font_preload
PL / EN
Energetyka Energia elektryczna OZE 5 grudnia, 2018 godz. 14:15   
REDAKCJA

Kowalczyk: Będziemy odchodzić od węgla, potrzebne offshore i fotowoltaika

wiatraki morskie farmy wiatrowe offshore

– Stopniowo i tak będziemy odchodzić od węgla, dlatego, że maleje udział węgla w miksie energetycznym. To jest zresztą nasze wyzwanie i temu musimy sprostać – stwierdził wczoraj minister środowiska Henryk Kowalczyk. Dodał, że preferowane przez rząd źródła OZE to morskie farmy wiatrowe i fotowoltaika. Minister ocenił przy tym, że energia wiatrowa z lądowych wiatraków bez dopłat w ogóle się nie opłaca. Zaprzeczył tym samym wynikom ostatniej aukcji, którą przeprowadził Urząd Regulacji Energetyki – czytamy w portalu Gramwzielone.pl.

Odnosząc się w programie TVN „Fakty po faktach” do pytania o deklaracje, które wczoraj wygłosił prezydent Andrzej Duda, zapewniający, że nie pozwoli na wyjście Polski z energetyki węglowej, minister środowiska Henryk Kowalczyk stwierdził – wbrew retoryce prezydenta – że ze spalania węgla będziemy się stopniowo wycofywać.

– Chcę to powiedzieć jednoznacznie. Udział węgla w miksie energetycznym będzie malał. Przez następne lata będziemy rozwijać energetykę bezemisyjną. Natomiast to, że w tej chwili mamy gospodarkę opartą na węglu, to jest fakt i z dnia na dzień tego oczywiście nie zrobimy. Na pewno jeszcze przez wiele lat będzie to oparte na węglu, chociaż ten udział będzie malał.

Odwołał się do planu Komisji Europejskiej, zgodnie z którym do 2050 roku unijna gospodarka ma stać się neutralna pod względem emisji. – To jest wyznacznik, aby do tego czasu zbilansować emisje CO2 i [wdrożyć] pochłanianie. To jest główny cel. Komisja Europejska również pozwala krajom na zastosowanie indywidulnego toru, bo przecież nie tylko węgiel jest paliwem, które emituje CO2. (…) Dyskusja tylko o węglu jest dyskusją trochę fałszywą. Dyskutujmy łącznie o wszystkich paliwach kopalnych i rzeczywiście musimy stopniowo zmniejszać udział paliw kopalnych w energetyce.

Odnosząc się do wypowiedzi ministra Tchórzewskiego, który stwierdził, że do 2035 roku wszystkie działające dzisiaj w kraju elektrownie wiatrowe „trafią na złom”, minister Kowalczyk powiedział, że znacznie lepszym rozwiązaniem są farmy wiatrowe na morzu.

– Prąd z elektrowni wiatrowych, usytuowanych na lądzie, niestety nie jest prądem stabilnym. Na lądzie elektrownia wiatrowa jest wydajna generalnie w 20-procentach swojego czasu, co piątą godzinę pracuje efektywnie, natomiast cztery godziny ta praca jest nieefektywna, więc tak i tak muszą być w pogotowiu elektrownie węglowe, produkujące prąd, aby w razie braku wiatru zapewnić energię – ocenił szef resortu środowiska.

– Energetyka wiatrowa tak, ale tam, gdzie jest dużo większa efektywność – stwierdził.

Minister dodał, że kolejnym, potrzebnym źródłem OZE w polskim miksie energii jest fotowoltaika. – Tak się składa, że w tej chwili największe zużycie prądu, czyli godziny szczytu, są już nie w zimie, ale w najbardziej upalne dni. Klimatyzacja staje się coraz bardziej powszechna. To jest kulminacyjny pobór prądu. Wobec tego widać bardzo wyraźnie, że ten kulminacyjny pobór powinno się równoważyć energią słoneczną i w tym kierunku ten rozwój będzie szedł.

Ile kosztuje energia z wiatru?

W kwestii kosztów energii wiatrowej minister Kowalczyk ocenił, że to de facto najdroższa energia. – Tak naprawdę trzeba utrzymywać elektrownię wiatrową i tam są dopłaty do tej energii. Dopłacamy w rachunku mamy dopłaty do energetyki odnawialnej, dlatego, że trzeba ją utrzymywać mimo małej wydajności – stwierdził minister.

– Do elektrowni wiatrowej trzeba dopłacać z założenia, bo inaczej ta inwestycja jest w ogóle nieopłacalna – stwierdził szef resortu środowiska.

Słowom ministra Kowalczyka na temat kosztów energii wiatrowej przeczą jednak wyniki ostatniej aukcji, którą w ubiegłym miesiącu przeprowadził Urząd Regulacji Energetyki.

W aukcji przeznaczonej dla inwestorów planujących budowę farm wiatrowych zaoferowano sprzedaż energii po cenach od 157,80 zł/MWh do 216,99 zł/MWh. Średnia cena wyniosła 196,17 zł/MWh, podczas gdy notowane ostatnio ceny na hurtowym rynku energii w Polsce sięgają 300 zł/MWh.

– Wyniki tych aukcji potwierdzają ogólnoeuropejski trend pokazujący, że cena energii wytwarzanej w OZE zrównuje się z ceną energii konwencjonalnej, czego dowodem jest średnia cena, jaką zaoferowały duże lądowe instalacje wiatrowe. Niewielki udział dodatkowych instrumentów wsparcia potwierdza, że energia odnawialna staje się coraz bardziej konkurencyjna i winna stanowić istotny składnik polskiego miksu energetycznego – stwierdził Maciej Bando, prezes Urzędu Regulacji Energetyki, komentując wyniki tej aukcji.

Gramwzielone.pl