font_preload
PL / EN
Alert 14 lipca, 2018 godz. 7:30   

RAPORT: Trump wepchnął Nord Stream 2 na szczyt NATO

RAPORT (1)

Trudno było spodziewać się, że jednym z głównych tematów szczytu NATO w Brukseli będzie kontrowersyjny gazociąg Nord Stream 2, który krytykuje Polska. Zadbał o to prezydent USA Donald Trump, który w ostrych słowach skrytykował inwestycję w oficjalnych rozmowach Sojuszu.

Nord Stream 2 na szczycie NATO

W dniach 11-12 lipca w Brukseli odbył się szczyt NATO w Brukseli. Sojusznicy rozmawiali o zwiększeniu wydatków zbrojeniowych i nowych sposobach walki z zagrożeniami. Na temat szczegółowych zapisów na ten temat w komunikacie ze szczytu można przeczytać w BiznesAlert.pl.

Szczyt NATO w Brukseli: Sojusz musi być jak zaciśnięta pięść

Jednak w centrum zainteresowania mediów znalazła się kontrowersyjna wypowiedź prezydenta USA, który skrytykował zaangażowanie Niemiec w projekt Nord Stream 2. Zakłada on budowę nowego gazociągu z Rosji do Niemiec o przepustowości 55 mld m sześc. rocznie. Krytycy tego przedsięwzięcia ostrzegają, że będzie miało negatywne skutki ekonomiczne, prawne, polityczne i z zakresu bezpieczeństwa. Trump skupił się na tych ostatnich.

Co powiedział Trump?

Niedługo po przybyciu na szczyt prezydent Trump skrytykował politykę Niemiec w sprawie Nord Stream 2. – To bardzo smutne w momencie, gdy strzeżemy Niemcy przed Rosją, a oni podpisują z nią bardzo duże umowy na dostawę ropy i gazu, płacąc Rosjanom rocznie wiele miliardów dolarów – powiedział prezydent USA. – Niemcy są niewolnikiem Rosji, ponieważ po zamykaniu swoich elektrowni węglowych i jądrowych importują znaczące ilości rosyjskiej ropy i gazu – dodał.

Całą wypowiedź Trumpa ze spotkania z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem została przetłumaczona ze źródła przez BiznesAlert.pl:

Muszę powiedzieć, że smutne jest, gdy Niemcy ubijają wielki interes naftowo-gazowy z Rosją, kiedy powinny chronić przed Rosją, a tymczasem płacą miliardy i kolejne miliardy dolarów rocznie Rosji. A my bronimy Niemiec. Bronimy też Francji. Bronimy wszystkich tych krajów. A potem wiele z nich idzie robić interesy gazociągowe z Rosją, w których wydają miliardy dolarów do skarbca Rosji. A zatem bronimy was przed Rosją, tymczasem ci płacą jej miliardy dolarów i myślę, że jest to bardzo nieodpowiednie. Z kolei były kanclerz Niemiec jest głową firmy gazociągowej, która dostarcza gaz.

Ostatecznie, Niemcy będą miały 70 procent kraju kontrolowanego rosyjskim gazem ziemnym. Powiecie mi więc, że to jest właściwe? Chodzi mi o to, że narzekałem na to od czasu gdy objąłem urząd. Nie powinno być na to nigdy zgody. Ale Niemcy są całkowicie kontrolowane przez Rosję, ponieważ będą dostawać 60 do 70 procent surowców z Rosji i nowego gazociągu. I mówicie mi, że to jest właściwe? Myślę, że nie i uważam też, że to bardzo złe dla NATO, a także, że nie powinno do tego dojść.

Myślę również, że musimy o tym porozmawiać z Niemcami. Przy tym Niemcy płacą tylko niewiele ponad 1 procent (PKB na zbrojenia – przyp. red.), podczas gdy USA, w rzeczywistych liczbach, płacą 4,2 procent z dużo większego PKB. Więc to także uważam za niewłaściwe. Wiecie, bronimy Niemiec, bronimy Francji. Bronimy wszystkich. A jednocześnie płacimy za tę obronę dużo pieniędzy.

To działo się od dekad. Ten problem sygnalizowali inni prezydenci. Ale inni prezydenci nigdy nic z tym nie zrobili, bo nie sądzę, aby rozumieli to albo po prostu nie chcieli się angażować.

Polska Agencja Prasowa opublikowała obszerny materiał na ten temat. – Jest kilka aspektów wypowiedzi Trumpa. Z jednej strony jest to podkreślenie roli bezpieczeństwa energetycznego w systemie bezpieczeństwa NATO, a także wykazanie pewnej niekonsekwentnej postawy polegającej na jednoczesnym nakładaniu sankcji na Rosję i generowaniu jej ogromnych zysków w strategicznej dziedzinie. Jest to również podkreślenie nieprawidłowego, z punktu widzenia USA i NATO, ustawienia priorytetów finansowych, tj. braku wydatków wzmacniających własną obronność wobec wydatków wzmacniających zagrożenie, czyli Rosję – czytamy w jej stanowisku.

PAP: Trump krytykuje Niemcy na szczycie NATO w Brukseli

Co to oznacza?

W tekście redaktora naczelnego BiznesAlert.pl można znaleźć analizę słów Trumpa oraz ich konsekwencji dla Nord Stream 2 oraz NATO. Kluczowe ustalenie, to przekonanie o tym, że działanie prezydenta USA doprowadziło do utrzymania tematu spornego gazociągu w centrum dyskusji Sojuszu.

Jakóbik: NATO jest ważniejsze od Nord Stream 2

Za słowami Trumpa poszła ponowna groźba administracji USA, że może wprowadzić sankcje wobec europejskich partnerów finansowych Nord Stream 2. Jasne było, że (…) angażują się w biznes, który niesie ryzyko sankcji” – powiedział rzecznik amerykańskiego Departamentu Stanu.

„Wierzymy, że to (gazociąg) podważyłby ogólne bezpieczeństwo energetyczne i stabilność Europy, dając Rosji kolejne narzędzie do (stosowania) politycznego przymusu (wobec) krajów europejskich, zwłaszcza Ukrainy. Rosja rozumie, że ten projekt dzieli Europę i wykorzystuje to na swoją korzyść” – dodał rzecznik cytowany przez Polską Agencję Prasową.

USA znów grożą sankcjami za Nord Stream 2

Nord Stream 2 był tematem spotkania Polska-USA w kuluarach szczytu NATO. „W czwartek przy okazji organizacji szczytu NATO w Brukseli ma dojść do spotkania ministra spraw zagranicznych Polski Jacka Czaputowicza i Francisa Fannona. Spotkanie zostało zorganizowane na prośbę strony amerykańskiej. Będzie dotyczyło projektu budowy gazociągu Nord Stream 2, nowelizacji unijnej dyrektywy gazowej i kwestii energetycznych. W relacjach z Rosją amerykański prezydent traktuje te sprawy bardzo poważnie” – poinformowało PAP źródło dyplomatyczne.

Problem z Trumpem

Przed Amerykanami są jeszcze rozmowy z prezydentem Władimirem Putinem w Helsinkach zaplanowane na 16 lipca. – Jeżeli prezydent USA w Helsinkach zadziała wbrew Niemcom i Unii Europejskiej, przyczyni się do pogłębienia podziału na Zachodzie. Jego unilateralna polityka wbrew mechanizmom współpracy zbiorowej działa podobnie źle na integrację transatlantycką jak nowy gazociąg  z Rosji. Być może chce pozostać nieprzewidywalny, co w jego przekonaniu poprawia pozycję negocjacyjną USA w polityce unilateralnej, ale przewidywalność jest ważnym elementem polityki multilateralnej, która cierpi na samowoli Trumpa. Także on sam stawia się w pozycji „niewolnika” rozmów z Putinem, z których musi przynieść konkrety, aby zaprezentować się jako zręczny negocjator. Stawia to w lepszej pozycji prezydenta Rosji – można przeczytać we wspomnianym tekście.

Starania Trumpa będzie utrudniać fakt, że jest on skonfliktowany z częścią krajów Unii Europejskiej w sprawie handlu międzynarodowego. Przypomina o tym Wall Street Journal, który z jednej strony przyznaje prezydentowi rację, a z drugiej krytykuje go za formę wystąpienia na szczycie NATO.

Dziennik przypomina, że były kanclerz RFN Gerhard Schroeder jest obecnie prezesem konsorcjum Nord Stream 2 i szefem rady dyrektorów Rosnieftu – rosyjskiego giganta energetycznego.

„Nawet obecna kanclerz Niemiec Angela Merkel jest w stanie przyznać co najwyżej, że ten projekt (Nord Stream 2) jest w takim samym stopniu +polityczny+, co gospodarczy. Dlaczego zatem kanclerz Merkel uważa za właściwe kontynuowanie tego projektu? ” – pyta retorycznie zespół redakcyjny.

„Ostrzeżenia Trumpa, że Nord Stream 2 ma strategiczne znaczenie, byłyby bardziej przekonujące, gdyby Trump nie był tak jak Schroeder zajęty bagatelizowaniem zagrożeń, jakie stanowi (polityka) Putina” – wskazują dziennikarze WSJ.

Dodatkowo „nieufność, jeśli nie wrogość Trumpa do sojuszników” może przynieść odwrotne do zamierzonych rezultaty – argumentuje „WSJ”.

WSJ: Spór Trumpa z Europą utrudnia dyskusję o Nord Stream 2

Problem z LNG

Obrońcy Nord Stream 2 odpowiadają atakiem na politykę energetyczną USA, która ma w ich przekonaniu służyć promocji LNG. Przedstawiciele niemieckiego biznesu skrytykowali amerykańskie groźby objęcia Nord Stream 2 sankcjami. Prezes Niemieckiego Komitetu Współpracy Ekonomicznej z Europą Wschodnią Wolfgang Buechele powiedział, że takie rozwiązanie byłoby ingerencją w europejską politykę energetyczną. – Słowa Donalda Trumpa to atak na relacje biznesowe niemieckich i europejskich firm z Rosją. Waszyngton nie będzie decydował, z kim wolno handlować niemieckim firmom – mówił w wywiadzie dla agencji Reuters. Dodał, że posądzanie Rosji o kontrolę nad rynkami gazu jest „niezgodne z faktami i absurdalne politycznie” – czytamy w BiznesAlert.pl.

Jeszcze w kwietniu Niemcy zasugerowali, że Trumpowi chodzi o sprzedaż LNG do Europy. Poseł CDU Roderich Kiesewetter powiedział, że USA nie będą wpływać na politykę energetyczną Unii Europejskiej, mimo jej wewnętrznego podziału ws. gazociągu. – Amerykanie z pewnością realizują swoją politykę energetyczną, polegającą na promowaniu eksportu LNG – powiedział polityk. W podobnym tonie wypowiadają się media rosyjskie.

Donald Trump atakuje Nord Stream 2. Niemcy odpowiadają

Tymczasem podczas posiedzenia Rady Energetycznej  UE-USA, sekretarz ds. energii Rick Perry podkreślał, że nie chodzi  tu o dostawy z USA jako jedyny element dywersyfikacji. Przypomniał, że Unia Europejska może dywersyfikować źródła dostaw za .m.in. pośrednictwem Południowego Korytarza Gazowego i LNG od innych dostawców. Polityka dywersyfikacji źródeł i tras dostaw surowców jest wspierana przez USA jeszcze od lat 80.

Niemcy bronią się przed zarzutami Trumpa o zależności od Rosji

Nie jest więc to nowy trend mający na celu sprzedaż LNG, o czym można przeczytać w tekście BiznesAlert.pl. Jak czytamy w BiznesAlert.pl, długoterminowa polityka energetyczna USA od początku tego wieku jest nakierowana przeciwko projektom uzależniającym Europę od surowców z Rosji. Tak było w przypadku ropociągu Przyjaźń w latach 80’ i Gazociągu Jamalskiego w latach 90’. Amerykanie opowiadali się za dywersyfikacją dostaw ropy z użyciem ropociągu Baku-Tbilisi-Ceyhan w pierwszej dekadzie tego wieku i za gazociągiem Nabucco w drugiej. Krytykowały Nord Stream 1 i krytykują Nord Stream 2. Ten kurs został przyjęty na długo przed rewolucją łupkową datowaną symbolicznie na 2008 roku, od której rozpoczął się proces przemiany Stanów Zjednoczonych z importera w eksportera węglowodorów, w tym gazu skroplonego. Jest tak, ponieważ ograniczanie wpływów rosyjskich w Europie, które po upadku Związku Sowieckiego roztaczają się m.in. za pośrednictwem sektora energetycznego, leży w strategicznym interesie Waszyngtonu i od Zimnej Wojny nie doszło do zmian w tym zakresie. Rosyjskie media korzystają z faktu, że nie każdy dokładnie śledzi tę politykę, za to w Europie można spotkać przejawy antyamerykanizmu, które są dobrym podłożem do promocji przekazu tego rodzaju – można przeczytać w tekście na ten temat.

Jakóbik: Czy USA dofinansują polski hub LNG dla Trójmorza?

Schyłek sporu o Nord Stream 2?

W tekście naczelnego o szczycie NATO pojawia się też teza o tym, że dyskusja o Nord Stream 2 ma charakter schyłkowy. Budowa gazociągu miała ruszyć latem. Tymczasem w Unii Europejskiej nie ma zgody o ewentualnym zablokowaniu gazociągu. Z tego może się rodzić zdecydowana postawa USA oraz ich sojuszników, w tym Polski.

Chociaż nadal brakuje zgodny Danii, to nie widać woli zatrzymania projektu na poziomie europejskim. Austria, która 1 lipca objęła przewodnictwo w Radzie UE, zapewne nie będzie spieszyć się z pracami nad unijną dyrektywą gazową, która wymierzona jest w Nord Stream 2 – powiedział dziennikarzom unijny dyplomata. „To zła wiadomość dla Polski” – wskazał inny.

Polsce, która jest jednym z największych przeciwników budowy gazociągu, zależy na szybkim przyjęciu nowelizacji tej dyrektywy przez kraje członkowskie.

Parlament Europejski opowiedział się już za nowelizacją, nadal brakuje jednak stanowiska państw UE. Prace toczą się w Radzie UE. W pierwszym półroczu 2018 roku odpowiadała za nie prezydencja bułgarska, jednak tempo rozmów było powolne. Choć Polska i wiele krajów UE apelowało o ich przyspieszenie, by nowe prawo mogło szybko wejść w życie, Bułgarzy wskazywali na potrzebę dalszych konsultacji.

Wątpliwości na spotkaniach przedstawicieli krajów członkowskich wyrażały m.in. Niemcy, którym najbardziej zależy na powstaniu Nord Stream 2; Berlin domaga się dalszych analiz prawnych projektu nowelizacji. Część dyplomatów wskazywała jednak, że jest to pretekst do opóźnienia prac nad nowelizacją.

Stawka jest wysoka, bo wejście w życie nowej dyrektywy może mieć wpływ na opłacalność gazociągu, który ma połączyć Rosję z Niemcami przez Morze Bałtyckie.

Z kolei brak takiej zgody ze strony Duńczyków byłby ogromnym utrudnieniem dla realizacji projektu. Wzrosłyby koszty budowy, bo projekt obecnie zakłada, że trasa będzie przebiegała wzdłuż nitki Nord Stream 1. Z pewnością wydłużyłoby to też czas realizacji projektu. Dyplomata wskazuje, że ewentualne opóźnienia w realizacji mogą sprawić, że nowe unijne przepisy obejmą projekt.

Austria nie będzie się spieszyć z rewizją dyrektywy gazowej

Owocem rozmów NATO były zapisy o bezpieczeństwie energetycznym w komunikacie z Brukseli, w których można znaleźć aluzje do Nord Stream 2.

W BiznesAlert.pl informowaliśmy, że punkt 78. komunikatu NATO z Brukseli odnosi się do bezpieczeństwa energetycznego. – Odgrywa ono ważną rolę dla naszego wspólnego bezpieczeństwa – stwierdzają kraje NATO. – Stabilne i godne zaufania dostawy surowców, dywersyfikacja szlaków, dostawców i surowców energetycznych, a także łączenie sieci elektroenergetycznych są krytycznie ważne i zwiększają naszą odporność na nacisk polityczny i ekonomiczny.

Za narzędzie takiego nacisku Polska, USA i inni krytycy uznają sporny projekt gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec. Niemcy uznają go za przedsięwzięcie czysto ekonomiczne. Według Warszawy i Waszyngtonu będzie on miał negatywne konsekwencje polityczne.

– Chociaż sprawy te są głownie odpowiedzialnością władz narodowych, rozwój sytuacji w energetyce może mieć znaczące implikacje polityczne i z zakresu bezpieczeństwa dla Sojuszników, mając także wpływ na naszych partnerów – stwierdzają państwa NATO. – W konsekwencji będziemy kontynuować regularne konsultacje w sprawach związanych z bezpieczeństwem energetycznym. Wierzymy, że jest to kluczowe dla zapewnienia, że członkowie Sojuszu nie będą wrażliwi na polityczną i wrogą manipulację z wykorzystaniem energetyki, która stanowi potencjalne zagrożenie – czytamy w komunikacie.

Energetyka w komunikacie ze szczytu NATO w Brukseli. Aluzja do Nord Stream 2?