Obajtek: Wszyscy zyskają na fuzji Orlenu i Lotosu (ROZMOWA)

9 maja 2019, 11:45 Energetyka
prezes pkn orlen daniel obajtek Daniel Obajtek. Fot. PKN Orlen

By dzisiaj być na rynku, trzeba się łączyć. Są obciążenia regulacyjne, ale przez wyzwalanie możliwości operacyjnych można utrzymać stabilność i utrzymanie dochodowości. Nie możemy przenosić kosztów na klientów, bo wtedy nie będzie się rozwijała gospodarka – powiedział prezes PKN Orlen Daniel Obajtek w rozmowie z portalem BiznesAlert.pl. Tutaj możesz posłuchać tej rozmowy w ramach podcastu.

BiznesAlert.pl: Jak przebiega współpraca z Izbą Celną w sprawie kontroli paliw?

Daniel Obajtek: Współpraca trwa, często rozmawiamy o tym z ministrem. Jesteśmy również w kontakcie z Krajową Administracją Krajową. To bardzo ważne, ponieważ opłaca się to biznesowi, budżetowi państwa, naszym klientom i podatnikom. Walka rządu z mafiami paliwowymi przynosi efekty – w 2015 roku do budżetu wpłynęło 25 miliardów złotych, a w 2018 – 36 miliardów złotych. Jeżeli ktoś interesuje się dochodami Orlenu, może zobaczyć wyniki z lat 2008-2015 i 2016-2018. Tu nie ma co porównywać – bywały lata, gdy Orlen miał zyski rzędu 800 milionów, teraz ma miliardy. Bez tych dochodów nie moglibyśmy się rozwijać i modernizować naszych rafinerii, realizować rynku petrochemicznego, budować Centrum Badawczo-Rozwojowe, ani myśleć o akwizycji jakiejkolwiek firmy, nie mówiąc o zakupie Lotosu, akcji Unipetrolu, czy rozwoju rafinerii w Możejkach, która musi być stabilna na warunki makroekonomiczne. 

Orlen, państwo i gospodarka uzupełniają się. Jesteśmy tak dużą firmą, że mamy duży wpływ na gospodarkę, ale i gospodarka ma wpływ na nas. Ceny ropy minimalnie się wahają, ale staramy się, by na stacjach nie przechylały się zbytnio ani w jedną, ani w drugą stronę. Dzisiaj stabilność cen paliw równa się rozwojowi gospodarki. Każdy biznes działa na podstawie zysku – jeżeli w ciągu roku nie ma stabilności, a zakłada zysk, to zysk automatycznie traci. Stabilność jest osiągana dzięki walce ministra Banasia i premiera Morawieckiego z mafią paliwową. Tutaj ważna jest współpraca z biznesem. Z naszej strony kupowany jest sprzęt, samochody, laboratoria, i nie jest to nasze ostatnie słowo. Deklarujemy dalszy zakup sprzętu, ponieważ Orlenowi, budżetowi i Polakom się to opłaci.

W zeszłym tygodniu w Brukseli odbyło się spotkanie w sprawie przejęcia Grupy Lotos. Jak przebiegają rozmowy z Komisją Europejską?

Tych spotkań mamy sporo. To nie jest proces łatwy, ale konieczny. Niebawem złożymy wniosek w tym zakresie, ponieważ jesteśmy w fazie prenotyfikacji. To trudny proces, który wymaga wielu uzgodnień, ale wyzwoli on kolejne możliwości operacyjne, byśmy mogli w dalszym etapie stabilizować ceny i prowadzić procesy, które pozwolą na to, byśmy byli na tyle dużym graczem, by bardziej liczyć się choćby przy zakupie ropy – dziś musimy przerabiać pewne wolumeny ropy, by mogli z nami rozmawiać pewni gracze i narodowe koncerny, które mają i upstream, i przerób. Musimy podnosić progi przerobu, by być poważnym graczem w tej części Europy, by uzyskiwać dogodne ceny przy zakupie ropy i być konkurencyjnym wobec otaczających nas gigantów, których kapitalizacja wynosi 150-200 miliardów złotych. To oczywiście astronomiczna kwota, ale różnica jest znacząca. By dzisiaj być na rynku, trzeba się łączyć. Są obciążenia regulacyjne, ale przez wyzwalanie możliwości operacyjnych można utrzymać stabilność i utrzymanie dochodowości. Nie możemy przenosić kosztów na klientów, bo wtedy nie będzie się rozwijała gospodarka. W pierwszej kolejności musimy rozwijać wszystko, co jest związane z optymalizacją kosztów, a proces łączenia jest niczym innym, jak optymalizacją kosztów.

Kiedy możemy się spodziewać wznowienia dostaw ropy z kierunku wschodniego do rafinerii w Płocku?

Wspólnie z naszymi partnerami pracujemy w tym obszarze. To praca Orlenu, Lotosu, PERN-u i rafinerii niemieckich. Idziemy w dobrym kierunku, prowadzimy rozmowy. Myślę, że nastąpi to niebawem, przy czym jesteśmy w pełni zabezpieczeni poprzez proces dywersyfikacji, rezerwy operacyjne i rezerwy strategiczne. Jesteśmy w pełni zabezpieczeni, nie ma żadnego ryzyka. Nasze rafinerie pracują na pełnych obrotach, a o szczegółach technicznych rozmawiamy z partnerami. Idzie to w dobrym kierunku. 

Rozmawiał Bartłomiej Sawicki