font_preload
PL / EN
Alert 6 października, 2017 godz. 15:30   
REDAKCJA

Rosjanie chcą się sprzeciwić Danii. Nord Stream 2 może być dłuższy i droższy

nord_stream_2 Nord Stream 2. Grafika: BiznesAlert.pl

Spółka Nord Stream 2 AG opracowała alternatywną trasę przebiegu gazociągu z Niemiec do Rosji. Nord Stream 2 w tym wariancie miałby całkowicie omijać terytorium Danii – pisze agencja RIA Novosti. Nowa trasa byłaby o 10 km dłuższa od wcześniej planowanej. Została  zaprojektowana na wypadek, gdyby Dania zabroniła budowy gazociągu w rejonie swoich wód terytorialnych.

Dania może utrudnić budowę Nord Stream 2

Spółka Nord Stream 2 AG przygotowała plany na wypadek przyjęcia przez rząd Danii prawa, które mogłoby utrudnić uzyskanie zgody na budowę gazociągu morskie terytorium tego kraju.

Duński rząd zaproponował w kwietniu zmianę prawodawstwa w celu uzyskania prawa do odrzucenia projektów dotyczących układania rurociągów przez duńskie wody terytorialne ze względu na politykę zagraniczną i bezpieczeństwa. Teraz wniosek może zostać odrzucony tylko przez Duńską Agencję Energetyczną i wyłącznie przy poważnym zagrożeniu dla środowiska.

Dotychczas rada ministrów oceniła wniosek o wydanie decyzji ws. przebiegu infrastruktury po dnie Bałtyku tylko pod względem zgodności z prawem środowiskowym. Ocen dotyczących uwarunkowań politycznych i bezpieczeństwa nie brano pod uwagę. Dzięki nowemu prawu ma się to zmienić.

Rosjanie znaleźli sposób – prawdopodobnie droższy i czasochłonny

Jeśli rząd Danii przyjmie jeszcze jesienią tego roku nowego prawo, to wówczas Rosjanie będą chcieli zmienić dotychczasową trasę, aby ominąć duńskie prawo. Alternatywna trasa gazociągu nie będzie więc przebiegać przez duńskie morze terytorialne w pobliżu wyspy Bornholm, lecz przez wody międzynarodowe, gdzie duńska jurysdykcja już nie obowiązuje. Może to jednak skomplikować logistykę projektu i przełożyć się na wzrost kosztów oraz opóźnienia.

Kontrowersje wokół Nord Stream 2

Nord Stream 2 to rosyjsko-niemiecki projekt gazociągu po dnie Morza Bałtyckiego. Ma nim trafiać z Rosji do Niemiec maksymalnie 55 mld m sześc. gazu rocznie. Trasa magistrali ma przebiegać w większej części tą samą trasą, co oddany do użytku w 2010 roku Nord Stream 1, który ma taką samą moc przesyłową. Po 2019 roku, kiedy według planów Rosjan ma zostać ukończony Nord Stream 2, Gazprom będzie mógł przesyłać w sumie do 110 mld m sześc. gazu rocznie przez Bałtyk, z pominięciem dotychczasowych krajów tranzytowych, takich jak Białoruś, Ukraina, Polska czy Słowacja.

Największe straty może ponieść Ukraina, której budżet jest uzależniony od wpływów z tranzytu gazu z Rosji na Zachód. Może to skutkować rosnącą zależnością tego kraju od Rosji. Polska oraz część państw Europy Środkowo-Wschodniej sprzeciwia się tej inwestycji, podkreślając, że nie jest to projekt ekonomiczny, lecz geopolityczny. Także Szwecja i Dania sceptycznie oceniają Nord Stream 2. Ich zdaniem może on pogorszyć i tak złą kondycję bezpieczeństwa na Bałtyku.

Komisja Europejska ubiega się o mandat od Rady Unii Europejskiej do negocjacji z Rosją w sprawie specjalnego reżimu prawnego dla Nord Stream 2. W tym tygodniu zakończyła się debata publiczna nad projektem sprawozdania z oceny oddziaływania na środowisko dla rosyjskiej części trasy.

Kommersant/Bartłomiej Sawicki