font_preload
PL / EN
Energetyka Energia elektryczna Gaz OZE Węgiel 7 listopada, 2018 godz. 7:30   

Mielczarski: Polityka energetyczna Polski 2040

PGE Elektrownia Opole. Fot. PGE PGE Elektrownia Opole. Fot. PGE

Na forach internetowych i konferencjach trwają dyskusje jaka będzie polska Polityka Energetyczna do roku 2030, z perspektywą na rok 2040, którą wkrótce opublikuje Ministerstwo Energii. Niespodzianek trudno spodziewać się. Będzie tak jak jest, z powolną ewolucją wynikającą z unijnej polityki klimatycznej i konieczności ograniczenia smogu z niskich emisji oraz zbilansowania zapotrzebowania. Polska, podobnie jak niemiecka elektroenergetyka, będzie oparta głównie na węglu – pisze prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej.

Po opublikowaniu Pakietu Zimowego w listopadzie 2016r. Komisja Europejska zleciła szereg symulacji odnoszących się do warunków spełnienia zakładanych w pakiecie celów. Jedna z najbardziej kompleksowych symulacji została wykonana przez Uniwersytet Narodowy w Atenach i opublikowana w lipcu 2017 jako tzw. Impact Assessment do Pakietu Zimowego.

Dane: Rok 2020 i 2030 – Impact Assessment, Narodowy Uniwersytet w Atenach, Rok 2040 – symulacje autora.

Dane: Rok 2020 i 2030 – Impact Assessment, Narodowy Uniwersytet w Atenach, Rok 2040 – symulacje autora.

Zużycie węgla. Wykonane dla Komisji Europejskiej symulacje, jak i analizy prowadzone przez autora tej publikacji wskazują, że w latach pomiędzy 2030 i 2040 będzie postępowało dalsze procentowe zmniejszanie węgla w procesie produkcji energii elektrycznej, co nie oznacza jednak spadku wolumenu spalanego węgla. W roku 2040, nawet przy założeniu bardzo niskiego wzrostu zużycia energii elektrycznej (0,9% rocznie), zapotrzebowanie wyniesie co najmniej 220TWh, z czego 50%, czyli około 110TWh musi zostać wyprodukowane z węgla. Powoduje to konieczność przeznaczenia co najmniej 40 mln ton węgla kamiennego na produkcję energii elektrycznej. Brak węgla z własnych kopalni będzie oznaczał konieczność znacznego importu węgla. Jest to technicznie możliwe, ale powiększałoby nasze uzależnienie od paliw z importu.

Źródła odnawialne. Stopniowy wzrost produkcji energii ze źródeł odnawialnych będzie dużym wyzwaniem dla Polski i to nie tylko ekonomicznym, wynikającym z przeznaczania od 8-10 mld zł rocznie na subsydia dla OZE, ale również technicznym wynikającym z trudności w alokacji instalacji OZE w Polsce. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się wprowadzenie rynku OZE w krajach Europy Środkowej (Polska, Czechy, Niemcy, Dania) i zakup części energii produkowanych w instalacjach OZE zagranicą. Pozwoli to znacznie obniżyć koszty realizacji zobowiązań unijnych o około 30-40%. Już obecnie w kręgach eksperckich w Europie mówi się o zróżnicowaniu obowiązku OZE w stosunku do produkcji całkowitej i konsumpcji. Polska mogłaby otrzymać zobowiązania na przykład w formie: (i) minimum 15% OZE w całkowitej produkcji i (ii) minimum 32% OZE w całkowitej konsumpcji. Byłby to impuls do międzynarodowej wymiany energii z OZE.

Gaz ziemny. Wzrost zużycia gazu do około 30% w produkcji energii elektrycznej w roku 2040 to również wielkie wyzwanie dla polskiej energetyki. Oznacza ono skierowanie dodatkowo około 15 mld m3 gazu rocznie tylko na potrzeby energetyki. Gaz ten powinien zostać zużyty głównie w małych instalacjach kogeneracyjnych oraz produkujących ciepło w celu redukcji zanieczyszczeń z niskich emisji powodujących smog. W takim przypadku całkowite krajowe zapotrzebowanie na gaz może osiągnąć wielkość około 35mld m3 rocznie, przy obecnym całkowitym zapotrzebowaniu wynoszącym 16 mld m3 gazu rocznie. Osiągnięcie tak dużego poziomu dostaw gazu przy ograniczonych zasobach własnych i bez zbytniego uzależniania się od dostaw z jakiegokolwiek kierunku będzie bardzo dużym wyzwaniem.

Dodatkowe elementy w Polityce Energetycznej. Należy również spodziewać się dodatkowych elementów w opublikowanej wkrótce polityce. Elementy te nazwałbym „dyskusyjno-przetargowymi”. Należy do nich energetyka jądrowa oraz farmy wiatrowe na Bałtyku. Energetyka jądrowa może być używana jako element przetargowy w dyskusjach z Komisją Europejską. Pozwala ona wskazywać, że chcemy obniżyć emisje CO2 poprzez budowę elektrowni jądrowych i jeżeli Komisja Europejska zgodziłaby się wyznaczać emisje CO2 jako średnią wielkość dla wszystkich elektrowni, to będzie to oznaczało znaczną dekarbonizację. Może w tym celu utrzymywana jest firma EJ1. Trochę to kosztuje, ale chyba mniej niż bizantyjskie struktury organizacyjne firm energetycznych. Podobną rolę mogą odgrywać farmy wiatrowe na Bałtyku poprzez pozyskiwanie przychylności dla budowy gazowego rurociągu. Te dwa wskazane elementy nie będą miały praktycznego znaczenia, ale wykorzystanie ich w negocjacjach może okazać się dosyć użyteczne.