font_preload
PL / EN
Energetyka Energia elektryczna 12 września, 2017 godz. 7:31   
REDAKCJA

Minister energetyki Litwy: Jest dialog z Polską. Przełom z Orlenem to dobry początek (ROZMOWA)

Zygumantas Vaiciunas Zygumantas Vaiciunas. Fot. Ministerstwo Energetyki Litwy

Czy mamy do czynienia z nowym otwarciem w relacjach polsko-litewskich? Na pewno jest tak w sektorze paliw, gdzie PKN Orlen uzyskał pewne koncesje od Litwinów. Jednak w sprawie synchronizacji zgodne Polska i Litwa muszą zmagać się z niezdecydowaniem pozostałych państw bałtyckich. O tym rozmawiamy z ministrem energetyki Litwy 

BiznesAlert.pl: Jaki jest stan rozmów o synchronizacji energetycznej państw bałtyckich z Polską po wczorajszym wspólnym szczycie?

Žygimantas Vaičiunas: Przede wszystkim chcę jasno zaznaczyć, że bardzo się cieszę, że Polska i Litwa mają wspólne stanowisko w sprawie synchronizacji. To historyczne osiągnięcie. Ustaliliśmy dwa podstawowe założenia; po pierwsze, że synchronizacja musi być dokonana, po drugie, że powinno stać się to jak najszybciej. To jest nasze jednomyślne stanowisko i wszyscy to rozumiemy. Tym bardziej cieszy, że mamy w tej sprawie wspólną strategię, mimo że w szczegółowych kwestiach zdania są podzielone. Następnym krokiem jest wdrożenie rozwiązań wynikających z badań warunków technicznych. Musimy rozwiązać kwestie techniczne, a potem przejdziemy do procedury wdrażania synchronizacji.

Jakie są sposoby na synchronizację sieci i który z nich wybraliście? 

Scenariusze były zaprezentowane przez Joint Research Centre przy Komisji Europejskiej . Były trzy główne scenariusze i siedem szczegółowych. Pierwszy zakładał połączenie z europejską siecią energetyczną. Drugi scenariusz brał pod uwagę synchronizację z państwami nordyckimi, a trzeci – utworzenie z państw bałtyckich osobnej strefy. Przeanalizowaliśmy każdy z nich pod kątem kosztów i zysków i doszliśmy do wniosku, że najkorzystniejsza będzie synchronizacja z kontynentem. Co do szczegółowych scenariuszy – wchodziła w grę synchronizacja za pomocą jednej lub dwóch linii LitPol Link. Uważamy, że jedna linia wystarczy do tego, by jak najszybciej wdrażać proces synchronizacji, a z czasem myśleć o kolejnych, które by ten proces wspierały. Będzie to najlepsze rozwiązanie, jeśli chodzi o kosztowność i czas.

Komu zatem zależy na LitPol Link 2?

Litwa prowadziła z Estonią rozmowy na ten temat. Estończycy przez kilka miesięcy trwali w przekonaniu, że LitPol Link 2 będzie bezpieczniejszym scenariuszem. Musieliśmy mieć jasny pogląd w sprawach technicznych. Pierwszy LitPol Link przesyła 2400 MW, czyli więcej niż linia estońsko-fińska. Potencjał LitPol Link nie jest wykorzystywany w całości, ale rezerwy mogą być użyte na potrzeby usług systemowych. Do tej pory działa to bardzo dobrze. Od dwóch i pół roku nie było ani jednego przerwania linii, więc uważamy, że jest to wystarczająco bezpieczne. Oczywiście jesteśmy otwarci na dyskusję o innych technicznych rozwiązaniach, ale najważniejsza jest jak najszybsza implementacja synchronizacji, tak by zakończyć ją najpóźniej w 2025 roku, a jeśli chodzi o czas, LitPol Link jest najlepszym rozwiązaniem.

Wydaje się, że jedynym, ponieważ Polacy nie chcą budowy LitPol Link 2. Dlaczego Pana zdaniem stanowi to taki problem?

Od samego początku rozmów mieliśmy na ten temat różne zdania. Nadrzędnym celem była synchronizacja naszych systemów z europejską siecią, a później dopiero kwestie techniczne. Władze z kolei zwracały uwagę na warunki, z jakimi mamy do czynienia, a podkreślam, że chodziło o sprawy przede wszystkim techniczne, a nie polityczne. Nasze zdania różniły się i najpewniej będziemy musieli osiągnąć kompromis.

Relacje Polski i Litwy w ostatnim czasie się polepszyły, a efekty tego widać między innymi w sektorze energetycznym – sprawa Orlenu, a teraz synchronizacji. Skąd ta poprawa?

Dobre pytanie. Nie ma jednego powodu. Złożyło się na to wiele czynników. Na pewno słuchamy się nawzajem, a to jest najlepszy sposób na szukanie zgody i wspólne osiąganie sukcesów.

W jaki sposób się konsultujecie? Czy odbywają się spotkania na poziomie rządowym czy ministrów energii?

Tak, nasi ministrowie i wiceministrowie są w stałym kontakcie i rozmawiają ze sobą regularnie. Działają też bilateralne polsko-litewskie grupy ds. energetyki. Pierwsza została powołana w marcu, teraz trwają prace nad utworzeniem drugiej. Działania grup formalnych i nieformalnych przyczyniają się do osiągnięcia przez nas sukcesu.

Jak Pan postrzega perspektywy rafinerii w Możejkach?

Ta rafineria była i jest bardzo ważna przez jej przepustowość, znaczenie dla gospodarki i wpływy z podatków. Jest też istotna ze względu na relacje polsko-litewskie. Cieszymy się, że sprawy przedsiębiorstwa, naszych gospodarek i naszych stosunków wracają na dobre tory.

Jeśli mówimy już o torach, to czy widzi Pan jakieś rozwiązanie sprawy linii kolejowej do Renge na Łotwie?

To jeszcze przed nami, ale przede wszystkim obie strony muszą być otwarte. Nie można sztywno trzymać się jednego stanowiska, tylko rozmawiać o kompromisach. To kolejna techniczna sprawa. Na pewno zostanie rozwiązana. Jest to temat, który należy rozwiązać po tym, jak udało się rozwiązać sprawę Orlenu.

Co zrobicie w sprawie elektrowni atomowej w białoruskim Ostrowcu budowanej przez Rosatom? Czy macie sojuszników przy inicjatywie zablokowania dostaw energii z tego obiektu?

Wiosną i latem zaczęliśmy zajmować się tą sprawą. Następnym krokiem jest stworzenie planu na poziomie rządowym. Elektrownia w Ostrowcu to zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa narodowego i dla środowiska, dlatego będziemy ograniczać jej wpływ na nasz rynek. Oczywiście najważniejszym sojusznikiem w tej sprawie jest Polska, z którą dzielimy poglądy i snujemy wspólne plany. Naturalnie sprawa białoruskiej elektrowni atomowej jest ważka dla regionu państw bałtyckich, tym bardziej się cieszę, że zajmujemy wspólne stanowisko, które zakłada dekonstrukcję istniejących planów.

Rozmawiał Wojciech Jakóbik