font_preload
PL / EN
Alert 15 kwietnia, 2016 godz. 14:30   
REDAKCJA

RAPORT: Porozumienie naftowe w które nikt nie wierzy

Ropa 1

RAPORT

W niedzielę 17 kwietnia odbędzie się szczyt państw-producentów ropy naftowej, na którym może zapaść decyzja odnośnie ewentualnego zamrożenia wydobycia na poziomie ze stycznia tego roku. Pomimo dużego zainteresowania medialnego, to wydarzenie może mieć niewielki wpływ na sytuację na rynku.

Cena kontraktów na ropę naftową spadła po czteromiesięcznych wzrostach, po tym jak rosyjski minister energetyki, Aleksander Nowak przyznał, że ewentualne porozumienie naftowe w Doha, może ograniczyć się do „luźnej deklaracji”. Może więc nie mieć przełożenia na wzrost ceny ropy naftowej. Inne kraje wydobywające ropę również powątpiewają, że uda się dojść do porozumienia w sprawie zamrożenia poziomu wydobycia ropy.

Jak informuje Financial Times, według Międzynarodowej Agencji Energii  (MAE) porozumienie największych państw wydobywających ropę naftową odnośnie zamrożenia poziomu wydobycia nie będzie miało istotnego znaczenia, gdyż zgodnie z oczekiwaniami w tym roku zasoby surowca będą nadal rosły.

W ciągu ostatnich tygodni ceny ropy po obu stronach Atlantyku wzrosły powyżej 40 dolarów za baryłkę, gdyż rynek liczy na osiągnięcie porozumienia naftowego. Jak zauważa Financial Times szczyt w Doha ma być okazją do rozmów o stabilizacji cen surowca po jego znaczących spadkach notowanych od 2014 roku.

Jednak analitycy MAE twierdzą, że proponowane porozumienie może mieć efekt głównie psychologiczny. – Jeżeli podczas szczytu mowa będzie o zamrożeniu, a nie o zmniejszeniu wydobycia to wpływ na fizyczny wolumen dostaw będzie ograniczony – uważa MAE. Dodaje, że zarówno Arabia Saudyjska jak i Rosja albo osiągnęły obecnie rekord wydobycia albo są tego bliskie.

MAE ropa Rosja

Eksport ropy z Rosji. Źródło: MAE

Państwa wątpią w moc porozumienia

– Umowa w sprawie zamrożenia wydobycia ropy, która miałaby zostać zawarta w tym miesiącu w podczas szczytu w Doha, będzie luźną deklaracją zawierającą kilka szczegółowych zobowiązań – powiedział agencji Reuters rosyjski minister energetyki Alexander Nowak. Wyraził on obawy, że spotkanie krajów wydobywających ropę naftową nie będzie miało żadnego wpływu na ceny ropy. Sceptycznie nastawiona odnośnie rezultatów szczytu jest także Arabia Saudyjska. Saudyjski minister ropy Ali al-Naimi w wypowiedzi dla gazety al-Hayat, podkreślił, że ograniczenie wydobycia ropy naftowej nie wchodzi w rachubę. – Zapomnijcie o tym temacie – ucina krótko al-Naimi.

Rosja zwiększyła wydobycie…

Według oczekiwań OPEC wydobycie ropy w Rosji wyniesie 10,83 mln baryłek dziennie (o 20 tys. mniej niż w 2015 roku). Przy czym według szacunków kartelu w porównaniu z lutym w marcu Rosja zwiększyła surowca o 30 tys. baryłek dziennie co jest wynikiem wzrostu wydobycia ze złóż należących do Novateku, Basznieftu, Gazprom Nieftu oraz Tatnieftu.

… podobnie jak Iran

Według OPEC w porównaniu z lutym w marcu Teheran zwiększył wydobycie ropy naftowej o 139 tys. do 3,291 mln baryłek dziennie osiągając tym samym najwyższy od ponad 2 lat poziomu. W styczniu w Iranie wydobywano 2,944 mln baryłek dziennie a w pierwszym kwartale 3,129 mln baryłek dziennie.

Jak poinformowała 14 kwietnia agencja Bloomberg w dwóch pierwszych tygodniach kwietnia  zwiększyła eksport surowca do ponad 2 mln baryłek dziennie co oznacza wzrost o 600 tys. baryłek dziennie więcej niż uśrednione wskaźniki z marca.

Według danych pochodzących z monitoringu okrętów od 1 do 14 kwietnia z irańskich portów wypłynęły tankowce z 28,8 mln baryłek ropy na pokładach.

Kuwejt popiera zamrożenie wydobycia, ale zamierza je zwiększyć

Według szefa spółki Kuwait Oil Co. Jamal Jaafar na przełomie 2016 oraz 2017 roku Kuwejt zamierza zwiększyć wydobycie ropy naftowej z obecnych 3 do 3,165 mln baryłek dziennie. Z informacji agencji Bloomberg wynika, że wkrótce Kuwait Oil ma zaproponować nowe kontrakty na dostawy urządzeń wiertniczych oraz usług towarzyszących dla pierwszych morskich odwiertów w należącej do Kuwejtu części Zatoki Perskiej.– Próbujemy skorzystać z niskich kosztów wydobycia w Kuwejcie – powiedział Jaafar.

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu przedstawicielka Kuwejtu w OPEC, Nawal al-Fezaia, stwierdziła, że podczas mającego odbyć się 17 kwietnia szczytu państw OPEC w Doha, kraje eksploatujące ropę, mogą zamrozić wydobycie ale na poziomie z lutego.

Irak bije rekord wydobycia

Jak poinformował 12 kwietnia Financial Times, zdaniem szefa State Organization for Marketing of Oil (SOMO, iracka spółka zajmująca się sprzedażą ropy naftowej – przyp. red.) stwierdził, że największe na świecie państwa wydobywające ropę naftową muszą ograniczyć wydobycie surowca aby podnieść jego ceny.

Chociaż deklaracje irackie wskazywałyby na wolę ograniczenia wydobycia w celu podniesienia cen ropy, czyny świadczą o czymś innym. Jak informowała 11 kwietnia agencja Bloomberg powołując się wspomniane SOMO w marcu Bagdad zwiększył wydobycie osiągając rekordowy poziom 4,55 mln baryłek dziennie. Dla porównania w lutym Irak wydobywał dziennie 4,46 mln baryłek.

W ubiegłym miesiącu eksport irackiego surowca w porównaniu z lutym wzrósł 17,9 procent do 3,81 mln baryłek dziennie.

Irański minister ropy naftowej Bijan Namdar Zanganeh nie weźmie udziału w szczycie państw naftowych w Doha – podaje Bloomberg. Iran będzie reprezentował przedstawiciel tego kraju przy kartelu OPEC, Hossein Ardebili Kazempur. To jasny sygnał dla uczestników spotkania, że Teheran nie przywiązuje do niego wielkiej wagi.

Arabia nie współpracuje

Na szczycie organizacji z 4 grudnia 2015 roku zapadła decyzja o porzuceniu celu wydobycia na poziomie 30 mln baryłek dziennie. Na spotkaniu w Katarze z 16 lutego Arabia Saudyjska, Rosja, Wenezuela i Katar ustaliły, że będą dążyć do zamrożenia wydobycia ropy na poziomie ze stycznia. Zadeklarowały, że same zamrożą eksploatację, jeżeli do inicjatywy przyłączą się inni producenci. Docelowo miałaby ona doprowadzić do ustabilizowania cen ropy na wyższym poziomie. Obecnie w obliczu nadpodaży są one niskie i podważają opłacalność wydobycia, a także pozbawiają kraje naftowe części zysków do budżetu. Następne spotkanie OPEC odbędzie się w stolicy Kataru, Doha, 17 kwietnia.Wydobycie w Iranie wzrosło o 100 tysięcy dziennie do 3,2 mln baryłek na dzień. To najwięcej od maja 2012 roku, czyli miesiąca po wprowadzeniu sankcji gospodarczych przeciwko Iranowi, które pozbawiły go możliwości eksportu surowca do Unii Europejskiej i zmusiły do ograniczenia wydobycia. Po zniesieniu sankcji w styczniu 2015 roku Teheran chce wrócić na rynek europejski. W ramach rywalizacji o udziały rynkowe wydobycie zwiększa także inny członek OPEC, czyli Irak. W marcu wzrosło ono o 150 tysięcy baryłek dziennie do 4,35 mln. Irak to drugi producent ropy w kartelu. Największy to Arabia Saudyjska, która zmniejszyła wydobycie o 10 tysięcy baryłek dziennie do 10,19 mln. Rijad utrzymuje wydobycie na poziomie bliskim styczniowego w oczekiwaniu na dalszy los porozumienia z Doha.

Jednakże w rozmowie z Bloombergiem, Saudyjczycy zastrzegli, że Arabia zamrozi wydobycie tylko wtedy, gdy zrobi to Iran oraz „inni wielcy producenci”. – Jeśli wszystkie kraje zamrożą wydobycie to my także będziemy na to gotowi – powiedział agencji książę Mohammed bin Salman. – Jeśli ktokolwiek zdecyduje się na zwiększenie produkcji, nie przeoczymy okazji, która pojawi się przed nami – ostrzegł. Oznacza to, że jeśli nie będzie konsensusu wszystkich producentów, Arabia nie poprze porozumienia. Bez wsparcia największego producenta ropy na świecie, nie ma ono sensu. Według części ekspertów nawet wspólne ograniczenie wydobycia przez wszystkich producentów na globie do poziomu ze stycznia nie wspomoże cen, bo nie zdejmie nadpodaży z rynku. Tymczasem producenci amerykańscy nie zamierzają zmniejszać wydobycia, pozostawiając jego regulacje rynkowi. Przedstawiciele irańscy deklarują zaś, że Iran ma pełne prawo do zwiększania produkcji i powrotu na rynek europejski, a oczekiwanie od niego samoograniczania się to „żart”.

Wątpią koncerny 

Vitol, Trafigura, Mercuria, Gunvor, Glencore oraz Castleton, których sprzedaż ropy pokrywa 1/5 światowego zapotrzebowania na surowiec nie wierzą, że cena ropy naftowej może ponownie spać poniżej 30 dol. za baryłkę. Pozostają jednak ostrożni w kwestii wzrostu cen surowca do pułapu 100 dolarów. Jeden z szefów Glencore, Alex Beard uważa, że podczas gdy w drugim kwartale popyt i podaż się z bilansują to zapasy surowej ropy jak i tej zrafinowanej istotnie wzrosną. Jest sceptyczny wobec efektów spotkania państw wydobywających ropę dla późniejszego wzrostu cen. – Nie widzę ogromnej szansy na pozytywne zaskoczenie na szczycie w Doha. Uważam, że zamrożenie wydobycia nie zmieni znacząco aktualnej dynamiki rynki naftowego – uważa Beard.

Jednakże załamanie cen ostatecznie pokazuje oznaki ,,kurczenia się” rynku, gdyż spółki odłożyły warte blisko 250 mld dolarów plany inwestycyjne a amerykański sektor łupkowy jest w odwrocie.

Z kolei prezes Trafigura Jeremy Weir wyraził jednak przekonanie, że o ile nie będzie recesji albo innych, poważnych zmian w światowej gospodarce rynek się odwróci. – Uważam, że zobaczyliśmy dno chyba, że dojdzie do jakiejś katastrofy – powiedział Weir.

Przypomnijmy, także, że zza Oceanem rosną rezerwy ropy naftowej. Zapasy ropy w USA wzrosły o ubiegłym tygodniu o 6,6 mln baryłek do 536.53 mln baryłek. Tymczasem oczekiwano, że rezerwy wzrosną jednak zaledwie o 1,9 mln baryłkę. Jest to jeden z kolejnych czynników, który pokazuję, że w perspektywie średniookresowej znaczący wzrost ceny ropy naftowej, może nie nadejść.

Rosja: 30 dolarów za baryłkę to najbardziej realny scenariusz

Jak informuje agencja Interfax, zdaniem wiceprezes Banku Centralnego Rosji Kseni Judajewej bazowy scenariusz na 2016 rok zakładający średnią cenę na poziomie 30 dolarów za baryłkę jest najbardziej uzasadnionym scenariuszem dla całej polityki fianansowo-kredytowej pomimo że jest on nazywany konserwatywnym wariantem.

– Jest podstawą, ale teraz w związku z sytuacją na rynku nastroje się zmieniają i wygląda on dość konserwatywnie. Uważamy, że jest wiele obiektywnych przesłanek sugerujących, że cena 30 dolarów to racjonalny scenariusz w tym okresie – powiedziała dziannikarzom Judajewa.

– Istnieje pewien brak symetrii. Jeżeli wychodzimy z konserwatywnego scenariusza, a potem okazuje się być on mniej konserwatywnym to wystarczy tylko zmienić politykę. A jeżeli za podstawę obierzemy optymistyczny wariant to może znaleźć się w niewłaściwym miejscu. Okaże się, że dopuścimy do zbyt szybkiego obniżenia stóp procentowych a potem będziemy musieli je podnieść to będzie to początek ,,szarpania” – wyjaśnia wiceprezes rosyjskiego Banku Centralnego.

Odnosząc się do pytania o to, czy bank zamierza zmienić swoją bazową prognozę przypomniała, że nowa prognoza zostanie przedstawiona w lipcu i mówienie o tym to jak znacznie będzie poddana korekcie w porównaniu z obecną wersją jest przedwczesne.

W piątek 15 kwietnia w wywiadzie dla telewizji CNBC rosyjski minister finansów Anton Siluanow stwierdził, że resort nie spodziewa się znacznego wzrostu cen ropy w przypadku osiągnięcia porozumienia w sprawie zamrożenia poziomu wydobycia surowca. – Pomimo toczących się obecnie rozmów nie oczekujemy jakichkolwiek znacznych zmian cen ropy. Widzimy, że w warunkach dużych rezerw nie ma podstaw dla wzrostu cen ropy – powiedział Siluanow. – Zdajemy sobie sprawę, że powinniśmy pracować w sytuacji ceny ropy oscylują na poziomie 40 dolarów za baryłkę – stwierdził rosyjski minister.

– Dzięki temu Rosja będzie miała warunki, aby rozwijać ,,pozasurowcowe” sektory gospodarki. Rząd zamierza zmniejszyć zależność rosyjskiej gospodarki od eksportu surowców energetycznych – powiedział Siluanow.

Słowa, nie czyny

Kraje naftowe rozmawiają o porozumieniu naftowym w celu doraźnego podniesienia cen ropy. Same jednak podejmują działania świadczące o tym, że zamierzają słać na rynek jak najwięcej surowca i rywalizować z konkurencją za pomocą ceny. W tym świetle porozumienie naftowe wydaje się mało realne, a jeśli jednak do niego dojdzie, mało skuteczne.