font_preload
PL / EN
Drogi Infrastruktura 24 kwietnia, 2013 godz. 12:05   
REDAKCJA

Piekarz o najbliższej przyszłości dróg ekspresowych

Dawid Piekarz DW

Dawid Piekarz, wiceprezes PZPB:

W porównaniu z autostradami drogi ekspresowe są nieco tańsze w budowie, ponieważ wymagają mniej infrastruktury. To, że GDDKiA koncentruje się na autostradach wynika z faktu, że chce unijne pieniądze bardziej wykorzystać na projekty droższe, a ponadto na te, które przebiegają równoleżnikowo. Przecież największe natężenie ruchu przypada na połączenia Niemiec z Rosją. Chodziło o to, żeby na tranzycie przez Polskę z jednej strony zarabiać, a z drugiej – go skanalizować. Zaś tiry z Rosji do Niemiec i odwrotnie i tak będą jeździć. Albo pojadą wąskimi, lokalnymi dróżkami przez wsie i miasteczka. Więc lepiej by wpuścić je na autostrady, gdzie pojadą szybko i bezkolizyjnie, zaś – dzięki opłatom viaToll – zarabia na tym państwo. Zatem budowanie autostrad ma sens. Oczywiście można się zastanawiać czy w miejsce autostrad nie dałoby się zbudować dróg ekspresowych, w dodatku więcej. Jednak podjęto decyzję by postawić na autostrady. Z punktu widzenia przeciętnego użytkownika drogi różnica między oboma rodzajami dróg jest ledwie dostrzegalna. Jadąc np. trasą S8 mamy po dwa pasy w obie strony i kolejne bezkolizyjne skrzyżowania, więc nie ma większego znaczenia czy nazywa się to droga ekspresowa czy autostrada.

Myślę, że biorąc pod uwagę stan polskiej infrastruktury, po prostu trzeba budować drogi najwyższej klasy, póki są na to środki. Spośród znanych projektów dróg ekspresowych: np. S14 z Koszalina na Śląsk, z centrum do Wrocławia oraz Via Baltica – wzdłuż wschodnich granic Polski, łączącą kraje bałtyckie z południem Europy, warto byłoby w pierwszym rzędzie postawić na tę pierwszą i ostatnią trasę. Połączenie Pomorza ze Śląskiem z pominięciem stolicy, byłoby dla warszawiaków błogosławieństwem. Z kolei Via Baltica w pewnym stopniu odciąży dużą część ruchu, który idzie z portów niemieckich do krajów za naszą wschodnią granicą. Drogi ekspresowe nie muszą przegrać w „konkurencji” z autostradami. Ponieważ  nie można mieć wszystkiego wybrano wariant z autostradami, zwłaszcza z wcześniej istniejącymi fragmentarycznie A2 i A4. Myślę, że chodzi o kolejność. Skoro mamy nieźle zagospodarowane trasy równoleżnikowe, to zapewne teraz powinien przyjść czas południkowych (głównie poprzez drogi ekspresowe). Miałoby to zapewne pozytywny wpływ na kondycję polskich portów. Gdybyśmy je dobrze skomunikowali z resztą kraju – a tak się składa, że przemysł mocno proeksportowy mamy na południu kraju (na Śląsku i Podkarpaciu) – miałoby to głęboki sens ekonomiczny. Drogi są przecież krwioobiegiem gospodarki.