprawie działań restrukturyzacyjnych w sektorze górniczym”.

Ocenę spotkania przedstawił także Dominik Kolorz. „Jestem umiarkowanie zadowolony. Postawa ministerstwa wskazuje, że nie będzie już blokady sprzedaży kopalni Krupiński.”Jego zdaniem, po wyjaśnieniu wątpliwości w KE, formalnymi działaniami związanymi z wyceną kopalni i jej ewentualnym przejęciem zajmą się Spółka Restrukturyzacji Kopalń i potencjalny inwestor, czyli firma Tamar Resources.

Ile będzie warta nowa kopalnia?

Przypomnijmy, że Tamar, po ewentualnym dojściu do porozumienia z Ministerstwem Energii, chce rozpocząć następnie proces due diligence, między innymi po to, by potwierdzić jakość i dostępność złoża. Jeśli wynik będzie pozytywny spółka będzie chciała uruchomić produkcję pod koniec przyszłego roku. Spółka chce zainwestować tu 600 milionów złotych. Suma ta może jednak ulec zmianie w wyniku przeprowadzonego badania due dilligence. Część środków ma zostać przeznaczona na zwrot pomocy publicznej. To ciekawe dane, jeśli zestawić je z informacjami jakie przedstawił na jednej z konferencji prasowych na początku kwietnia, Minister Energii, Krzysztof Tchórzewski.- – Z punktu widzenia ekonomicznego żeby wykupić kopalnię i zwrócić Spółce Restrukturyzacji Kopalń koszty związane z restrukturyzacją potrzeba kilkaset milionów złotych, a żeby ją uruchomić: około miliarda złotych. Prośba związków zawodowych Solidarności jest dla ministra wiążąca, aby zorganizować takie spotkanie. W tej sprawie minister nie ma nic do powiedzenia. To kwestia relacji handlowych. Jeżeli ktoś chce kupić mienie pogórnicze, może je kupić na zagospodarowanie niegórnicze – zastrzegł wówczas Krzysztof Tchórzewski.

Złoże Kopalni Krupiński się nie zmarnuje nawet po likwidacji

Koniunktura może minąć

Koniunktura na rynku węgla, w tym w szczególności węgla koksowego sprawia, że złoże, które jeszcze 20 lat, wydawało się nieopłacalne, dzisiaj może dać szansę zarobić. Dzisiaj, a więc w czasie koniunktury, która za w momencie ewentualnego ponownego uruchomienia zakładu może się zmienić.Dla tej spółki obiekt górniczy jak Krupiński to dziewiczy teren i brak doświadczenia podnosi ryzyko takiej inwestycji. Jednak nie to w dyskusji o Krupińskim wydaje się najważniejsze i najtrudniejsze do przeprowadzenia. Chodzi o rozmowy z Komisją Europejską. Możliwość zwrotu pomocy publicznej zostało zawarte w dokumencie o notyfikacji pomocy publicznej.

Jeśli Polska podjęłaby decyzję o ponownym fedrowaniu węgla Krupińskiego, Komisja może się na to nie zgodzić i traktować to jako złamanie wcześniejszych deklaracji o zamykaniu kopalń. To mogłoby nadwyrężyć zaufanie Komisji do Polski także względem innych projektów energetycznych, których zgodna lub opinia Komisji jest potrzebna. Chodzi o rynek mocy, który z kolei powiązany jest innym projektami energetyczni Polski, w tym projektem budowy elektrowni jądrowej.

Rząd chce przekonać Brukselę, że dzięki projektowi jądrowemu Polska będzie w stanie obniżyć emisję CO2 polskiej gospodarki. By tak się jednak stało, Komisja musiałaby zgodzić się liczenie emisji zbiorczo, jako cały sektor, a nie jak to jest uzgodnione obecnie, a więc na każdy obiekt indywidualnie. Otwieranie na nowo kopalń może okazać się ryzykowne z punktu widzenia Komisji, która widząc zmianę stanowiska wobec jednej kopalni, może stracić zaufanie do obietnic polskiego rządu.

Otwarcie Krupińskiego na nowo, może także zachęcić związki zawodowe z innych kopalń do poszukiwania partnerów, którzy w obliczu koniunktury, będą chcieli w innych kopalniach uruchomić ponowne wydobycie, które jednak w dłuższej perspektywie może okazać się nieopłacalne. Kopalnia Krupiński to tylko jeden zakład, jednak gra idzie o konsekwentnie likwidowanie z pomocą państwa i UE zakładów górniczych, które przynoszą straty w dłuższej perspektywie. Od Krupińskiego zależy to, czy Polska zrealizuje program restrukturyzacji i modernizacji górnictwa, odpornego na tyle ile się da wahania cen surowców oraz politykę de karbonizacyjną UE.

W rozmowie z portalem BiznesAlert.pl, prezes Tamar Resources, podkreślał, że w grę  w przypadku Krupińskiego wchodzi węgiel koksowy. – Nie będziemy produkować węgla do produkcji energii elektrycznej, tylko do produkcji stali. Jest to fundamentalna różnica i Komisja Europejska popiera tego typu inwestycje – powiedział w marcowym wywiadzie. Jednak w kontekście niejasności co do koncesji, pojawiają się poważne wątpliwości o jaki węgiel może chodzić.

W środę 9 maja w Sejmie RP minister Krzysztof Tchórzewski odesłał inwestora do Komisji Europejskiej. To ona zdecyduje, czy ewentualna reaktywacja Krupińskiego jest możliwa. Podkreślił przy tym, że możliwości inwestycyjne Tamar zostaną wcześniej sprawdzone. – Spółka Tamar powinna zgłosić się do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, przedstawić finansowe podstawy i czekać na stanowisko Komisji. Z takimi ustaleniami się rozstaliśmy – powiedział. – Przed rozpoczęciem rozmów z SRK, partner musi pokazać, że jest wiarygodny finansowo – dodał. Ze względu na ograniczenia dostępu do Sejmu spotkanie w sprawie losu kopalni zostało przeniesione na nowy termin, który nie został jeszcze ustalony.

Tchórzewski: o losie Krupińskiego zdecyduje Bruksela