font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 13 maja, 2014 godz. 11:53   
REDAKCJA

Koranyi: Europa zablokuje South Stream. Gazprom będzie musiał się przystosować

David Koranyi

Zdaniem eksperta Rady Atlantyckiej Gazprom będzie musiał przystosować się do wzrastającej konkurencji na europejskim rynku gazu. Będzie do niego dopływać surowiec z coraz to nowych kierunków. Ten proces potrwa jednak kilkanaście lat.

– Trudno przewidzieć w którą stronę ewoluuje projekt South Stream – mówi specjalista Rady Atlantyckiej David Koranyi. – To będzie wypadkowa kryzysu ukraińskiego i możliwego przewartościowania relacji z Rosją, ale także bliskiego finału śledztwa antymonopolowego Komisji Europejskiej przeciwko Gazpromowi.

– Od tego będzie zależała całość relacji energetycznych UE-Rosja. Model biznesowy Gazpromu dla Europy będzie musiał się fundamentalnie zmienić tak czy inaczej – przekonuje Koranyi. Jego zdaniem ważny jest tutaj kontekst regulacji antymonopolowych UE, które Gazprom będzie musiał przyjąć, pomimo obecnego oporu firmy wobec wprowadzenia ich w ramach inwestycji jak South Stream.

– Przez sytuację na Ukrainie wzrosła wola polityczna UE na rzecz stworzenia sytuacji w której budowa South Stream będzie niemożliwa – twierdzi ekspert. Utrzymuje, że o ile budowa Nord Stream była opłacalna dla firm europejskich, o tyle South Stream byłby jedynie obciążeniem. – Poza tym gdy powstawał Nord Stream w relacjach Rosji z Europą mieliśmy pokój, czyli przeciwieństwo tego z czym mamy do czynienia dzisiaj.

– W wypadku przerw w dostawach gazu ziemnego przez Ukrainę, kraje bałkańskie oraz Europa Środkowo-Wschodnia ucierpią. Dlatego przyspieszenie dywersyfikacji dostaw surowców jest koneicznością. Drogą do realizacji tego celu będzie budowa nowych terminali LNG i interkonektorów – twierdzi ekspert Rady Atlantyckiej.

– Krótkofalowo dostawy LNG z USA nie pomogą Europie, bo Amerykanie potrzebują czasu do 2015-16 roku aby przygotować infrastrukturę. Jednaże w średnim terminie wolny eksport gazu skroplonego z USA wesprze generalne zabiegi Europy o zmniejszenie zależności od rosyjskich dostaw. Pomimo faktu, że ceny LNG w Azji są dużo bardziej atrakcyjne od europejskich, zwiększenie płynności na światowym rynku gazu skroplonego także przełoży się na niższe ceny dla Europejczyków, co poprawi ich pozycję negocjacyjną w rozmowach z Rosjanami – ocenia Koranyi.

Zdaniem specjalisty budowa Korytarza Południowego również nie jest rozwiązaniem krótkoterminowym. Jednakże będzie miała zbawienne skutki dla dywersyfikacji w średnim i długim terminie. – Jeśli przyjrzeć się działaniom Azerów oraz perspektywom wykorzystania nowych kaspijskich złóż, można ocenić, że do połowy następnej dekady z Azerbejdżanu do Europy mogłoby popłynąć 30-35 mld m3 gazu rocznie – twierdzi. – Do Korytarza mógłby popłynąć także gaz ze złóż śródziemnomorskich.

Pytany o możliwość dopuszczenia kolejnych państw do eksportu gazu za pomocą Korytarza przez Azerbejdżan, specjalista Rady Atlantyckiej wskazuje, że Turcja nie należy do Wspólnoty Energetycznej, więc prawo antymonopolowe UE jej nie obowiązuje. Dlatego to firmy zarządzające Gazociągiem Transanatolijskim (turecki odcinek Korytarza Południowego) będą decydowały o dopuszczeniu dostawców irańskich, irackich, turkmeńskich i innych.