font_preload
PL / EN
Alert 15 marca, 2019 godz. 6:30   

Wiatraki w Europie zaczynają się starzeć

Turbiny wiatrowe w Austrii Turbiny wiatrowe w Austrii

Dziennik Financial Times zwraca uwagę na rosnącą potrzebę zastępowania starych turbin wiatrowych nowymi z racji długości ich eksploatacji.  

Niektóre z nich mają już około 25 lat, co oznacza koniec dla turbiny wiatrowej. Dzisiaj są one zastępowane wydajniejszą technologią, a mianowicie posiadają dłuższe łopaty. Dla przykładu w Hiszpanii 25 procent elektrowni wiatrowych ma już ponad 15 lat, w Niemczech jest to aż 35 procent z nich. Dania wydaje się być w najgorszej sytuacji, gdyż ponad 15-letnie turbiny występują w większości elektrowni wiatrowych.

Proces demontażu starych elektrowni trwa od wielu lat. Usuwana jest pewna ilość turbin w farmie i ponownie instaluje są nowe turbiny, w mniejszej ilości. Nie ma z tym żadnych problemów, a dzisiejsze turbiny zapewnią większą wydajność i nie trzeba instalować ich tak wielu jak w pierwotnej wersji. Proces odnawiania elektrowni statystycznie zmniejsza liczbę turbin o 30 procent, przy jednoczesnym zwiększaniu mocy generacyjnej.

W 2018 roku dokonano wymiany turbin wiatrowych o łącznej mocy 800 MW (całkowita moc zainstalowana na świecie wynosi około 600 GW). Przewiduje się, że do 2027 roku liczba turbin do wymiany wzrośnie dziesięciokrotnie.

W centrum uwagi Europy znajdzie się problem z ich wymianą.  Dziennik Financial Times pisze, że proces będzie utrudniony ze względu na złożone procesy wydawania pozwoleń oraz zaostrzone przepisy środowiskowe.

Unia Europejska wyznaczyła sobie cel OZE, który zakłada, że 32 procent energii w jej miksie energetycznym do 2040 roku będzie pochodzić ze źródeł odnawialnych. Każdy kraj musiał opracować swój plan rozwoju „zielonej energetyki”, który powinien zawierać także informację o strategiach dotyczących wymiany starzejącej się infrastruktury wytwórczej. Kresten Ornbjerg z WindEurope podkreśla, że jeśli dane państwo nie opracuje takiego planu może dojść do ograniczenia jego udziału w OZE.

Financial Times/Patrycja Rapacka