font_preload
PL / EN
Energetyka OZE 8 marca, 2018 godz. 7:30   
KOMENTUJE: Bartłomiej Sawicki

Sawicki: Czy za Statoilem nad polski Bałtyk pójdą inni?

Budowa morskiej farmy wiatrowej Arkona na niemieckim Bałtyku. Fot. E.ON Budowa morskiej farmy wiatrowej Arkona na niemieckim Bałtyku. Fot. E.ON

Norweski Statoil został partnerem Polenergii przy realizacji projektu morskich farm wiatrowych, a Polska Grupa Energetyczna wprost sygnalizuje, że morskie farmy wiatrowe w nowej strategii spółki będą odgrywać istotną rolę w niskoemisyjnym scenariuszu, który spółka przygotowuje. Projektom w Polsce przyglądają się także firmy z Niemiec i Danii, jednak póki co czekają – pisze redaktor portalu BiznesAlert.pl, Bartłomiej Sawicki.

Statoil dostrzega potencjał

Polenergia na początku marca podpisała przedwstępną umowę zbycia 50 proc. udziałów w spółkach zależnych Polenergia Bałtyk II i Polenergia Bałtyk III, realizujących budowę morskich farm wiatrowych o mocy 1200 MW. Umowa została zawarta z Grupą Statoil. Projekty będą mogły dostarczać energię do ok. 2 mln gospodarstw domowych.

Projekty Bałtyk II i Bałtyk III. Źródło: Statoil

Projekty Bałtyk II i Bałtyk III. Źródło: Statoil

– Cieszymy się z nawiązania współpracy z Polenergią, która jest doświadczoną firmą energetyczną z rosnącym portfelem energii odnawialnej i dogłębną wiedzą na temat polskiego rynku energii elektrycznej. Firma Statoil ma ambicję w partycypowaniu we wzroście w zakresie energii odnawialnej. Zamierza zainwestować w ten sektor 10 miliardów euro do 2030 roku. To przejęcie umocni naszą obecność w regionie Morza Bałtyckiego, dając możliwości uzyskania skali i synergii w dłuższej perspektywie – mówiła po podpisaniu umowy Irene Rummelhoff, wiceprezes wykonawczy New Energy Solutions w Statoil.

Statoil podkreśla, że dwa projekty są ulokowane w odległości 27 i 40 km od portu w Łebie, jednocześnie razem z niemiecką firmą E.ON Norwegowie realizują projekt Arkona w pobliżu niemieckiej Rugii.

Norwegowie podkreślają, że polskie Morze Bałtyckie dysponuje potencjałem przekraczającym 8 GW, a pierwsze 4 GW mogą być w eksploatacji do 2030 r.– Wchodzimy na rynek z potencjałem wzrostu dzięki dwóm najbardziej rozwiniętym projektom w sektorze morskiej energetyki wiatrowej w Polsce, który jest w stanie rozwinąć silny morski przemysł wiatrowy, a ten stworzy miejsca pracy w jednym z najbardziej dynamiczne rozwijającym się regionie w Europie. Po dramatycznej redukcji kosztów morskiej energii wiatrowej z niecierpliwością oczekujemy współpracy z naszym nowym partnerem, polskimi władzami i polskim łańcuchem dostaw, aby przyspieszyć rozwój morskiej energetyki wiatrowej jako konkurencyjnego źródła energii i przemysłu – podkreśliła Rummelhoff.

Zagranica dostrzega potencjał Polski

Niezależnie od komunikatu Statoila portal BiznesAlert.pl zapytał norweską firmę, co skłoniło ją do inwestycji w Polsce. – Dzięki umowie z Polenergią wchodzimy na rynek o dużym potencjale wzrostu. Kraj jest dobrze przygotowany do rozwoju silnej morskiej energetyki wiatrowej – zauważyła w rozmowie z portalem rzeczniczka Statoila Elin A. Isaksen.

Pytana o warunki prawne i biznesowe rzeczniczka firmy powiedziała, że Statoil ma już długą historię w Polsce, koncentrując się na rynku gazu, więc zna ten kraj. – Podążając dalej, będziemy ściśle współpracować z partnerem, polskimi władzami i firmami z łańcucha dostaw w celu dojścia do realizacji projektu – podkreśliła.

Firmy zgodziły się, że będą wspólnie zarządzały projektem, stąd powstał joint venture „50 na 50”. Statoil przejmie rolę menedżera w fazie rozwoju, budowy i eksploatacji, zaznaczyła rzeczniczka. Dodała jednak, że projekt nadal jest w bardzo wczesnej fazie rozwoju. – Jest zbyt wcześnie, by mówić o tym, kiedy potencjalnie możemy podjąć ostateczną decyzję inwestycyjną – mówiła Isaksen. Łączna cena transakcji wynosi 27,5 miliona euro. Spółka uważa, że jest zbyt wcześnie, aby podać szacunkowe nakłady na projekt.

Michał Kaczerowski, prezes Ambiens Sp. z o.o., w rozmowie z portalem BiznesAlert.pl powiedział, że w zakresie możliwości inwestycyjnych Statoila w Polsce wszystkie scenariusze wydają się możliwe, a będzie to zależeć od rachunku ekonomicznego oraz otoczenia politycznego, regulacyjnego. – Trudno jest także na obecnym etapie stwierdzić, jakie są dalsze plany Polenergii. Dokonana inwestycja może być jednym z kroków zmiany struktury własnościowej. Statoil wnosząc kompetencje i know-how w zakresie offshore, na pewno nie jest jedynie partnerem finansowym. Ciekawa jest też odnawialna ekspansja koncernu z tradycjami naftowymi. To znak czasów – powiedział.

W kontekście informacji z tego tygodnia proroczo może brzmieć tekst Teresy Wójcik z redakcji BiznesAlert.pl, która w lecie zeszłego roku pisała, że projekt Arkona to początek zaangażowania w regionie Bałtyku. – Prowadzone negocjacje ze spółką Polenergia są dość zaawansowane, ale od końca czerwca w norweskiej spółce pojawił się pomysł pełnego przejęcia projektów Baltic III i Baltic II – pisała w lipcu 2017 roku nasza redakcyjna koleżanka.

Wójcik: Statoil rozważa inwestycje w morskie farmy wiatrowe na polskim Bałtyku

Po Norwegach przyjdą inni?

Statoil zanim zainwestował w Polsce rozpoczął w Niemczech realizację projektu Arkona razem z firmą E.ON. Morska farma wiatrowa Arkona to projekt o mocy 385 MW, który będzie zlokalizowany na Morzu Bałtyckim, 35 km na północny wschód od wyspy Rugia w Niemczech i na południowy zachód od duńskiej wyspy Bornholm. Szacowana łączna wartość inwestycji dla projektu przekroczy 1,2 miliarda euro. Farma wiatrowa Arkona zapewni energię odnawialną dla 400 000 gospodarstw domowych w Niemczech, co czyni ją jedną z największych trwających morskich inwestycji wiatrowych w Europie. Będzie składać się z 60 sześciomegawatowych turbin, które będą montowane na fundamentach instalowanych na głębokościach od 23 do 37 metrów. Rozpoczęcie produkcji energii elektrycznej planowane jest na 2019 rok. Dla porównania realizacja projektów Polenergii planowana jest na lata 2023–2026.

Projekt Arkona Źródło: Statoil

Projekt Arkona Źródło: Statoil

Portal BiznesAlert.pl zapytał niemiecki koncern, partnera Statoila, czy rozważa inwestycje w Polsce. Rzecznik firmy powiedział, że w ich ocenie Morze Bałtyckie ma duży potencjał w zakresie morskiej energii wiatrowej. – Istnieją jednak wyzwania w porównaniu z Morzem Północnym czy Atlantykiem. Ze względu na dno morza, może być trudniej zainstalować fundamenty. Ponadto w zimie występuje problem z oblodzeniem – powiedział nam Markus Nitschke.

Pytany o potencjalne inwestycje w Polsce poinformował, że E.ON ocenia swoje możliwości w zakresie morskiej energii wiatrowej w Europie. – Obserwujemy również rozwój na rynku morskiej energii wiatrowej w Polsce. Dziś nie mogę jednak potwierdzić, czy E.ON ma zamiar zainwestować w Polsce – ocenił rzecznik firmy.

Przy okazji poprzedniego tekstu o morskich farmach wiatrowych portal BiznesAlert.pl zapytał duńską firmę Ørsted (dawniej Dong Energy) o możliwe inwestycje w Polsce. Uzyskał odpowiedź, że koncern nie planuje w tym momencie inwestycji w naszym kraju. Przypominamy, że farmy wiatrowe Dong Energy znajdujące się w Polsce w 2013 roku wykupiły PGE oraz Energa. Na pytanie o potencjał Polski firma podkreśliła, że jej generalna strategia opiera się na inwestowaniu w morskie farmy wiatrowe. W latach 2018–2023 85–90 procent wydatków inwestycyjnych firmy ma zostać wydane na morskie farmy wiatrowe. Spółka podkreśla, że analizuje potencjał i możliwości inwestycyjne na Bałtyku i szuka nowych perspektyw na rozwijającym się rynku.

Sawicki: Nowe otwarcie dla energetyki wiatrowej w Polsce?

PGE pójdzie śladem Polenergii?

Na wczorajszej konferencji wynikowej Polska Grupa Energetyczna podkreśliła, że biorąc pod uwagę uwarunkowania regulacyjne, jak i technologiczne, będzie skłaniać się ku realizacji scenariusza niskoemisyjnego. Na razie jednak nie zamierza dzielić się projektem. Warto jednak pamiętać, że jest on mniej zaawansowany niż projekty Polenergii, badania wietrzności dopiero rozpoczęto, a wniosek o wydanie decyzji środowiskowej złożono w grudniu 2017 roku. Polenergia dysponuje już takimi decyzjami dla swoich projektów. PGE nie wyklucza jednak w przyszłości partnerstwa. Grupa chciałaby do 2030 r. zbudować 2,5 GW mocy na Bałtyku. Inwestycje PGE to trzy projekty Baltica, które są w dyspozycji grupy.

Skok na Bałtyk. Zwrot energetyczny w Polsce?

Cena

8 GW, jakie będzie można wygenerować, blokuje cena. Jednak ta w ciągu 2–3 lat spadnie. Koszt wytworzenia energii z farmy wiatrowej to 100 euro za godzinę. – Cena na aukcji po 2020 roku spadnie poniżej 70–80 euro, a po okresie 2025–2027 będzie to koszt zerowy. To pokazuje, że morska energetyka wiatrowa może rozwijać się bez wsparcia – powiedział Maciej Stryjecki, prezes zarządu FNEZ podczas lutowej konferencji Powerpol. Dodał, że w Polsce może to być koszt 70–75 euro. – Konieczne jest patrzenie na Bałtyk pod kątem konkurencyjnych dostaw gazu, takich jak terminal LNG i Baltic Pipe oraz rozwoju morskich sieci przesyłowych z krajami skandynawskimi – powiedział wówczas Stryjecki.

Z kolei w ocenie prezesa Polskiej Grupy Energetycznej, Henryka Baranowskiego, projekty morskich farm wiatrowych nie będą potrzebować znaczącego wsparcia. Jego zdaniem postęp technologiczny jest tak szybki, że „można sobie wyobrazić” realizację z relatywnie niskim poziomem wsparcia. PGE zakłada, że farmy morskie znajdą wsparcie w aukcjach OZE. W jego ocenie aktualna cena referencyjna, na poziomie 470 zł/MWh, jest dla spółki satysfakcjonująca.

Przyłącza

Rozwój morskich farm wiatrowych w Polsce może blokować brak przyłączy z lądową siecią. Michał Kaczerowski pytany o brak infrastruktury do przesyłu energii z morskich farm wiatrowych powiedział, że scenariusze są bardzo rożne. – Warianty realizacji takich inwestycji są przynajmniej trzy. Finansuje ją zainteresowany inwestor lub operator sieci przesyłowej. Jest też trzeci wariant. To finansowanie inwestycji przez inwestora w pierwotnym kształcie i rozliczanie z operatorem partycypującym w kosztach w trakcie eksploatacji. Wiele zapewne zależy od tego, czy przyłącze będzie jedynie wyprowadzeniem mocy do KSE, czy elementem większej międzynarodowej infrastruktury łączącej systemy elektroenergetyczne krajów nadbałtyckich. To by na pewno służyło dalszemu rozwojowi źródeł odnawialnych, nie tylko na morzu – wyjaśnił.

Podczas ostatniego Bałtyckiego Forum Przemysłu Energetyki Morskiej prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Eryk Kłossowski ocenił, że do przyłączenia mocy 8 GW z polskich farm wystarczą połączenia radialne, a więc prowadzące wprost na ląd. Dodał wówczas, że wspólne projekty, np. z Danią, Szwecją, Litwą, w tym także tzw. klastry wiatrowe, dają szansę na budowę morskiej sieci do rozprowadzania energii z wiatraków, jak i połączeń między krajami. Prezes zadeklarował wówczas, że jako operator będzie gotowy do uczestnictwa przy takim połączeniu. W tym kontekście warto pamiętać o projekcie Arkona oraz Bałyk II i Bałtyk III Polenergii, gdzie przy obu partnerem jest Statoil. Dodatkowo warto rozważyć wykorzystanie morskiego połączenia energetycznego między Polską a Szwecją jako już istniejącą infrastrukturę przesyłową.

Perspektywy morskich farm wiatrowych na Bałtyku na konferencji BEIF

Liczby

Decyzja Statoila wydaje się podyktowana przestrzenią do zarobienia pieniędzy na obszarze, gdzie dotychczas jeszcze nie inwestowano w morskie farmy wiatrowe. Warunki wietrzne na polskim akwenie zdaniem Mariusza Witońskiego, prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej, pozwolą na osiągnięcie w Polsce wskaźnika efektywności na poziomie 50 proc. Do zagospodarowania może być nawet 8 GW mocy, z czego 4 GW w ciągu 12 lat. Dla porównania budowa dwóch bloków elektrowni jądrowej o łącznej mocy 2,4 GW może zakończyć się po 2030 roku, a koszt jednego bloku o mocy 1,2 GW wyceniany jest na ok. 24 mld zł.

Na wczorajszej konferencji wynikowej prezes Polskiej Grupy Energetycznej Henryk Baranowski zdradził, że koszt projektu o mocy 1000 MW, razem z przyłączeniami, szacowany jest na 12–14 mld zł. Wydaje się jednak, że zgodnie ze strategią energetyczną polskiego rządu do 2050 roku, nad którą wciąż trwają prace, atom, w zamierzeniach obecnej ekipy, ma współgrać z OZE. Każde ze wspominanych źródeł ma stanowić 25 procent miksu energetycznego. 50 procent zapotrzebowania na energię ma wciąż zabezpieczać węgiel. W kontekście nowych inwestycji polskich spółek energetycznych i paliwowych, takich jak Tauron, PGNiG, PKN Orlen, a także PGE, która chce wybudować trzy bloki gazowe po 500 MW każdy, staje się realne, że udział węgla może być jeszcze mniejszy na korzyść gazu. Zwłaszcza, że obecnie Polska dysponuje 37 GW mocy, a ze względu na wiek i normy wynikające z polityki energetyczno-klimatycznej ok. 16 GW będzie wymagało zastąpienia nowymi mocami.