font_preload
PL / EN
Alert 2 grudnia, 2015 godz. 6:45   
REDAKCJA

Niemieckie spółki energetyczne uciekają w OZE. Podobny trend trafi do Polski?

Turbiny wiatrowe Turbiny wiatrowe

(Kommiersant/BiznesAlert.pl/Piotr Stępiński/Teresa Wójcik)

Jedna z największych spółek energetycznych w Niemczech, RWE, zamierza stworzyć osobną spółkę zajmującą się energetyką odnawialną. W ten sposób RWE podąża ścieżką wielu koncernów energetycznych w Unii Europejskiej, które dokonując restrukturyzacji, inwestują w zieloną energetykę. RWE ma nadzieję, że już w 2016 roku wystawi 10 procent nowej spółki na giełdę. Restrukturyzację koncernu powinna rozpatrzyć rada nadzorcza podczas swojego posiedzenia 11 grudnia.

Plany RWE dotyczący podziału działalności odpowiadają ogólnej tendencji europejskich spółek energetycznych: w ostatnich latach największe holdingi jeden za drugim ogłaszały swoje programy dotyczące wydzielenia energetyki odnawialnej jako osobnych spółek. O podobnych planach informował już niemiecki E.On czy włoski Enel. Zapotrzebowanie na tzw. tradycyjną energetykę spada wraz z pojawieniem się nowych elektrowni wiatrowych oraz polityką Unii Europejskiej ukierunkowanej na redukcję emisji gazów cieplarnianych.

W planie tym Niemcy różnią się szczególnie surowymi wymaganiami: do 2050 roku 80 procent tamtejszej energii elektrycznej powinno zostać wyprodukowane w oparciu o zielone źródła, do 2022 roku powinny zostać wyłączone wszystkie elektrownie atomowe. Taki rozwój sytuacji zakłada plan zwrotu energetycznego, czyli Energiewende.

Obecnie RWE z pomocą swojej spółki RWE Innogy aktywnie zajmuje się energetyką odnawialną. W tym roku spółka oddała do użytku dwie elektrownie wiatrowe: Gwynt y Mor w Zatoce Liverpoolskiej u brzegów Walii oraz Nordsee Ost na należącej do Niemiec wyspie na Morzu Północnym.

Co ciekawe, po ogłoszeniu swoich planów akcje RWE na Xetra (elektroniczny system handlu papierami wartościowymi, stworzony i wprowadzony w 1997 roku na giełdzie frankfurckiej – przyp. red.) wczoraj do 13:38 czasu polskiego zyskały 8,5 procent wartości do poziomu 11,73 euro za sztukę. Kapitalizacja spółki wyniosła 7 mld euro.

Takie działania niemieckiego koncernu sugerują próbę ,,ucieczki do przodu” przed problemami spółki. Ze względu na Energiewende, spółki zajmujące się energetyką konwencjonalną nie są konkurencyjne w stosunku do tych, które otrzymują subsydia rządowe za rozwój odnawialnych źródeł energii. Z tego powodu wiele z nich woli przyłączyć się do zmian.

Nieudana rewolucja?

W październiku w rozmowie z Rzeczpospolitą Stephan Kohler, dyrektor generalny Niemieckiej Agencji Energii (DENA) w latach 2006–2014 stwierdził, że dzisiaj technologie OZE powinny być już traktowane na równi z innymi technologiami wytwarzania energii i same bronić się na rynku. „Nawet Niemcy czasem popełniają błędy” powiedział Kohler w wywiadzie udzielonym ,,Rz” dodając, że jeżeli chodzi o Energiewende, w podobny sposób myśli dziś 99 proc. niemieckiej gospodarki.

Co ciekawe w połowie września ceny akcji dwóch największych niemieckich koncernów energetycznych – RWE i E.On – w ciągu kilku dni spadły po ujawnieniu informacji, że nie mają one środków na wydatki związane z likwidacją niemieckich elektrowni jądrowych. Koszt tej likwidacji wynosi 30 mld euro, koniecznych m.in. na zabezpieczenie odpadów. Wówczas akcje RWE spadły o 14 proc., najwięcej od 1999r., zaś akcje E.On straciły 13 proc., spadając do poziomu najniższego od powstania tego koncernu w 2000 roku.

Warto także przypomnieć, że na początku tego roku, fundusz inwestycyjny LetterOne kierowany przez dwóch rosyjskich oligarchów sfinalizował przejęcie niemieckiej firmy poszukiwawczo –wydobywczej RWE Dea.

Transakcja miała być sposobem na wyjście z trudnej sytuacji niemieckiej spółki. Jej zadłużenie sięgało ponad 30 miliardów euro. RWE Dea zanotowała w 2013  po raz pierwszy w swej historii stratę finansową. Niemiecki koncern miał ogromne długi sięgające 30 miliardów euro. Wówczas prezes koncernu, Peter Tremium poinformował, że Dea nie jest dla koncernu „strategicznie istotna”.

Sprzedaży RWE Dea nie sprzeciwił się także rząd w Berlinie, mimo wielu kontrowersji nad Menem. W sierpniu 2014 Niemiecki rząd zatwierdził sprzedaż spółki poszukiwawczo – wydobywczej RWE Dea rosyjskiemu holdingowi LetterOne. Ministerstwo gospodarki Niemiec, godząc się na transakcje przejęcia RWE Dea oświadczył, że o pozytywnej ocenie zdecydował fakt, iż LetterOne jest funduszem mającym siedzibę na terenie UE. Również Komisja Europejska nie dostrzegła w zawartej transakcji zagrożenia dla wolnej konkurencji pod warunkiem, że nie dojdzie do połączenia rosyjskiej firmy z RWE Dea.

Z ziemi niemieckiej do polskiej

Także w Polsce widoczny jest trend rosnących inwestycji w energetykę odnawialną. Jest on słabszy, ze względu na problemy z wprowadzeniem systemu wsparcia dla OZE. Nowy rząd deklaruje, że energetyka odnawialna musi rozwijać się na warunkach rynkowych.

PGE Polska Grupa Energetyczna oddała do użytku farmę wiatrową Lotnisko o mocy 90 MW. To kolejna i zarazem największa inwestycja Grupy PGE w segmencie energetyki odnawialnej, a jednocześnie największa farma wiatrowa uruchomiona w tym roku w Polsce.

Inwestycja o wartości blisko 520 mln zł zlokalizowana jest w województwie pomorskim, w miejscowości Kopaniewo, na terenie dawnego lotniska wojskowego. Po jej uruchomieniu łączna moc zainstalowana w lądowej energetyce wiatrowej Grupy PGE wzrosła do 441 MW, a po sfinalizowaniu kolejnych projektów, na koniec 2015 roku, wyniesie 529 MW. Już teraz energii wyprodukowanej przez wiatraki Grupy PGE wystarcza do zasilenia ok. 400 tys. gospodarstw domowych.