font_preload
PL / EN
Alert 19 lipca, 2019 godz. 7:15   
REDAKCJA

Rezygnacja z atomu i węgla naraz może skończyć się blackoutem w Niemczech

oze wiatraki OZE. fot. Pixabay

Niemcy rezygnują z energii jądrowej i węgla. Tymczasem wielu producentów energii i operatorów sieci może mieć problemy z utrzymaniem stałości dostaw.

Niemiecki rynek energii elektrycznej jest największy w Unii Europejskiej, a mimo to rząd zadeklarował odejście od energetyki jądrowej do 2022 roku z powodu obaw związanych z bezpieczeństwem, które spotęgowała katastrofa w Fukushimie w 2011 roku. Niemcy chcą też wyłączyć elektrownie węglowe za 19 lat w celu przeciwdziałania zmianom klimatu. Oczekuje się, że w ciągu najbliższych trzech lat moce ze źródeł konwencjonalnych spadną o jedną piątą. Zdania są podzielone, czy w systemie będzie wystarczająco dużo niezawodnych zdolności produkcyjnych, by wykluczyć możliwość blackoutu, co mogłoby źle wpłynąć na działalność przemysłu.

Rząd w Berlinie ogłosił, że sytuacja jest opanowana, a braki w dostawach można zrównoważyć lepszą efektywnością energetyczną, stale rosnącą podażą energii słonecznej i wiatrowej oraz importem energii elektrycznej. Inni uczestnicy rynku, w tym wiele przedsiębiorstw użyteczności publicznej, operatorów sieci, firm produkcyjnych i analityków nie są tego pewni. Katharina Reiche, dyrektor naczelna stowarzyszenia lokalnych przedsiębiorstw (VKU) stwierdziła, że strategia rządu była ryzykowna, ponieważ nie zostały przetestowane wszystkie scenariusze warunków skrajnych. Opisała ona ten plan jako „chodzenie po linie bez siatki bezpieczeństwa”. Przedsiębiorstwa publiczne i firmy sieciowe twierdzą, że jeśli pogoda jest niekorzystna przez dłuższy czas, zielone zasilanie może być nieskuteczne, ponieważ magazynowanie w dużej mierze jeszcze nie istnieje. Ponadto, opóźnia się budowa sieci do przesyłu energii odnawialnej z północy na zindustrializowane południe.

Jeśli Niemcy staną się importerem energii netto, ściągną poważne konsekwencje na całą Europę, której rynki energii są ze sobą powiązane zgodnie z zasadami jednolitego rynku UE – i są zdominowane przez eksport z Niemiec. Zmiana następuje w czasie, gdy elektrownie atomowe we Francji szybko się starzeją – co oznacza, że również ​​coraz bardziej uzależnia się od importu. Niemcy powinny wyłączyć 12,5 GW mocy węgla do 2022 roku, i pozostanie 10 GW energii jądrowej, pozostawiając poniżej 80 GW mocy w źródłach konwencjonalnych. Nadal będzie wystarczająco duża niezawodna zdolność do zaspokojenia szczytowego zapotrzebowania kraju na poziomie około 82 GW, przy rosnącej produkcji energii z OZE i możliwości importu, o czym mówił minister gospodarki Peter Altmaier.

Jednak niemieccy operatorzy czterech systemów przesyłowych szacują, że może wystąpić niedobór 5,5 gigawatów między szczytowym zapotrzebowaniem na moc w 2021 roku, co odpowiada dostawom energii elektrycznej do 13-14 milionów ludzi, i to przed zamknięciem większości elektrowni węglowych. Stanowisko Altmaiera jest wspierane przez działaczy na rzecz ochrony środowiska, którzy twierdzą, że niektórzy producenci energii grali w groźbę awarii w celu ochrony własnych interesów. – Ich motyw jest oczywisty. Chcą zwiększyć presję na otrzymywanie płatności za moce produkcyjne, które w przeciwnym razie nie miałyby szans na grę na rynku – powiedział Oliver Krischer, ekspert ds. energii w partii Zielonych.

Reuters/Michał Perzyński