font_preload
PL / EN
Alert 28 kwietnia, 2018 godz. 7:30   
KOMENTUJE: Agata Rzędowska

RAPORT: eRajd byłby fajniejszy, gdyby nie braki elektromobilności w Polsce

RAPORT (1)

W dniach 21 i 22 kwietnia 2018 cztery załogi z pięciu redakcji gospodarczych wyruszyły w liczącą niemal 1000 km trasę popularnymi samochodami elektrycznymi. Dla niektórych uczestników było to pierwsze praktyczne spotkanie z elektrycznymi samochodami. W przejeździe na trasie: Warszawa, Łodź, Poznań, Wrocław, Warszawa wzięli udział dziennikarze redakcji: Dziennik Gazeta Prawna, Polityka Insight, TOK FM, BiznesAlert.pl oraz Wysokiego Napięcia (organizatora i inicjatora wyprawy).

Samochody, które zostały udostępnione uczestnikom to auta znane z pilotażowego carsharingu prowadzonego przez Innogy w Warszawie w marcu 2018 roku. Były to: Hyundai Ioniq Electric (z baterią o pojemności 28 kWh), Nissan Leaf pierwszej generacji (30 kWh), BMW i3 (33 kWh) oraz najnowszym Nissanem Leafem (40 kWh). O nocleg dla uczestników wyjazdu po pierwszym dniu zmagań zadbał Polski Komitet Energii Elektrycznej.

203 km bez ładowania

Załogi miały za zadanie w jak najkrótszym czasie pokonać kolejne etapy trasy. Musiały jednak zaplanować podróż uwzględniając postoje na czas ładowania pojazdów. Dzięki mapie plugshare.com oraz stronie greenwaypolska.pl było to możliwe. Dla osób nie mających doświadczenia w jeździe samochodem elektrycznym zaskoczeniem było to jak szybko ubywa kolejnych procentów z baterii. W samochodzie elektrycznym ekonomiczna jazda pozwala na zauważalne wydłużenie zasięgu. Trzem drużynom jednorazowo udało się przejechać po 203 km pomiędzy ładowaniami. Oszczędna jazda to oscylowanie w granicach 10 do 13 kWh/100 km. Nie pozwala to rozwijać maksymalnych prędkości na autostradach lub drogach ekspresowych, ale pozwala uniknąć niepewności czy na czas uda się podłączyć ładowarkę.

Tankowanie na eRajdzie. Fot.: BiznesAlert.pl

Tankowanie na eRajdzie. Fot.: BiznesAlert.pl

Przed opłatami

Infrastruktura do ładowania, z której korzystali uczestnicy eRajdu to przede wszystkim stacje Greenway Infrastructure. Nie są one jednak zlokalizowane przy trasach a przy centrach handlowych. Zmusiło to uczestników do zbaczania z najkrótszych tras. Ładowanie przez posiadaczy kart Greenway w ładowarkach nie wiązało się z kosztami. To niemal ostatnia chwila kiedy za ładowanie w stacjach tej sieci nie trzeba płacić. Już od maja obowiązywać będą opłaty za ładowania. Na stronie dostępny jest już szczegółowy cennik. Podane ceny wynoszą pomiędzy 1,49 zł/kWh w ładowarce półszybkiej i 2,29 zł/kWh (odpowiednio 1,19 zł i 1,89 zł dla zarejestrowanych użytkowników).

Dlaczego nie MOPy

W miastach takich jak Łódź, Poznań, Wrocław czy Warszawa ładowanie samochodu w zasadzie nie stanowi problemu. Kłopoty pojawiają się przy autostradach. Na żadnym z pokonywanych odcinków nie można było załadować samochodu. Wydawałoby się, że MOP-y to najbardziej oczywiste miejsce gdzie samochody elektryczne mogą zostać doładowane, ale niestety w Polsce tak nie jest. Jak wyjaśniła przedstawicielka Greenway Infrastructure Edyta Szczęśniak: „Sprawa z nimi jest bardziej skomplikowana niż tylko moc przyłączeniowa i wymagałaby zmiany prawa. Otóż GDDKiA zawiadująca MOP-ami wydzierżawia cały teren MOP-ów typu II i III koncernom – najczęściej paliwowym – pozostawiając im decyzyjność co do tego, kogo wpuszczą na swój teren. (…), koncerny nie są zainteresowane wpuszczaniem potencjalnej konkurencji. Nawet jeśli nie zamierzają stawiać ładowarek już, wiedzą, że w przyszłości będzie to konieczne i nie chcą tracić najlepszych lokalizacji na rzecz konkurentów, którzy już teraz chcieliby kierowcom elektryków ułatwić życie. Próbowaliśmy to robić, jednak żaden z koncernów ani polskich, ani zagranicznych nie zdecydował się udostępnić nam MOP-ów wyższych kategorii. Jedynie GTC, zarządzające północnym odcinkiem A1 zdecydowało się na współpracę z nami i dzięki temu udało się nam wejść na MOP Malankowo.

Pozostają jeszcze MOPy kategorii I (te, które mają jedynie WC). Tu jednak prawo zabrania stawiania jakichś innych obiektów niż toalety. Wystarczyłoby jednak rozporządzenie i ta sytuacja mogłaby się zmienić na korzyść kierowców. My chętnie skorzystalibyśmy z takiej opcji, a o moc potrzebną do szybkiego ładowania postaralibyśmy się”.

Znowu ładujemy. Fot.: BiznesAlert.pl

Znowu ładujemy. Fot.: BiznesAlert.pl

Serwis potrzebny od zaraz

Infrastruktura od samego początku płatała uczestnikom eRajdu figle. Zaczęło się już na starcie kiedy w Warszawie doładowywały się udostępnione auta. Jedna z ładowarek zlokalizowanych przed biurowcami na warszawskiej Ochocie zwyczajnie przestała działać po podpięciu się dwóch samochodów. Urządzenie zazwyczaj pozwalające na ładowanie dwóch samochodów z mocą 22 kW każdy tym razem odmówiło współpracy. Konieczne było wezwanie pomocy technicznej. Kolejne problemy czekały na uczestniczki i uczestników eRajdu chcących załadować auto w Łodzi w stacji PGE – podłączenie dwóch aut i ładowanie ich porównywalnie dużą mocą okazało się niemożliwe. Kolejne ładowanie odbywało się już w Poznaniu. Tu nie było niespodzianek. Pomiędzy Wrocławiem a Poznaniem miejsca na szybkie ładowanie już nie było. Ratować się można było w w Lesznie ładowaniem półszybkim lub „ze ściany” w stacji paliwowej, która użyczyła gniazda.

Galactico zmienia zdanie

Na miejscu w hotelu we Wrocławiu (który został wybrany ze względu na zainstalowaną na miejscu ładowarkę) okazało się, że zespoły, które dotarły jako pierwsze nie mogą przygotować swoich pojazdów na dalszą drogę. Urządzenie obsługiwane przez firmę Galactico przestało działać a nawet zablokowało możliwość odpięcia jednego z kabli. Nie było możliwości skontaktowania się z serwisem dla klientów Galactico, pracownicy hotelu też nie byli w stanie pomóc. Aby móc wyruszyć rano w drogę powrotną ekipy musiały wyłamać drzwiczki blokujące wpiętą końcówkę kabla. Firma Galactico po incydencie we Wrocławiu 23 kwietnia umieściła na swojej stronie informację, że nie będzie więcej świadczyć usług ładowania. Po czym dwa dni później zmieniła komunikat i poinformowała, że jednak jest nadal zainteresowana rozwijaniem sieci ładowania. Galactico to marka należąca do polskiej firmy Ekoenergetyka znanej przede wszystkim ze stacji ładowania dla autobusów. Pierwsze ładowarki dla samochodów elektrycznych tej firmy pod nazwą Galactico pojawiły się około osiem lat temu. Były one stawiane między innymi w hotelach.

Standardy ładowania

Auta biorące udział w eRajdzie były wyposażone w różne typy złącz dlatego możliwe było ładowanie się w niektórych stacjach należących do Greenway symultanicznie z dużą mocą przy pomocy złączy CCS i CHAdeMO.

Nowicjusze na mecie pierwsi

Udział w eRajdzie miał być wyzwaniem pokazującym jakie są praktyczne bariery na obecnym etapie rozwoju rynku. Zwycięski team Karolina Baca-Pogorzelska (DGP) z Aleksandrą Dziadykiewicz (TOK FM)  nie miał wcześniej doświadczenia w jeździe elektrycznym autem.

Wnioski

Jakie nasuwają się wnioski po przejechaniu przez wszystkie zespoły niemal 4000 km? Jeśli nie ma infrastruktury do szybkiego ładowania, niech chociaż będzie szeroko dostępna infrastruktura do ładowania wolnego. Nie chodzi nawet o wallboxy, ale choćby gniazda wyprowadzone na zewnątrz budynków lub nieopodal ładowarek. Jeśli te będą akurat zajęte czekające auto może doładować się o kilka procent wolno. Potrzebna jest aplikacja pozwalająca na rezerwowanie stacji ładowania. Dopóki nie powstaną stacje ładowania przy autostradach kierowcy aut elektrycznych nie powinni ponosić pełnych kosztów związanych z przejazdem. Zresztą patrząc na trendy w innych krajach, powinni być oni choćby na okres kilku lat z takich opłat zwolnieni (to jeden z przywilejów jakie mają zachęcać do użytkowania samochodu elektrycznego na co dzień zastosowany między innymi w Norwegii). Ładowarki powinny być budowane w miejscach, w których kierowcy mogą w komfortowych warunkach zregenerować siły, ale także w takich aby nie musieli nadkładać drogi i dodatkowo tracić czasu w korkach.

Obalanie mitów

W trakcie eRajdu udało się skutecznie obalić mit, że samochód elektryczny nie pokona więcej niż 120 km, że nie można w nim korzystać z klimatyzacji jeśli chce się podróżować w większą prędkością niż 70 km/h. Na pochwałę zasługuje help desk Greenway gotowy odpowiedzieć na wszelkie pytania na temat ładowania, które zrodzą się w trakcie użytkowania ładowarki. Bardzo ważne było też wsparcie firmy Keratronik, która umożliwiła śledzenie zmagań: Karoliny Bacy-Pogorzelskiej z DGP, Aleksandry Dziadykiewicz z TOK FM, Krzysztofa Bolesty z Polityka Insight, Krystiana i Bartłomieja Derskich oraz Rafała Zasunia z Wysokiego Napięcia i Agaty Rzędowskiej z BiznesAlert.pl wspieranej w podróży przez męża Jerzego Rzędowskiego na co dzień związanego z edukacją na żywo.