font_preload
PL / EN
Atom Energetyka Energia elektryczna Gaz OZE 2 października, 2014 godz. 12:06   
REDAKCJA

Nowak: Atom uzupełni polski miks energetyczny. O raporcie PISM

Zuzanna Nowak

ROZMOWA

Dyskusja o tym, czy budować elektrownię jądrową w Polsce, toczy się od wielu lat. Obecnie jednak Program polskiej energetyki jądrowej wkracza w decydującą fazę, a nowa polityka energetyczna Polski zakłada rozwój tej technologii. Dlatego celem i ambicją Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych jest wspieranie debaty na temat korzyści i zagrożeń związanych z cywilnym wykorzystaniem energii jądrowej na podstawie doświadczeń innych państw europejskich. Niniejszy raport przedstawia konkretne wnioski i rekomendacje dla Polski, płynące między innymi z analizy porównawczej projektów jądrowych realizowanych w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej. Raport jest zwieńczeniem projektu badawczego PISM pt. Energetyka jądrowa w Polsce: bilans i perspektywy. Uwzględniono w nim również wyniki badań opinii publicznej, zarówno ilościowego, jak i jakościowego, przeprowadzonych przez PISM między kwietniem a czerwcem 2014 r. w celu weryfikacji opinii społeczeństwa na temat energetyki jądrowej. Biorąc zatem za punkt wyjścia przyjęty w styczniu 2014 r. przez rząd Program polskiej energetyki jądrowej, najwyższy czas skoncentrować się nie na tym czy, ale jak najlepiej wykorzystać energetykę jądrową w Polsce.

Raport przedstawiony 30 września przez Państwowy Instytut Spraw Międzynarodowych  jest – jak napisały jego autorki, Panie Aleksandra Gawlikowska-Fyk i Zuzanna Nowak –  zwieńczeniem projektu PISM „Energetyka jądrowa w Polsce: bilans i perspektywy”. BiznesAlert.pl spytał Zuzannę Nowak, czy to oznacza, że PISM przestaje się zajmować problemami tej energetyki w Polsce?  A jeśli, jak mamy nadzieję nie, to w jakim kierunku pójdą dalsze Państwa prace?

Zuzanna Nowak: Rzeczywiście, raport „Energetyka jądrowa w Polsce” jest zwieńczeniem pewnego etapu prac na temat energetyki jądrowej, czyli projektu „Energetyka jądrowa w Polsce: bilans i perspektywy”. Nie oznacza to jednak, że przestajemy zajmować się tą tematyką. Właściwie już teraz, czerpiąc inspirację z wniosków spisanych w raporcie, planujemy dalsze pogłębienie naszych analiz i ukierunkowanie ich na pokrewne tematy, wpisujące się w działalność statutową PISM. Teraz właśnie jest ten moment, by zgłębiać tematykę energetyki jądrowej, zwłaszcza pod kątem stosunków międzynarodowych i wykorzystywania dobrych praktyk z dziedziny energetyki jądrowej stosowanych w innych krajach: tych, które nieustannie rozwijają swoje programy jądrowe, tych które je właśnie zamykają i tych, które dopiero wchodzą do cywilnego klubu jądrowego.

Niemniej jednak energetyka jądrowa jest tylko częścią przyszłego polskiego miksu energetycznego. Stąd też równolegle prowadzimy w PISM badania i sporządzamy analizy dotyczące innych źródeł energii. Na bieżąco, ze względu na zbliżającą się zimę przyglądamy się stosunkom energetycznym rosyjsko-ukraińsko-europejskim, opisujemy różne sposoby dywersyfikacji zarówno źródeł jak i dostawców energii do Polski i do Europy, uwzględniamy zarówno OZE, jak i węgiel, gaz naturalny oraz gaz łupkowy. Dostosowując się do unijnych wytycznych, staramy się przygotowywać analizy i rekomendacje dotyczące pogodzenia wszystkich celów polityki energetycznej: bezpieczeństwa energetycznego, konkurencyjności oraz ochrony klimatu.

Czy w Polsce można wykorzystywać doświadczenia najbardziej zaawansowanej energetyki jądrowej w Europie, to jest we Francji?

ZN: Przy budowie polskiego reaktora jądrowego, ze względu na brak własnego doświadczenia (poza reaktorami badawczymi), z całą pewnością będziemy musieli posiłkować się wzorcami zewnętrznymi. Co więcej, w zakresie energetyki jądrowej nie ma możliwości, nie ma miejsca na naukę na własnych błędach. Stąd konieczny jest transfer wiedzy między krajami prowadzącymi zaawansowane programy jądrowe i Polską. Warto podkreślić, że dla Polaków liczyć się będą doświadczenia wszystkich państw, zarówno tych które rozwijają swoje programy jądrowe (np. Wielka Brytania, Francja), jak i tych, które szybciej lub wolniej je kończą (np. Niemcy, Hiszpania).

Francja w skali Europy niewątpliwie jest najbardziej zaawansowana pod względem wykorzystania energetyki jądrowej, jest również obecnie jedynym europejskim dostawcą technologii jądrowej. I choć Polskę i Francję połączyła Maria Skłodowska-Curie i jej badania nad promieniowaniem, to podzieliło nas prawie siedemdziesiąt lat doświadczeń w faktycznym wdrażaniu technologii jądrowych. We Francji w tej chwili pracuje 58 reaktorów jądrowych pokrywających blisko 75 proc. krajowego zapotrzebowania na elektryczność. Trudno spodziewać się, że kiedykolwiek dościgniemy Francuzów, a nawet nie powinniśmy do tego dążyć gdyż w Polsce energetyka jądrowa będzie miała znaczenie komplementarne, a nie dominujące w miksie energetycznym. Uwarunkowania dla wykorzystania technologii jądrowej we Francji i w Polsce są diametralnie różne.

Jednakże setki reaktorolat doświadczenia Francji będą dla polskiej energetyki jądrowej bardzo cenne. Już w tej chwili trwa współpraca między dozorami jądrowymi obydwóch państw, prowadzone są wymiany i szkolenia dla naukowców i techników, odbywają się konsultacje międzyrządowe, itp. Są one tym intensywniejsze, że Francja jest jednym z potencjalnych dostawców technologii dla pierwszego polskiego reaktora. Jednak bez względu na wynik przyszłego zintegrowanego przetargu, współpraca z Francją dalej będzie trwała, dalej Polska będzie korzystać z jej doświadczeń, gdyż w energetyce jądrowej nie ma miejsca na szkodliwą konkurencję, współpraca międzynarodowa i wymiana dobrych praktyk są podstawą bezpieczeństwa tej technologii.

Czy nie obawia się Pani, że grozi perspektywom tej energetyki „scenariusz” niemiecki, wymuszony przez partię Zielonych i wiele różnych organizacji tzw. ekologów? Na ile ten scenariusz sprzyja interesom różnych lobby, nie tylko OZE, ale np.  rosyjskiego Gazpromu. Jak wiadomo rosyjski koncern kupił sobie przychylność dwóch potężnych niemieckich organizacji ekologicznych WWF i Przyjaciół Ziemi. 

ZN: Na decyzję Niemiec o wyjściu z energetyki jądrowej złożyło się bardzo wiele czynników: silna wewnętrzna wola polityczna anonsowana od wielu lat, „sprzyjające” czynniki zewnętrzne w postaci awarii w Fukushimie, dostępność i potencjał alternatywnych źródeł energii, wydolność gospodarki, itp. Działalność lobbystyczna ekologów i innych grup interesów z pewnością wpłynęła na decyzje rządu, ale też i na opinię publiczną, która przychyliła się do planów decydentów; nawet jeśli wycofanie się z energetyki jądrowej wiąże się z przejściowym zwiększeniem wykorzystania gazu i węgla do produkcji energii elektrycznej. Nie dziwi zatem w tym kontekście aktywizacja Gazpromu i innych rosyjskich spółek, które są jednymi z największych dostawców tych surowców do Niemiec.

Już widać jednak, że niemiecki scenariusz Energiewende z bardzo wielu powodów (koszty, system przesyłowy, opinia społeczna, presja polityczna, alternatywy)  nie jest możliwy do odtworzenia w realiach polskich. Nie znaczy to jednak, że scenariusz niemiecki nie ma żadnego wpływu na sytuację w Polsce. Wystarczy spojrzeć na mapę poparcia dla energetyki jądrowej według województw – zachodnie regiony Polski, bliższe Niemiec, wykazują niższe niż średnie poparcie dla tej technologii. Również argument niemiecki wykorzystywany jest przez polskich ekologów oraz aktywistów antyjądrowych. Niemieccy politycy także lobbują wśród polskich decydentów za OZE, czyli najczęściej równocześnie przeciw energetyce jądrowej. Swoje zastrzeżenia odnośnie rozwoju tej technologii wyrazili również w trakcie konsultacji transgranicznych.

Jednak skala zaangażowania lobby ekologicznego czy antyjądrowego w Polsce jest nieporównywalnie mniejsza niż w Niemczech, a jego działalność nie cieszy się poparciem społecznym (na co wskazują badania PISM: 52,3 proc. Polaków nie popiera protestów ekologów w sprawie budowy elektrowni jądrowej). Również pośród polskich partii politycznych obecnych w Sejmie panuje co najmniej ciche przyzwolenie, a często wyraźna zgoda na realizację programu jądrowego w Polsce – pod warunkiem, że nie odbędzie się to kosztem energetyki węglowej. I w Polsce to chyba lobby węglowe jest najbardziej widoczne i to ono może mieć decydujący głos. Jak zaznaczamy jednak w naszym raporcie- podsumowuje współautorka raportu PISM – energetyka jądrowa jest kompatybilna z rozwojem innych technologii w Polsce, zwłaszcza z energetyką węglową i z energetyką ze źródeł odnawialnych. Nie sądzę, by scenariusz niemiecki mógł zostać wprowadzony w Polsce, trzeba jednak doświadczenia Niemiec brać pod uwagę w realizacji polskiej polityki energetycznej.

Rozmawiała Teresa Wójcik