font_preload
PL / EN
Alert 2 maja, 2016 godz. 13:15   
REDAKCJA

Przemysł w Polsce i Niemczech sprzeciwia się radykalnej polityce klimatycznej

Zanieczyszczenia, emisje, dym

(Bloomberg/Bartłomiej Sawicki)

Dwa tygodnie temu Francja zapowiedziała wprowadzenie minimalnych cen emisji CO2. W ubiegłym tygodniu brytyjski poseł do Parlamentu Europejskiego, Ian Duncan, będący sprawozdawcą Komisji ds. Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności (ENVI) przedstawił plan, zmierzający do przyspieszenia redukcji dwutlenku węgla po 2020 roku. Deklaracje te wywindowały ceny uprawień emisji, do najwyższego poziomu od początku roku. Do końca tego roku powinny zakończyć się prace w Komisji ENVI Parlamentu Europejskiego nad reformą systemu ETS (Europejski System Handlu Emisjami).

Wiele krajów w kontekście podpisanego porozumienia klimatycznego w Paryżu uważa, że Unia Europejska powinna zintensyfikować działania zmierzające do redukcji CO2. To spotyka się ze sprzeciwem takich krajów jak Polska, ale także co ciekawe niemieckiego przemysłu stalowego. Ceny emisji gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej wzrosły do najwyższego poziomu od ponad trzech miesięcy, po deklaracjach polityków europejskich, którzy proponują zmian w systemie ograniczenia emisji i handlu emisjami ( tzw. cap-and-trade). Cena CO2 wzrosła w ubiegłym tygodniu o 6,8 proc. do 7,07 euro na tonę na giełdzie ICE Futures Europe. Tylko w ciągu dwóch dni, po deklaracji posła do Parlamentu Europejskiego Iana Duncana, cena emisji CO2 wzrosła o 19 proc. To najwyższe poziomy od stycznia obecnego roku. Cena CO2 spadła o ponad 70 procent w ciągu ostatnich ośmiu lat, głównie w efekcie kryzysu gospodarczego i przesytu uprawnień.

– Wydaje się, że coraz większa liczba krajów jest niezadowolona z niskiej ceny emisji – stwierdził Espen Andreassen, analityk Markedskraft ASA. Cena uprawień w UE wzrosła także w związku z cenami surowców. Ceny energii w Niemczech na 2017 r. zanotowały rekordowy wzrost o 5,1 proc. w ostatnią środę. Cena ropy naftowej wzrosła zaś o 18 proc. w tym miesiącu, co największych wzrost od kwietnia zeszłego roku. Cena gazu ziemnego na 2017 r. wzrosła także o rekordowy poziom 15 proc. w kwietniu. -Konkurencyjność gazu w porównaniu z węglem słabnie. To zawsze ma pewny zwyżkowy wpływ na rynek emisji – powiedział Espen Andreassen.

Czy UE zwiększy ambitne cele redukcji emisji?

Ian Duncan, reprezentujący Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, będący jednocześnie sprawozdawcą komisji ENVI, w sprawie reformy systemu handlu, podkreślił w korespondencji z agencją Bloomberg, że on sam jest wciąż otwarty na wszelkie sugestie dotyczące wzmocnienia systemu handlu emisjami przy jednoczesnej ochronie firm przed ryzykiem finansowym wynikającym z ograniczenia emisji zanieczyszczeń. Duncan przedłożył przedstawicielom frakcji politycznych w komisji środowiska dokument, z szeregiem opcji dotyczących kluczowych elementów reformy, w tym na temat celów emisji i ambicji UE. System handlu emisjami UE jest podstawowym narzędziem służącym do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych. Nakłada  obowiązek ograniczania emisji gazów cieplarnianych na 12 tys. instalacji wykorzystywanych przez firmy i koncerny.

Jak wynika z dokumentu przedstawionego przez Iana Duncana, przedstawiciele grup politycznych w komisji środowiska, rozważą możliwość zwiększenia tempa redukcji gazów cieplarnianych do poziomu 2,4 procent lub 2,6 procent rocznie po 2020 roku. Tymczasem Komisja Europejska zaproponowała redukcje emisji CO2 rocznie o 2,2 proc. – Wzrost tzw. liniowego współczynnika redukcji do 2,4 procent byłyby kompatybilny z dekarbonizacją do 2050 r., kiedy emisja ma zostać ograniczona do poziomu między 80 proc. a 95 proc. – uważa Duncan. Przedstawiciele grupy parlamentarnych mają czas do 6 maja aby odpowiedzieć na zaproponowany projekt. Do końca maja, mija zaś termin składnia poprawek. Komisja ENVI będzie nad nimi głosować 12 lipca, a 13 października odbędzie się głosowanie nad całym pakietem zmian w ETS.

Niemieccy producenci stali obawiają się reformy systemu ETS

Tymczasem niemiecki rząd, ustami wicekanclerza Niemiec, Sigmara Gabriela, wspiera wysiłki branży stalowej, w tym takie koncerny jak ThyssenKrupp AG i Salzgitter AG, na rzecz złagodzenia ryzyka finansowego, wynikającego z modernizacji systemu handlu emisjami. Jak wynika z pojawiających się sygnałów, to przemysł stalowy będzie musiał ponieść największe koszty redukcji CO2 po 2020 roku. Koncerny zaapelowały do niemieckiego rządu aby złagodzić skutki zmian w systemie handlu emisjami, które mogą znacznie zwiększyć koszty działalności niemieckich hut. – Europejski przemysł stalowy ucierpiał w wyniku nadpodaży i rosnącego eksportu produktów z Rosji i Chin. – Przemysł stalowy ucierpi jeszcze bardziej, jeśli ceny emisji gwałtownie wzrosną – mówią niemieccy producenci stali. Sigmar Gabriel, poparł propozycję producentów stali, aby zbierać darmowych uprawnień CO2 dla 10 proc. europejskich hut, które są najbardziej skuteczne w zmniejszaniu emisji CO2.

Niemcy rozmawiają też z Komisją aby zachować zwolnienia dla przemysłu stalowego od obowiązkowych płatności za energię elektryczną w ramach programu energii odnawialnej – powiedział Gabriel. Huty, które korzystają z produktów ubocznych gazów cieplarnianych, generując własną energię, są obecnie zwolnione z płacenia opłaty. Zwolnienie wygasa w tym roku i jest obecnie analizowane przez Komisję.

Zdaniem producentów stali, w wyniku propozycji Komisji Europejskiej, wprowadzenie ambitnej polityki emisji po 2020 r., oznaczać będzie skumulowanie dodatkowych kosztów w wysokości około 1 mld euro rocznie od 2020 roku. Koncern Salzgitter wyliczył, że propozycja reformy ETS może zwiększyć koszty działalności firmy o 100 mln euro rocznie. – Branża nie poradzi sobie z takimi obciążeniami. Ponad 87 tys. osób jest bezpośrednio zatrudniona w niemieckim przemyśle stalowym, zaś w całej Europie to ponad 300 tys. osób – wyliczała rzecznika koncernu Salzgitter, Beate Brueninghaus.

Polska nie godzi się na zaostrzanie polityki klimatycznej

Pod koniec marca Rada Ministrów podjęła uchwałę w sprawie niepodnoszenia uzgodnionego pułapu redukcji dwutlenku węgla w atmosferze (40 proc do 2030 r.), przedłożoną przez ministra środowiska. Polski rząd nie godzi się na radykalizację polityki klimatycznej. Paweł Sałek, sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, pełnomocnik rządu ds. polityki klimatycznej zaznacza, że już teraz uzgodnione konkluzjami Rady Europejskiej cele wdrażania polityki klimatycznej UE wymagają od Polski ogromnego wysiłku inwestycyjnego w zakresie modernizacji polskiego sektora energii.Minister przypomina również, że Polska ma już spektakularne osiągnięcia w zakresie redukcji emisji CO2. W ramach Protokołu z Kioto zredukowaliśmy dotychczas emisję gazów cieplarnianych o ok. 30 proc. przy wymaganych 6 proc.

W podjętej uchwale stwierdzono, że ,,Rada Ministrów stoi na stanowisku, te Porozumienie paryskie, przyjęte w trakcie 21. sesji Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu, służy ograniczeniu globalnego wzrostu temperatury za pomocą szerokiej palety działań, w szczególności polegających zarówno na ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych, jak i zwiększeniu ich pochłaniania. W Porozumieniu paryskim nie narzuca się konkretnych rozwiązań, wpływających na suwerenne decyzje państw-stron Porozumienia, lecz dąży do zarówno redukcji emisji dwutlenku węgla, jak i wzrostu jego pochłaniania przez lasy i gleby.

– Kształt systemu EU ETS powinien uwzględniać w dużym stopniu specyfikę poszczególnych państw członkowskich, w tym przede wszystkich ich miks paliwowy, wewnętrzne okoliczności ekonomiczne i własne surowce. Zauważył, że ambicje Unii Europejskiej odnośnie ochrony klimatu muszą być dostosowane do potencjału oraz dotychczasowych wysiłków redukcyjnych poszczególnych państw członkowskich i muszą się wiązać z zapewnieniem – uważa minister Środowiska Jan Szyszko. Minister podkreśla, że Polska będzie starała się do reformy EU ETS przenieść zapisy z Porozumienia Paryskiego dotyczące pochłaniania CO2 przez lasy.