font_preload
PL / EN
Innowacje 21 września, 2018 godz. 7:31   
REDAKCJA

Pisarczyk: Aby skroić Smart City, trzeba najpierw mieć czym go zmierzyć (ROZMOWA)

infrastruktura miasto smartcity

 – Żeby można było mówić o smart city, trzeba mieć dane. Tych danych nie ma. Jest za mało czujników, wdrożeń inteligentnego opomiarowania – powiedział w rozmowie z portalem BiznesAlert.pl Paweł Pisarczyk z Atende Software. To także jeden z tematów konferencji Smart City Forum, której partnerem medialnym był portal BiznesAlert.pl.

BiznesAlert.pl: Samochód elektryczny w smart city to źródło danych, mobilna maszyna obliczeniowa, pojazd korzystający z cudzych danych. To budzi wiele obaw użytkowników. Czy słusznie? 

Paweł Pisarczyk Atende Software: Absolutnie nie. Zresztą ludzie są w tej kwestii bardzo niekonsekwentni. Sami udostępniają bardzo wiele danych, nie wiedzą i nie interesują się tym, jakie dane pozyskują z ich sprzętów. Dana w smart city to paliwo niezbędne, żeby je napędzać. Samochód elektryczny może być faktycznie dobrym przykładem takiej transformacji.

Idą wybory. Wiele samorządów chwali się sukcesami oraz podkreślają, że ich miasta stają się smart. Czy faktycznie w Pana ocenie tak jest? Czy polskie miasta nadążają za światowymi trendami?

Tak, idą wybory, wiele się o tym mówi. W mojej ocenie, żeby można było mówić o smart city, trzeba mieć dane. Tych danych nie ma. Jest za mało czujników, wdrożeń inteligentnego opomiarowania. Gdybyśmy je posiadali, moglibyśmy lepiej zarządzać energią, którą zużywamy, oraz ograniczać koszty. Muszą być dane, żeby było smart. W USA mówi się: „if you can’t measure you can’t manage”. To mierzenie musi być adekwatne – nie chodzi o ankietowanie – trzeba opierać się o fakty.

Czy miasta powinny traktować wydawanie pieniędzy jako inwestycję dającą im szanse na zarabianie dzięki danym?

Trochę tak. Albo tak jak paliwo. Kosztów nie da się uniknąć. My rozmawiamy o teraźniejszości, a przecież w miastach za kilkanaście lat jako dorośli żyć będą ludzie z pokolenia Z, całkowicie obeznani ze światem cyfrowym.

Czy oni sobie z tym, co my im gotujemy, poradzą?

W zupełności. To będą całkiem inni informatycy, niż my obecnie. Dla nich wszechobecnie wykorzystywana sztuczna inteligencja nie będzie przyszłością a teraźniejszością. Dziś myśląc o pracy w zawodach związanych z informatyką należy przyjrzeć się kierunkom, na których pojawia się kognitywista, neuroinformatyka. Tacy informatycy jak ja odejdą w zapomnienie (śmiech).

Rozmawiała Agata Rzędowska