font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 7 lipca, 2014 godz. 12:03   
REDAKCJA

Musiałek: Bez hurraoptymizmu względem cen spotowych w umowach gazowych

Paweł Musiałek 2

Gazprom jest coraz bardziej skłonny do wprowadzenie cen spotowych w kontraktach długoterminowych Zmiany na europejskim rynku gazu stworzyły presję na Rosjan w kierunku urynkowienia cen dotąd zależnych od drogiej i drożejącej ropy. Czy zmiana formuły  cen jest możliwa w umowie gazowej PGNiG-Gazprom – spytaliśmy eksperta rynku energii z Klubu Jagiellońskiego, Pawła Musiałka.

– Gazprom już wprowadził ceny spotowe w niektórych kontraktach z odbiorcami mającymi mocną pozycję, szczególnie odbiorcami niemieckimi, jak RWE – powiedział rozmówca BiznesAlert.pl – Te ceny są wprowadzane nie do całego kontraktu, tylko do części, jako jego korekta. Przyjęcie przez Gazprom takiej korekty, takiego zwrotu formuły cenowej, jest więc możliwe, ale zależy od pozycji odbiorcy. Niemcy jako największy odbiorca gazu z Rosji mają pozycję bardzo silną i wymusili zwrot formuły cenowej. PGNiG ma też możliwości takiego zwrotu. Precedens jest – nasz koncern wykorzystał tę możliwość w jakimś zakresie bo wynegocjował  obniżenie ceny gazu.

Komisja Europejska w skali dużo szerszej może wymusić na Gazpromie wprowadzenie cen spotowych do kontraktów długoterminowych. KE ma skuteczne instrumenty wpływu na Gazprom – jest to postępowanie antymonopolowe. – dodaje ekspert –  Pod takim naciskiem Gazprom musiałby przyjąć szerzej do praktyki zmianę formuły cenowej.

– To byłoby korzystne, ale odradzałbym hurraoptymizm. Oczywiście, korelacja cen gazu wobec ropy jest coraz słabsza i uzależnienie cen gazu od ropy ma coraz mniejsze uzasadnienie. Ale ceny spotowe ulegają fluktuacjom zgodnie z sytuacja na rynkach. W USA jest to bardziej bezpieczne dla odbiorców, na amerykańskim rynku gazu jest duże rozdrobnienie i ogromna liczba krajowych dostawców, jest silna konkurencja. Rynek europejski jest zależny od trzech dostawców. Gdy ceny gazu były zależne od cen ropy – mieli oni związane ręce. Przy cenach spotowych powstaje zupełnie inna sytuacja i niekoniecznie korzystna dla odbiorców – stwierdza na zakończenie Paweł Musiałek.