font_preload
PL / EN
Energetyka Węgiel 22 września, 2017 godz. 7:30   
REDAKCJA

Wójcik: Polsce nie brakuje węgla tylko inwestycji i kadr

górnik Fot. Polska Grupa Górnicza

Górnictwo węgla kamiennego po raz pierwszy od kilku lat przyniosło zysk. Jednak węgla fedruje się mniej niż planowano. Brakuje go także na rynku. Eksperci przyznają, że 70 proc. gospodarstw domowych nie ma jeszcze węgla (ekogroszku) na zimę – pisze Teresa Wójcik, redaktor BiznesAlert.pl.

Zabrakło inwestycji

Potwierdza mi to senator Adam Gawęda z Prawa i Sprawiedliwości, geolog i górnik, związany zawodowo z górnictwem od wielu lat. – Węgla brakuje z dwóch zasadniczych powodów. W latach 2010 – 2014 nie było żadnych inwestycji, branża była niedokapitalizowana, eksploatowane były złoża do sczerpania, ale nie inwestowano w nowe. Prowadziłem w 2015 r. audyt w kopalniach ówczesnej Kompanii Węglowej po wygranych przez PiS wyborach i wyniki audytu świadczyły o braku jakiegokolwiek programu dla górnictwa. Osiem wniosków z audytu skierowaliśmy do Najwyższej Izby Kontroli, sześć do prokuratury. Wnioski do prokuratury m.in. dlatego, że była zła gospodarka złożami, słabe wykorzystanie metanu kopalnianego, za małe nakłady na systemy wsparcia, nietransparentne zamówienia. Jeden z przykładów wielkich strat ponoszonych dziś wskutek złej gospodarki złożem mamy w kopalni Mercel, gdzie obecnie z doskonałego pokładu 505 wydobywa się 8 tys. ton węgla na dobę zamiast 11 tys. ton.

Brak inwestycji to także brak zamówień odpowiednich maszyn i urządzeń górniczych dostosowanych do konkretnych warunków geologicznych, brak prac wsparcia, zorganizowanego dowozu do ścian wydobywczych i górnik tracił z czasu pracy nawet godzinę na dojście piechotą ( zamiast 7,5 godz. pracował 6) itd.- podkreśla senator Gawęda – Nie powstały więc warunki do uzyskiwania wysokiej wydajności. Przed obecną reformą wydajność była na poziomie 5 – 6 tys. ton na dobę. I tak musiało dojść do generowania ogromnych strat.

Nie jest przy tym prawdą- dodaje mój rozmówca – że brakuje na Śląsku węgla. Tak na przykład Tauron Wydobycie pracuje nad szybem „Grzegorz”, w Zakładzie Górniczym „Sobieski” który zapewni wydobycie surowca na 40 – 50 lat. To 1 mld ton doskonałego węgla energetycznego. Szyb ma mieć dwa poziomy – na głębokościach 540 m i 800 m. – Praktycznie to budowana jest nowa duża kopalnia, która zapewni elektrowni „Jaworzno” bezpieczny, dedykowany węgiel. Pierwsza nowa kopalnia od wielu lat – podkreśla Adam Gawęda. Czyli jest dobry początek?

Brakuje ludzi

Jeszcze nie całkiem, w kopalniach nie bardzo jest komu pracować. Przyjęło się za podstawę reformy górnictwa radykalne zmniejszenie zatrudnienia. Nazywane jest ono od lat restrukturyzacją, warunkiem wymaganym przez Brukselę. Pierwszy program takiej restrukturyzacji realizował rząd AWS, solidnie odchudzając kopalnie.

Senator Gawęda mówi mi: – Program ratowania górnictwa węgla kamiennego, zwłaszcza w ówczesnej Kompanii Węglowej i w Katowickim Holdingu Węglowym przebiegał w dwóch etapach. W 2015 – 2016 r. konieczne było wsparcie, żeby przetrwały. Drugi etap, który się rozpoczął jeszcze w 2016 r. to były działania restrukturyzacyjne, naprawcze i strukturalne. Powstała Polska Grupa Górnicza, do której od 1 kwietnia br. włączono Katowicki Holding Węglowy.

Jednocześnie zmniejszano zatrudnienie – w obu etapach w sumie od maja 2015 r. do 24 lipca 2017 r. likwidująca kopalnie Spółka Restrukturyzacji Kopalń przejęła około 12,4 tys. pracowników, którzy mogli skorzystać z osłon socjalnych ( wcześniejsze emerytury i urlopy górnicze). Na urlopie górniczym były pracownik kopalni otrzymuje 75 proc. wynagrodzenia, powiększonego o inne świadczenia, więc pokusa jest spora, zwłaszcza w atmosferze zrozumiałych napięć i niepewności, gdy pewne kopalnie się likwiduje.

Specjaliści, bez których trudno fedrować

I tak powstały duże braki kadrowe, na urlopy górnicze odeszli często najlepsi, bo najbardziej doświadczeni fachowcy dołowi. – ocenia senator Gawęda – Kombajniści, elektrycy, górnicy przodowi, dysponenci zautomatyzowango transportu podziemnego, operatorzy dozoru wierceń dołowych, elektronicy, elektrycy, górnicy instruktorzy strzałowi, operatorzy maszyn górniczych, operatorzy obudowy zmechanizowanej i in. Bez tych fachowców żadnego sukcesu w górnictwie nie będzie.

Mamy problem – zauważa senator – okaże się, że nie będzie miał kto wydobywać węgla, że zabraknie ludzi, którzy mają odpowiednio wysokie kwalifikacje i doświadczenie. Wielokrotnie ostrzegałem, żeby przyhamować odejścia na urlopy górnicze. Żeby młodzi przyjmowani do górnictwa stali się górnikami, to muszą mieć się od kogo uczyć. Rozpoczynać pracę w brygadach razem z doświadczonymi specjalistami. Tymczasem obecnie powstała luka – zabrakło najwyższej klasy fachowców. Sama teoria to za mało.

Potwierdza opinię senatora Kazimierz Grajcarek, przewodniczący Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność”, długoletni doświadczony ratownik górniczy. Podkreśla, że z wielu kopalń słychać o braku sprawdzonych fachowców, pracowników dołowych z doświadczeniem. Z jednej strony ludzie są zachęcani, żeby dobrowolnie odchodzili z pracy w kopalniach, a z drugiej w tychże kopalniach coraz więcej jest narzekań na brak fachowców. Młodzi górnicy nie mają się od kogo uczyć.

A warunki eksploatacji są coraz trudniejsze, bo schodzimy coraz niżej z wydobyciem – mówi mi Kazimierz Grajcarek – Jednorazowe odprawy i urlopy górnicze to dobre rozwiązanie. tylko dla tych górników dołowych, którzy ze względu na zły stan zdrowia nie mogą i ne powinni już dłużej pracować. Poza tym to rozwiązanie nie ma sensu, to marnowanie potencjału ludzkiego – ocenia Grajcarek. – Doświadczonym pracownikom wręcz należy zaproponować dobre warunki pracy i zapewnić przepracowanie do emerytury, żeby korzystać z ich wiedzy i doświadczenia. Żeby zostawali na kopalniach. – mówi Kazimierz Grajcarek. Jego zdaniem rząd nie dopracował koncepcji urlopów górniczych i jednorazowych odpraw. Należałoby wrócić do tego problemu i pilnie się nad nim zastanowić.

Zatrzymać najlepiej wykwalifikowane kadry

Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki w rozmowie z portalem WNP przyznaje, że „zdecydowanie jest to poważny problem”. Został dostrzeżony już w 1998 r., w „trakcie poprzedniej restrukturyzacji górnictwa, kiedy to najlepsi próbowali odchodzić na urlopy górnicze. Jednak wtedy o tym, czy ktoś ostatecznie skorzysta z Górniczego Pakietu Socjalnego, decydował dyrektor kopalni, wiedzący, jaka jest sytuacja zakładu i jakie są potrzeby kadrowe – powiedział portalowi Steinhoff. – Więc można było zatrzymać górników o odpowiednich kwalifikacjach. Do tego pakiet socjalny obejmował górników ze wszystkich kopalń, zarówno przeznaczonych do likwidacji jak tych, które miały przyszłość. Górnicy, którzy nie zamierzali odchodzić z górnictwa, wiedzieli, na którą kopalnię będą mogli się przenieść.” Politykę personalną w tym zakresie, w tym również w zakresie urlopów górniczych, należy prowadzić w sposób racjonalny. O tym, kto może przejść na urlop górniczy, a kto powinien pozostać, powinni decydować dyrektorzy kopalń.

Ile należy płacić za wysoko wykwalifikowaną pracę dołową…

Zdaniem moich rozmówców grozi naszemu górnictwu węglowemu jeszcze jeden wielki problem: z naborem pracowników, zważywszy, jak niebezpieczna i uciążliwa jest praca wykonywana coraz głębiej pod ziemią. Dr Steinhoff zauważał wielokrotnie, że płace w górnictwie obecnie wcale nie są wysokie. Sytuacja na rynku pracy się zmieniła, bezrobocie mamy niskie, praca w górnictwie staje się coraz mniej atrakcyjna. Tego samego zdania jest senator Adam Gawęda: – Ta ryzykowna praca dołowych górników, w trudnych warunkach, z zawsze możliwym zagrożeniem zdrowa i życia jest mało atrakcyjna finansowo. To też trzeba brać pod uwagę. Także dla bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Co z importem?
Trzeba się pogodzić z pewnym wolumenem węgla z importu. Ale jako z uzupełnieniem rynku – mówi mi senator Gawęda – nie jako decydującymi dostawami. Są to i prawdopodobnie będą nadal dostawy węgla rosyjskiego. Istnieją już pewne ustalone kontakty handlowe na ten kierunek. Ale tu należy szczególnie uważać – jeśli wydamy pieniądze na duży import węgla, to zostanie ich mniej na inwestycje. A dostawca rosyjski potrafi stosować ceny dumpingowe, według modelu n – 1. Czyli cena zawsze niższa niż cena na rynku krajowym importera. Potem mamy argument, że to działa mechanizm rynkowy.